19 lipca 2024

Burnout syndrome, czyli wypalenie zawodowe

Polscy stomatolodzy są zagrożeni wypaleniem zawodowym – pisze Lucyna Krysiak, dziennikarka „Gazety Lekarskiej”.

Foto: pixabay.com

Wyczerpanie emocjonalne, praca w pojedynkę, wysokie wymagania wobec prowadzących prywatne praktyki, restrykcyjne przepisy, nieumiejętność relaksowania się – to jedne z najczęstszych przyczyn wypalenia zawodowego wśród lekarzy dentystów.

Polskie Towarzystwo Stomatologiczne przeprowadziło badania, z których wynika, że poziom wypalenia zawodowego w tej grupie zawodowej jest znacznie wyższy niż wśród lekarzy innych specjalności, menadżerów, a także policjantów i strażaków, których praca także wymaga bezpośredniego kontaktu z ludźmi, jest stresogenna, a ponadto zagraża życiu. PTS chce zmienić tę sytuację.

Zawód hybryda

W badaniu posłużono się psychologicznym kwestionariuszem wypalenia zawodowego Christiny Maslach, który drogą internetową wypełniło 353 aktywnych zawodowo lekarzy dentystów. Po przeanalizowaniu uzyskanych odpowiedzi widać, że poziom wypalenia zawodowego polskich stomatologów osiągnął 27,9 punktów i jest znacząco wyższy niż uzyskany w badaniach prowadzonych wśród lekarzy innych specjalności (18 pkt), policjantów (16,7 pkt), menadżerów (15,6 pkt), strażaków (9,3 pkt).

Kierujący zespołem realizującym projekt dr Artur Pitułaj, adiunkt w Katedrze i Zakładzie Chirurgii Stomatologicznej UM we Wrocławiu, mówi że badanie uwzględniało dane, które można było obiektywnie ze sobą porównać. – Wybraliśmy test, który można zastosować do różnych grup zawodowych, cechujących się stałym kontaktem z drugim człowiekiem, dzięki czemu uzyskany wynik można uznać za obiektywny – wyjaśnia Artur Pitułaj, podkreślając jednocześnie, że zawód stomatologa ma charakter hybrydowy.

To znaczy, że z jednej strony jest się lekarzem, co wiąże się z szerokim zakresem wykonywanych czynności leczniczych i profilaktycznych, z drugiej – przedsiębiorcą, ponieważ w Polsce stomatologia bazuje przede wszystkim na indywidualnych i grupowych praktykach, a to wymaga kontaktu z całą machiną biurokratyczną, związaną z prowadzeniem biznesu. Zatem bycie lekarzem dentystą i menadżerem podwójnie naraża na wypalenie zawodowe.

Odpowiedzi respondentów wskazują też na wysoki poziom wyczerpania emocjonalnego, szczególnie wśród dentystów łączących pracę zarówno w gabinecie prywatnym, jak i w tym świadczącym usługi w ramach NFZ. Może też pojawić się depersonalizacja, która nie jest jeszcze objawem choroby, ale wiąże się ze skrajnym przemęczeniem. Średni wynik depersonalizacji w badanej grupie stomatologów wynosił 7,35 pkt, a lekarzy innych specjalności – 7,4 pkt. To nieznacznie mniej niż w grupie policjantów (7,5 pkt). Dla porównania, średnia liczba punktów w grupie menadżerów wynosiła 5,1, a strażaków – 3,6.

Oni wypalają się szybciej

Dr Artur Pitułaj podkreśla, że szybciej wypalają się jednostki alfa, urodzeni liderzy, osoby czerpiące satysfakcję z rywalizacji – jednym słowem ci najbardziej ambitni. Badania potwierdzają też, że najczęściej są to osoby młode. Starsze pokolenie jest od nich bardziej odporne psychicznie. – Wyniki naszych badań dowodzą, że ryzyko wypalenia zawodowego zmniejsza się z wiekiem i ta informacja będzie istotna dla opracowania strategii działań, jakie PTS zamierza podjąć, aby przeciwdziałać zjawisku wypalenia zawodowego – tłumaczy Artur Pitułaj.

Już jesienią towarzystwo zamierza zorganizować dla lekarzy dentystów warsztaty z zakresu psychologii, ukierunkowane na radzenie sobie ze stresem. Zajęcia będą także obejmowały zagadnienia komunikacji interpersonalnej. PTS chce nawiązać współpracę z terapeutami, którzy zorganizowaliby także warsztaty dotyczące strony biznesowej działalności, a więc prowadzenia indywidualnych praktyk przez lekarzy dentystów.

Prof. Andrzej Kiejna, psychiatra z Dolnośląskiej Szkoły Wyższej, prowadzący zajęcia z psychologii medycznej dla studentów stomatologii, tłumaczy, że w zespole wypalenia zawodowego, definiowanym jako stan wyczerpania emocjonalnego i psychicznego, występują objawy fizyczne i behawioralne – zniechęcenie do wykonywanej pracy, stałe napięcie psychofizyczne, drażliwość i konfliktowość. Osoby dotknięte wypaleniem ograniczają się do formalnych kontaktów międzyludzkich, unikając relacji wymagających zaangażowania.

