18 lipca 2024

Tantiemy w praktyce

Czy lekarze i lekarze dentyści są zobowiązani płacić za korzystanie w ramach prowadzonej działalności leczniczej z utworów chronionych prawami autorskimi?

Foto: freeimages.com

Co jakiś czas niektóre gabinety lekarskie [1], zwłaszcza stomatologiczne, otrzymują propozycje, a w zasadzie wezwania do zawarcia z organizacjami zbiorowego zarządzania [2] umowy licencyjnej, na podstawie której będą uprawnione do korzystania z utworów chronionych prawem autorskim w ramach prowadzonej działalności – w tym przypadku chodzi o odtwarzanie utworów muzycznych lub audiowizualnych za pomocą urządzeń do odbioru programów radiowych i telewizyjnych.

Jak można się domyślać, takie umowy wiążą się z koniecznością uiszczania opłat. Stawki wynagrodzeń autorskich mają formę miesięcznego ryczałtu wynikającego z tzw. tabel wynagrodzeń autorskich opracowywanych przez daną organizację zbiorowego zarządzania i zatwierdzanych przez Komisję Prawa Autorskiego. Wysokość opłat zależy m.in. od rodzaju, rozmiaru i miejsca prowadzonej działalności.

Lekarze są informowani, że w przypadku korzystania w swoich gabinetach i przychodniach z urządzeń radiowych bądź telewizyjnych lub innych nośników dźwięku znajdujących się w zasięgu odbioru przez pacjentów korzystających ze świadczeń lub oczekujących na ich udzielenie mają obowiązek zawarcia z uprawnioną organizacją umowy licencyjnej i uiszczania wynikających z niej opłat, w związku z publicznym odtwarzaniem utworów (jedno z tzw. pól eksploatacji) w miejscu prowadzenia działalności gospodarczej.

Naruszenie tego obowiązku oznacza zaś, że narażają się zarówno na odpowiedzialność cywilną (odszkodowawczą), jak też karną. Pojawia się wobec tego pytanie, czy rzeczywiście zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa takie podmioty są w wyżej wskazanych okolicznościach zobowiązane do zapłaty wynagrodzeń autorskich, których się od nich żąda.

Obecnie nie da się niestety na to pytanie jednoznacznie odpowiedzieć, przede wszystkim z uwagi na brak orzeczeń sądów polskich odnoszących się do takiej właśnie sytuacji.

Orzecznictwo

W świetle obowiązującej ustawy o prawach autorskich i prawach pokrewnych oraz, uwzględniając jeden z wyroków Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej [3], jak również niedawno zakończony proces pomiędzy Stowarzyszeniem ZAiKS a właścicielem zakładu fryzjerskiego, który toczył się przed sądami w Świdnicy i Wrocławiu [4], można stwierdzić, że co do zasady podmioty wykonujące działalność leczniczą w formie niedużych gabinetów lekarskich i lekarsko-dentystycznych nie podlegają w omawianej sytuacji obowiązkowi zawierania umów licencyjnych, ponieważ działają w ramach tzw. dozwolonego użytku.

Interpretacja

Wskazane orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości UE dotyczyło sprawy, której stan faktyczny był bardzo zbliżony, o ile nie identyczny, z sytuacją większości gabinetów lekarskich, o których mowa w niniejszym opracowaniu. To zaś stanowić powinno wskazówkę dla sądów polskich, że przepisy ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, które wdrażają do polskiego prawa dyrektywy unijne regulujące zagadnienia dotyczące prawa autorskiego, należy interpretować i stosować w ten sam sposób.

Co ważne, orzeczenie to jest przez polskie sądy dostrzegane, czego przykładem są wspomniane wyżej wyroki sądów w Świdnicy i Wrocławiu w sprawie pomiędzy Stowarzyszeniem ZAiKS a przedsiębiorcą prowadzącym zakład fryzjerski, o której zresztą wiele pisano w mediach. Sądy obu instancji uznały, że odtwarzanie programów radiowych, w tym muzyki, w zakładzie fryzjerskim o małej powierzchni nie miało na celu zwiększenie, obrotów, a więc nie wiązało się z osiąganiem przez właściciela korzyści majątkowych.

W tym przypadku kryterium wyboru usługodawcy przez klienta stanowi jakość świadczonych usług, a nie możliwość wysłuchania muzyki podczas oczekiwania na usługę lub jej świadczenia. Zgadzając się z tym stanowiskiem, można wnosić, że tym bardziej zasadne jest ono w przypadku gabinetów lekarskich i udzielanych tam świadczeń zdrowotnych.

Tu w jeszcze większym stopniu znaczenie przy podejmowaniu przez pacjentów decyzji o wybraniu danego gabinetu ma jakość udzielanych świadczeń i kwalifikacje lekarza, a nie to, czy odtwarzane tam są programy radiowe lub telewizyjne. Istnieją więc mocne podstawy prawne, na których mogą się oprzeć lekarze i lekarze dentyści niezgadzający się na zawieranie umów licencyjnych na wykorzystywanie utworów, o które występują do nich organizacje zbiorowego zarządzania.

Wydaje się, że po otrzymaniu pisma w sprawie zawarcia umowy licencyjnej lekarze ci powinni odpowiedzieć organizacji zbiorowego zarządzania, że w przypadku prowadzonej przez nich działalności leczniczej nie ma podstaw do płacenia wynagrodzeń autorskich z tytułu odtwarzania utworów za pomocą urządzeń do odbioru programów radiowych i telewizyjnych.

