18 maja 2024

Prawie 30 lat przeszczepiamy serca (wideo)

Kardiochirurg i polityk, senator, minister zdrowia, twórca Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii… Jaki był prof. Zbigniew Religa? Czy obecnie lekarze mają w sobie tyle pasji, by móc dokonywać nowych przełomów w polskiej medycynie?

 

Foto: Marta Jakubiak

Właśnie na ten temat rozmawiali uczestnicy debaty „Lekarze – Bogowie czy niewolnicy Pana Boga?”, która odbyła się dziś w samo południe, w siedzibie Naczelnej Izby Lekarskiej w Warszawie, w przeddzień 29. rocznicy pierwszej udanej transplantacji serca w Polsce.

Zabrze było prekursorem

29 lat temu (5 listopada 1985 roku) ówczesny docent Zbigniew Religa wraz z zespołem dokonał pierwszej w naszym kraju, udanej transplantacji serca. Zabieg miał miejsce w zabrzańskim Wojewódzkim Ośrodku Kardiologii. Jak to wydarzenie zmieniło oblicze polskiej transplantologii?

 

Próby, błędy…

Po raz pierwszy w Polsce serce próbował przeszczepić zespół prof. Jana Molla, Antoniego Dziatkowiaka i Kazimierza Rybińskiego w Łodzi w 1969 roku, ale dopiero kilkanaście lat po tym zdarzeniu udało się taki zabieg zakończyć z sukcesem. Dokonał tego prof. Zbigniew Religa w klinice w Zabrzu. Nowe serce otrzymał 62-letni pacjent, operacja się udała, ale chory zmarł dwa miesiące później z powodu sepsy.

Charyzma, pasja, emocje

– Prof. Zbigniew Religa był niespokojny w poszukiwaniu dobrych rozwiązań dla chorego. Nie akceptował zastanych rozwiązań, porywał swoich młodszych kolegów, żeby realizować wielkie, wizjonerskie cele – wspomina prof. Marian Zembala, kardiochirurg, uczestnik pierwszej udanej transplantacji serca w zespole prof. Zbigniewa Religi, kardiochirurg, uczestnik pierwszej udanej transplantacji serca w zespole prof. Zbigniewa Religi, konsultant krajowy ds. kardiochirurgii, dyrektor Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu.

 

Bez następców nie ma szans na rozwój

– Profesor wyzwalał w młodych lekarzach chęć zmiany, aby uczynić polską medycynę bardziej europejską. Umiał stworzyć zespół i dbał o to, by mógł się rozwijać, to było nowatorskie podejście. Trzeba pamiętać, że w tamtych czasach medycyna była bardzo zhierarchizowana, również w innych krajach. On jednak dawał szansę młodym ludziom, bo wiedział, że bez następców nie ma szans na prawdziwy rozwój medycyny – dodał prof. Marian Zembala.

Były porażki, ale on miał charyzmę

– Nie wszystko się udawało. Były porażki. Ale Religa miał niesłychaną charyzmę i umiał nas nią zarazić. Wiedzę czerpaliśmy od szefa, nikt nie liczył godzin pracy. Była niezłomna walka o pacjenta. Nie bałem się, że zostanę zwolniony albo że nie otrzymam premii. Bałem się, że nie sprostam jego wymaganiom – mówił dr Roman Przybylski, kardiochirurg ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu, kierownik Katedry i Ordynator Oddziału Klinicznego Kardiochirurgii i Transplantologii.

 

Porwał młodych lekarzy za sobą

Porywczy, apodyktyczny i nieprzewidywalny, ze skłonnością do nałogów. Jednocześnie charyzmatyczny i potrafiący porwać młodych lekarzy za sobą. Wytrwale dążący do celu. Taki obraz profesora widzimy w filmie Łukasza Palkowskiego „Bogowie”, który niedawno wszedł na ekrany polskich kin. Ludzie, którzy z nim pracowali, potwierdzają że taki właśnie był. – Ten portret jest bardzo spójny. Człowieka niezwykle emocjonalnie zaangażowanego w to, co robi, potrafiącego w pełni oddać się pracy. Dzięki temu udało mu się tak wiele osiągnąć – oceniła dr Alicja Gałązka, psycholog.

Przyszłość w rękach młodych medyków

Uczestnicy spotkania starali się także odpowiedzieć na pytanie, czy dziś lekarze są w stanie tak zaangażować się w pracę, jak wówczas? Zdaniem dra Romana Przybylskiego, obecnie jest wielu ludzi młodych, ambitnych, którzy chłoną wiedzę jak gąbka. – To ogromny potencjał, który trzeba wykorzystać. Potrzebujemy jednak liderów, za którymi pójdzie młode pokolenie – powiedział dr Roman Przybylski.

 

Bez misji ani rusz!

– Lekarz to zawód, który powinno się wykonywać z poczuciem misji. Wtedy łatwiej być dobrym lekarzem. Dobrze by było, gdyby każdy lekarz mógł się postawić w sytuacji pacjenta. Wtedy dużo łatwiej jest zidentyfikować występujące w systemie patologie – podpowiadał prof. Piotr Knapik, prezes Polskiego Towarzystwa Anestezjologii i Intensywnej Terapii, kierownik Oddziału Klinicznego Kardioanestezji i Intensywnej Terapii Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu.

Te czasy już nie powrócą

Dziś w wielu miejscach, choć – jak podkreślał prof. Zębala – nie wszędzie, pracuje się zupełnie inaczej niż jeszcze 30 lat temu. – Minęła ta pasja, to niechodzenie do domu – wtórował prof. Knapikowi prof. Krzysztof Kusza, konsultant krajowy ds. anestezjologii i intensywnej terapii, Collegium Medicum im. Ludwika Rydygiera w Bydgoszczy. Profesor przypomniał również, że jeszcze przed 1984 rokiem nie obowiązywały żadne regulacje dotyczące pobierania narządów od zmarłych dawców.

 

O filmie „Bogowie”

– To nie jest film dokumentalny, lecz fabularny. Staraliśmy się odtworzyć detale tak wiernie, na ile to było możliwe. Obejrzało go już 1,5 miliona osób – powiedział Krzysztof Rak, scenarzysta filmu „Bogowie”. Gospodarzem spotkania był dr Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej. Blisko dwugodzinną debatę transmitował na żywo nasz portal.


Zapis relacji online z debaty (uwaga: głos pojawia się dopiero w ok. 55 sekundzie nagrania)