Wyrosłem w przekonaniu, że samorząd lekarski to coś dobrego

Mija 30 lat od odrodzenia samorządu lekarskiego. Komentuje Jan Ciećkiewicz, członek Prezydium NRL (III kadencja), prezes OIL w Krakowie (I i II kadencja).

Foto: pixabay.com

– Mój ojciec, Marian Ciećkiewicz – internista i lekarz sądowy, przed wojną był sekretarzem Krakowskiej Izby Lekarskiej oraz członkiem NRL i działał w tych strukturach aż do likwidacji izb po wojnie.

Wyrosłem w przekonaniu, że samorząd lekarski to coś dobrego i trzeba z całych sił dążyć do jego reaktywacji. Rok 1989 był wielkim wydarzeniem dla całej mojej rodziny. Kiedy organizowaliśmy krakowską izbę i zostałem jej pierwszym prezesem, ojciec bardzo mi kibicował.

Pierwsze projekty ustawy o izbach lekarskich, opracowane przez PTL, poznałem już na studiach, byłem więc świadomy rangi tego wydarzenia. Mój pogląd na ten temat kształtował także przyjaciel ojca (razem uciekali z niewoli rosyjskiej) i częsty gość w naszym domu prof. Jan Stanisław Olbracht – ostatni przedwojenny prezes tej izby i dr Jan Gołąb – pediatra i legionista, który piastował tę funkcję w czasie wojny i po jej zakończeniu. Po reaktywacji izb do okręgowej rady lekarskiej zarekomendowaliśmy dra Jerzego Lebiodę, który również był samorządowcem z krwi i kości działającym w tamtych strukturach.

Powiązane aktualności

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.