Nie każdy „naturalny lek” przejdzie przez granicę
Osoby sięgające po preparaty medycyny alternatywnej sprowadzane z Azji czy krajów byłego ZSRR powinny zachować szczególną ostrożność.

Trybunał Sprawiedliwości UE potwierdził, że nawet niewielkie ilości specyfików kupionych rzekomo na własny użytek mogą naruszać przepisy, jeśli zawierają składniki pochodzące od chronionych gatunków zwierząt lub roślin (wyrok z 11 czerwca 2026 r., sygn. C-601/24).
Sprawa dotyczyła preparatu tradycyjnej medycyny chińskiej zawierającego ekstrakt z pławikonika japońskiego – gatunku objętego ochroną w ramach konwencji CITES. TSUE uznał, że ochronie podlegają nie tylko całe okazy zwierząt, ale również produkty i ekstrakty wykorzystywane m.in. w medycynie alternatywnej. Oznacza to, że legalny zakup za granicą nie gwarantuje legalnego wwozu do Unii Europejskiej.
Wyrok ma znaczenie nie tylko dla służb celnych. Pokazuje również, że rynek alternatywnych „terapii” często funkcjonuje poza standardami obowiązującymi w medycynie opartej na dowodach naukowych. Pacjenci kuszeni obietnicami poprawy potencji, odporności czy leczenia przewlekłych chorób mogą nie zdawać sobie sprawy, że nabywane przez nich preparaty zawierają składniki pochodzące z zagrożonych gatunków, a ich obrót podlega ścisłym ograniczeniom.
Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 7-8/2026