Mniej szpitali, więcej odpowiedzialności

Wprowadźmy mechanizmy odpowiedzialności za własne zdrowie. Skoro wszyscy za nie płacimy, to odpowiadajmy solidarnie. To jedna z rekomendacji zawartych w raporcie „Analiza stanu zdrowia i potrzeb opieki zdrowotnej na najbliższe lata”, stworzonym pod auspicjami Instytutu Wolności*.

Foto: Marta Jakubiak

To nie jedyny dość odważny pomysł w naszej rzeczywistości społeczno-politycznej. Nie mniej kontrowersyjny, przynajmniej dla niektórych, wyda się też postulat „szybkiego i zdecydowanego” dostosowania ilości łóżek szpitalnych do realiów współczesnej ochrony zdrowia.

– Polska, obok Estonii, jest jedynym krajem w Europie, gdzie liczba łóżek ostrych wzrasta rok do roku – podkreśla prof. Andrzej M. Fal, prezes Polskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego. – Nie obejdzie się bez zmiany profilów części oddziałów szpitalnych – uważa dr Dariusz Godlewski, współautor raportu.

W ocenie autorów raportu nieunikniona jest konsolidacja placówek zarówno z punktu widzenia optymalizacji funkcjonalnej (żeby bardziej przystawały do potrzeb zdrowotnych), jak i finansowej (aby ograniczyć niewykorzystanie możliwości sprzętowych i kadrowych). Defragmentacja prowadzi bowiem do „chaosu i dezorganizacji”.

Tylko w Warszawie jest aż 7 organów założycielskich szpitali publicznych. Minister zdrowia, Konstanty Radziwiłł, nie jest przekonany, czy wziąwszy pod uwagę racjonalne gospodarowanie środkami publicznymi, tak wielka różnorodność właścicielska jest korzystna dla pacjenta. W jego ocenie utrudnia to wprowadzanie zmian systemowych.

– To pokłosie reformy administracyjnej i zdrowotnej. Jeśli zmieniano by nadzór właścicielski w szpitalach publicznych, to musielibyśmy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy potrzebne są powiaty, w których szpitale są najczęściej jednym z największych pracodawców – komentuje Jakub Szulc, sekretarz stanu w resorcie zdrowia w latach 2008-2012.

Zdaniem autorów raportu, długofalowa poprawa opieki zdrowotnej w kraju będzie niezwykle trudna lub wręcz niemożliwa bez myślenia strategicznego, o co trudno przy niekompletności i niedoborze informacji o stanie zdrowia Polaków.

Potrzebne jest „systematyczne gromadzenie i przetwarzanie dostępnych danych we współpracy z ośrodkami badawczymi, uniwersytetami i placówkami służby zdrowia”, stworzenie „systemu powszechnej statystyki medycznej”, mapowanie potrzeb zdrowotnych w oparciu o „realne dane”.

Chcąc ustrzec system opieki zdrowotnej przed załamaniem w przyszłości, należy już teraz powstrzymać odpływ kadr medycznych z kraju i z zawodu oraz podjąć szybkie i zdecydowane rozwiązania zwiększające liczbę lekarzy i specjalistów.

– Tego się nie da zrobić z dnia na dzień. Jednym z kroków ku temu jest zwiększenie naboru na studia medyczne w tym roku, co przyniesie skutek najwcześniej za 11 lat – mówi Radziwiłł, którego opinie, jeszcze przed objęciem funkcji ministra zdrowia, wykorzystali autorzy raportu.

Ze względu na sytuację demograficzną, należy spodziewać się większej liczby „klientów służby zdrowia cierpiących m.in. na choroby cywilizacyjne, kardiologiczne czy onkologiczne”.

Takie przyczyny zgonów wymagają promocji zdrowego stylu życia, edukacji prozdrowotnej i wykonywania badań profilaktycznych, tymczasem w Polsce na profilaktykę zdrowotną wydaje się zaledwie 2,5 proc. budżetów spośród wszystkich środków przeznaczanych na zdrowie.

– Zachorowalność na nowotwory jest w naszym kraju średnio o 15 proc. niższa niż w krajach Europy Zachodniej, a umieralność z tego powodu jest wyższa o 15 proc. – dodaje Godlewski, notabene onkolog.

Aby wzrosła jakość usług zdrowotnych, trzeba rozliczać placówki z efektów pracy, monitorować stan pacjenta po opuszczeniu placówki i usprawnić dostęp do specjalistów. „Z punktu widzenia pacjentów rozwiązaniem na skrócenie okresu oczekiwania do specjalisty są placówki prywatne, jednak obecnie i tam czas oczekiwania się wydłuża oraz wiąże się z kosztami” – czytamy w raporcie.

Wolnorynkowe zapędy autorów raportu studzi szef resortu zdrowia. – Własność wpływa na sposób funkcjonowania. Spółka prawa handlowego działa z zasady dla zysku, zwłaszcza wtedy, gdy jest inwestor prywatny. Są spółki misyjne, ale można je policzyć na palcach jednej ręki, np. Bonifratrzy. Tego typu rozwiązania w Europie Zachodniej dominują: są podmioty publiczne i non-profit, a te nastawione na zysk są z reguły poza systemem publicznym – argumentuje Radziwiłł.

Nie obejdzie się bez wzrostu środków w systemie, co postulują autorzy raportu. – Przekonuję do tego premier Beatę Szydło – podkreśla Radziwiłł zastrzegając, że systematyczne zwiększanie nakładów nastąpi „metodą małych kroków”. Minister już zapowiedział powrót do koncepcji „podatku Religi”.

Mariusz Tomczak

* Dariusz Godlewski, Katarzyna Godlewska, Anna Witek, Piotr Wojtys: „Analiza stanu zdrowia i potrzeb opieki zdrowotnej na najbliższe lata” (Instytut Wolności, 2016). Instytut jest think tankiem założonym przez Igora Janke, Dariusza Gawina i Jana Ołdakowskiego. „Uważamy, że głównym powodem niskiej jakości polskiej polityki i niskiej jakości pracy kolejnych rządów jest brak myślenia strategicznego. Chcemy upowszechnić myślenie w kategoriach długoterminowych” – czytamy na stronie internetowej IW.

Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 5/2016

Powiązane aktualności

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.