Europa walczy z odrą. Epidemia na Ukrainie, źle także na Zachodzie

W latach 2010-2013 w Europie nastąpił gwałtowny wzrost zachorowań na odrę. Sytuacja powtórzyła się w ubiegłym roku, a stan ten trwa do dziś. Czy ta niebezpieczna choroba w końcu odpuści na Starym Kontynencie?

Kijów
Foto: pixabay.com

Jeszcze dekadę temu wydawało się, że eliminacja odry z Europy jest całkiem realna. Światowa Organizacja Zdrowia (World Health Organization, WHO) przewidywała nawet, że problem ten przestanie istnieć do 2015 r. Nic z tego.

Prognozy okazały się nazbyt optymistyczne. W latach 2010-2013 doszło do dużego wzrostu zachorowań (ponad 31 tys. odnotowanych przypadków w 2013 r., o 348 proc. więcej niż w 2007 r.). Później sytuacja zaczęła się stabilizować, nie na długo jednak. Wyniki danych epidemiologicznych za 2017 r. opublikowane w lutym tego roku ponownie zszokowały Europejczyków.

Informowano o ponad 21 tys. zachorowań – ponad 4 razy więcej niż w 2016 r. (5273). 35 osób zmarło. – To tragedia, której po prostu nie możemy zaakceptować – mówiła wówczas dr Zsuzsanna Jakab, dyrektor regionalny WHO na Europę. Najwięcej przypadków odry było w Rumunii (5562), we Włoszech (5006) i na Ukrainie (4767). Wysokie wskaźniki zanotowano w Grecji (967), Niemczech (927), Serbii (702), nieco mniej we Francji (520), Rosji (408), Belgii (369), Wielkiej Brytanii (282), Bułgarii (167), Hiszpanii (152) i Szwajcarii (105).

Gdzie jesteśmy teraz?

Dane publikowane na bieżąco zarówno przez WHO, jak i Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC) oraz doniesienia medialne z poszczególnych krajów nie napawają optymizmem. Początek 2018 r. potwierdził kontynuację niekorzystnego trendu z ubiegłego roku, a z każdym miesiącem sytuacja zdaje się pogarszać. WHO przez pierwsze dwa miesiące 2018 r. odnotowała w Europie więcej przypadków zachorowań niż w tym samym okresie przez ostatnie pięć lat.

Największa epidemia trwa na Ukrainie, ale znaczącą liczbę zachorowań (w okresie styczeń-luty 2018 r.) odnotowano także w Serbii, Francji, Gruzji, Grecji, we Włoszech, w Rosji. Zgodnie z najnowszymi danymi, prezentowanymi w raporcie ECDC, od początku roku do około połowy maja odnotowano już ponad 15 tys. przypadków zachorowań na odrę na Ukrainie, z czego ponad 6 tys. osób zachorowało tylko w ciągu ostatniego miesiąca, a 9 pacjentów zmarło. Zresztą dane dla całego regionu europejskiego są złe.

W Serbii od początku roku zachorowało już ponad 5 tys. osób, w Rumunii – ponad 2700 (epidemia w tym kraju trwa od października 2016 r.; dotychczas zachorowało około 13 tys. osób, 52 osoby zmarły), we Francji – przeszło 2100, prawie 2000 przypadków zanotowano w Grecji. Ogniska epidemii utrzymują się też we Włoszech, Albanii i Gruzji. Odra nie odpuszcza także Rosji (ponad 800 chorych), co jest tym bardziej niepokojące, że już niebawem odbędą się tam Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej, które skupią rzesze kibiców, co może jeszcze spotęgować rozprzestrzenianie się wirusa.

Ponad 100 zachorowań mamy już w Czechach, Portugalii i Hiszpanii, na Białorusi – niemal 70. W ostatnim czasie wirus był szczególnie aktywny w Niemczech (176 zachorowań do tej pory), niepokojące dane płyną także z Wielkiej Brytanii – w Anglii odnotowano już 440 zarażonych (o ponad 170 więcej niż w całym ubiegłym roku). W Polsce jak dotychczas raportowano o 44 zachorowaniach. Według ECDC chorują zarówno dzieci, jak i młodzież oraz dorośli, w tym pracownicy ochrony zdrowia.

Problemem – brak szczepień

Eksperci są zgodni, aby zapanować nad odrą, trzeba zwiększyć liczbę zaszczepionych na tę chorobę. Jak informuje WHO, by choroba zniknęła ze Starego Kontynentu, 95 proc. populacji musi przyjąć drugą dawkę szczepionki, a obecnie jedynie kilka krajów UE/EFTA spełnia ten warunek. Co ciekawe, choć we wszystkich krajach Unii Europejskiej szczepionka przeciw odrze jest rekomendowana, to nie we wszystkich krajach jest obowiązkowa.

Nie ma przymusu zaszczepienia dziecka m.in. w Niemczech, Grecji czy Rumunii. Francja wprowadziła obowiązkowe szczepienie dopiero z początkiem tego roku. Niestety, działania ruchów antyszczpionkowych skutecznie przekonują niektórych rodziców, by zaniechać wykonania szczepionki u swojego dziecka, kwestionując jej bezpieczeństwo i informując o pozytywnych aspektach przechorowania odry. Mało się mówi natomiast o możliwych powikłaniach, a także zwiększeniu ryzyka zarażenia osób, które ze względów zdrowotnych nie mogą być zaszczepione.

O tym, jak brak odpowiedniego poziomu wyszczepialności wpływa na rozprzestrzenianie się wirusa odry, świetnie pokazuje przykład Ukrainy. W 2008 r. wyszczepialność dzieci w tym kraju drugą dawką szczepionki wynosiła 95 proc. Przed 2016 r. wskaźnik ten spadł do poziomu 31 proc., najgorszego w Europie, a prawdopodobnie nawet na całym świecie. Od lipca 2017 r. podejmowane są intensywne działania, by poprawić tę statystykę. Pod koniec ubiegłego roku udało się zaszczepić pierwszą dawką 93 proc. roczniaków i drugą dawką 91 proc. sześciolatków. Epidemia jednak zdążyła wybuchnąć, czego skutki doskonale widzimy obecnie.

Lidia Sulikowska

Źródło: WHO; European Centre for Disease Prevention and Control. Communicable Disease Threats Report, 19 May 2018; ECDC.

Powiązane aktualności

Jeden komentarz

Skomentuj
  1. Jeden z niewielu
    Cze 13, 2018 - 09:31 PM

    Nasz rząd powinien się zaszczepić!
    Redaktorzy ktorzy publikują takie kłamstwa też.
    Wtedy my będziemy się mieli lepiej 😁

    ODPOWIEDZ

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.