Traktują ludzi przedmiotowo, ignorują ich potrzeby, stają się obojętni. Mają zaniżoną samoocenę i wiarę we własne kompetencje. Problemom w sferze psychologicznej i emocjonalnej towarzyszą objawy somatyczne: chroniczne zmęczenie, przewlekłe bóle brzucha, kręgosłupa, głowy, mdłości. – Wypalenie zawodowe jest zjawiskiem wieloczynnikowym, chociaż kluczowe jest tu zgeneralizowane doświadczenie niepowodzenia w zmaganiu się ze stresem i obciążeniami emocjonalnymi wykonywanego zawodu. Nie tyle jednak jest ono bezpośrednim skutkiem przewlekłego stresu zawodowego, ile stresu niezmodyfikowanego własną aktywnością zaradczą – zaznacza prof. Andrzej Kiejna.

Burnout syndromem najbardziej zagrożeni są ludzie, którzy w wykonywanie swojego zawodu wkładają dużo serca i energii. Profesor zwraca uwagę, że w zawodzie stomatologa ciągle trzeba się doskonalić, podnosić kwalifikacje, uzyskiwać specjalizacje, organizować i wyposażać gabinet, a ta konieczność pogodzenia wielu ról sprawia, że pasja napotyka na wiele trudności i rozczarowań. Przekonuje, że istotą w przeciwdziałaniu pojawienia się syndromu wypalenia jest uczenie lekarzy dentystów kompetencji miękkich i ich roli w budowaniu relacji na linii stomatolog-pacjent, a także poznawanie mechanizmów psychologicznych doprowadzających do wypalenia zawodowego. Stała współpraca z psychologami powinna być więc wpisana w wykonywanie zawodu lekarza dentysty.

Choroba Z73

W Wielkiej Brytanii burnout syndrome dotyka 50 proc. stomatologów, a w USA jego objawów doświadczyło nawet 80 proc. wykonujących ten zawód. Ponieważ jest to poważny problem społeczny i zdrowotny, WHO wprowadziła zespół wypalenia zawodowego do Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych (ICD), jako Z73. Dr Jacek Woszczyk, członek Prezydium Komisji Stomatologicznej NRL, zaznacza, że problem wypalenia zawodowego wśród lekarzy dentystów ma wiele przyczyn i przewija się w różnych konfiguracjach.

Zwraca uwagę, że należałoby pozwolić stomatologowi na zatrudnianie w indywidualnej i grupowej praktyce dentystycznej innych lekarzy dentystów. W świetle obowiązującego prawa jest to niemożliwe. Można w nich zatrudniać np. rejestratorkę, pomoc stomatologiczną, higienistkę, sprzątaczkę, ale nie innego lekarza dentystę, chyba że w celach szkoleniowych, co swego czasu wywalczyli członkowie KS NRL. Od kilku lat lekarze dentyści próbują zmienić prawo, ale bez skutku. Wydawało się, że umożliwi to nowelizacja ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, ale najnowszy projekt ministerialny nie wnosi niczego nowego w tym zakresie.

– Miałem kolegę, bardzo zdolnego stomatologa z ambicjami i perspektywami, który prowadził własną praktykę, ale już nie żyje. Zawsze powtarzał, że brak kontaktu z innym lekarzem w praktyce działał na niego bardzo destrukcyjnie. Jeśli dołożyć do tego stres z powodu wykonywanej pracy i ogromu obowiązków administracyjnych związanych z prowadzeniem praktyki, to jestem przekonany, że był ofiarą wypalenia zawodowego, choć wtedy nazywało się to skrajnym wyczerpaniem – tłumaczy dr Jacek Woszczyk i zastanawia się, czy gdyby jego kolega mógł zatrudnić innego lekarza dentystę, z którym dzieliłby się obowiązkami, jego losy potoczyłyby się inaczej.

Uważa, że embargo na zatrudnianie kolegów lekarzy we własnych praktykach powinno być już dawno zniesione. Przemawia za tym wiele czynników. Jednym z nich są różne zdarzenia losowe, np. choroba lub wypadek stomatologa prowadzącego indywidualną praktykę. Wówczas trzeba na jakiś czas zamknąć gabinet. Traci na tym pacjent, który musi przerwać leczenie, i lekarz, który w tym czasie nie może zarabiać i odprowadzać składki ZUS. Tego rodzaju sytuacje dotyczą głównie praktyk indywidualnych, które stanowią większość na rynku usług stomatologicznych (sięgają 75 proc.). Innym czynnikiem torującym drogę do wypalenia zawodowego jest coraz częstsze przejmowanie rynku usług stomatologicznych przez korporacje, w których zatrudnieni lekarze dentyści pracują pod wielką presją.

Lucyna Krysiak