Kontrowersje

Należy jednak wyraźnie podkreślić, że przytoczone orzeczenia i wynikająca z nich argumentacja nie dają gwarancji, że dana organizacja odstąpi od swych żądań na tym etapie. Ostatecznym rozwiązaniem może być niestety postępowanie sądowe pomiędzy organizacją zbiorowego zarządzania a konkretnym lekarzem prowadzącym praktykę bądź podmiot leczniczy, jeżeli organizacja ta zdecyduje się wystąpić z pozwem.

Nie można przy tym z całą pewnością wykluczyć, że w przypadku ewentualnego postępowania sądowego zostanie jednak wydane orzeczenie niekorzystne dla lekarza. Trzeba bowiem pamiętać – co podkreślił m.in. Sąd Okręgowy w Świdnicy – że w przypadku ewentualnych naruszeń prawa autorskiego bada się indywidualnie każdy rozpatrywany przypadek. W sytuacji „typowego” gabinetu lekarskiego wydaje się, że zasadne jest twierdzenie, iż odtwarzanie programów radiowych czy telewizyjnych rzeczywiście nie ma na celu zachęcania pacjentów do korzystania ze świadczeń i nie wiąże się z osiąganiem korzyści majątkowych.

Można by jednak zastanowić się, czy np. w przypadku przychodni specjalizującej się w świadczeniach dla dzieci, posiadającej przystosowaną do tego poczekalnię (wystrój, meble, zabawki) i nadającej programy radiowe, telewizyjne bądź muzykę dla dzieci, nie dałoby się wykazać związku pomiędzy osiąganiem korzyści majątkowych a odtwarzaniem takich utworów.

W razie ewentualnego postępowania sądowego uprawniona organizacja może dochodzić kwoty odpowiadającej dwukrotności, a w przypadku gdy naruszenie jest zawinione – trzykrotności wynagrodzenia, które byłoby należne tytułem udzielenia przez uprawnionego zgody na korzystanie z utworu, czyli podwójnej lub potrójnej wysokości opłaty licencyjnej za każdy miesiąc korzystania z utworów bez umowy.

Ponadto strona przegrywająca ponosi zwykle koszty postępowania (m.in. opłaty sądowej, określonej przepisami kwoty wynagrodzenia pełnomocnika procesowego strony wygrywającej) oraz koszty własnej obsługi prawnej. Z drugiej strony, organizacja zbiorowego zarządzania musi rozważyć, czy ryzyko ewentualnej przegranej w takim procesie nie będzie dla niej na tyle niekorzystne, aby w ogóle odstąpić od wnoszenia pozwu do sądu.

W następstwie takiego wyroku (spodziewając się, że informacja o tym zostanie szeroko rozpowszechniona, choćby przez samorząd lekarski) większość lekarzy będzie bowiem, jak można przypuszczać, nie tylko odmawiać zawierania umów licencyjnych, ale też rozwiązywać te już zawarte.

Marek Szewczyński
Radca prawny
Naczelna Izba Lekarska

Przypisy:

  1. W niniejszym artykule pod tym pojęciem należy rozumieć lekarzy i lekarzy dentystów wykonujących zawód w ramach prowadzonych przez siebie indywidualnych i grupowych praktyk albo niedużych podmiotów leczniczych.
  2. Organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi lub prawami pokrewnymi działające na podstawie ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych to stowarzyszenia zrzeszające twórców, wykonawców, producentów, które są uprawnione do zbiorowego zarządzania i ochrony powierzonych im praw autorskich; działalność ta polega w szczególności na udzielaniu zgody na korzystanie z utworów (licencje), pobieraniu wynagrodzeń z tytułu korzystania z utworów (tantiemy) oraz podziale i wypłacie pobranych opłat pomiędzy uprawnionych; obecnie działa w Polsce 14 takich organizacji reprezentujących różne grupy twórców, oprócz najstarszego i najbardziej znanego Stowarzyszenia Artystów ZAiKS można w omawianym zakresie wskazać stowarzyszenie producentów fonogramów i wideogramów ZPAV czy związki reprezentujące artystów wykonawców (wokalistów i instrumentalistów) STOART i SAWP.
  3. Wyrok z 15 marca 2012 r. w sprawie SCF Consorzio Fonografici przeciwko Marco Del Corso, sygn. C-135/10.
  4. Wyrok Sądu Okręgowego w Świdnicy z 14 kwietnia 2014 r., sygn. akt I C 2418/13, utrzymany wyrokiem Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z 29 sierpnia 2014 r., sygn. akt I ACA 806/14.

Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 8-9/2015


„Ignorantia iuris nocet” (łac. nieznajomość prawa szkodzi) – to jedna z podstawowych zasad prawa, pokrewna do „Ignorantia legis non excusat” (łac. nieznajomość prawa nie jest usprawiedliwieniem). Nawet jeśli nie interesuje cię prawo medyczne, warto regularnie śledzić dział Prawo w portalu „Gazety Lekarskiej”. Znajdziesz tu przydatne informacje o ważnych przepisach w ochronie zdrowia – zarówno już obowiązujących, jak i dopiero planowanych.