21 maja 2024

„Tydzień zdrowia”. Rozpoczął się protest lekarzy

„Dziś zaczyna się oddolna inicjatywa lekarzy – tydzień zdrowia. Tysiące lekarzy z całego kraju, z największym żalem opuści swoich pacjentów, by ratować własne zdrowie, w oczekiwaniu na długo wyczekiwaną reformę ochrony zdrowia i poprawę warunków pracy” – napisano 23 marca na profilu Porozumienia Rezydentów na Facebooku.

Foto: facebook.com/porozumienierezydentow

„Przepraszamy Was pacjenci, ale jest to heroizm jakiego nie powinno się od kogokolwiek wymagać. To już zbyt wiele. Ile można nie spać? Ile śmierci oglądać każdego dnia?” – pytają młodzi lekarze.

„Nie chcemy opuszczać potrzebujących, ale też nie możemy już tak dłużej pracować, utrzymując na własnych barkach cały system, bez jakiejkolwiek pomocy rządu” – napisali młodzi lekarze, dodając, że oczekują stanowczych działań ze strony Ministerstwa Zdrowia. „Tylko od tych działań będzie zależało, czy i kiedy lekarze wrócą do pracy. Mamy nadzieję, że rząd nie każe pacjentom czekać dłużej niż tydzień” – wskazali.

O czym jeszcze piszą lekarze skupieni wokół Porozumienia Rezydentów?

„Pomimo apeli, sugestii, pism i zapytań, Ministerstwo Zdrowia nie przygotowało nas do kolejnej – trzeciej już fali pandemii COVID-19. Po raz kolejny szpitale pękają w szwach, koordynatorzy nie mający narzędzi do wykonywania swojej pracy, karetki jeżdżą od szpitala do szpitala, by czekać na podjazdach, SORy są oblężone, oddziały pełne, a procedury i przyjęcia planowe wstrzymane. Po raz wtóry niewydolny, niedofinansowany od lat system upada pod naporem pandemii COVID-19, a lekarze zostają z tym sami, bez jakiegokolwiek wsparcia rządu”.

„Minister Zdrowia wydaje kolejne szkodliwe decyzje – zamiast uwolnić kilka tysięcy młodych lekarzy po testowej części Państwowego Egzaminu Specjalizacyjnego, woli trzymać ich w gotowości do części ustnej (niepraktykowanej nigdzie indziej w UE). Lekarze dwoją się i troją, zastępują chorych kolegów na dyżurach, nie będąc w stanie zabezpieczyć podstawowych standardów świadczeń dla pacjentów, a Minister w tym czasie blokuje powrót kilku tysięcy specjalistów do pracy. Minister drwi z Naszego wysiłku! Tymczasem, gdy blokowani są Polacy, ministerstwo ściąga lekarzy spoza UE – przy czym nawet nie próbuje weryfikować ich kwalifikacji zawodowych czy znajomości języka polskiego. Polskich  lekarzy trzeba za to egzaminować kilkakrotnie z tego samego materiału”.

„Już z całej Polski dobiegają sygnały o powołaniach lekarzy do walki z COVID-19. Znów wojewodowie nie odrobili lekcji i nie przygotowali się, aby wykonać sumiennie swój obowiązek. Znów powołuje się przewlekle chorych czy kobiety karmiące. Ile jeszcze fal pandemii musi minąć, by rozwiązać tak proste zagadnienie administracyjne jak pozyskanie informacji o przeciwwskazaniach do powołania lekarzy w danym województwie? Niektóre osoby z przeciwwskazaniami w drugiej fali zostały ponownie powołane teraz, bo nikt tych przeciwwskazań nigdzie nie odnotował. Co więcej powołuje się lekarzy z POZ – z pierwszej linii frontu. Jaki będzie tego efekt? Dla nas oczywisty, ale chyba nie dla decydentów. Pacjenci, którzy nie będą mogli uzyskać pomocy w POZ pójdą na już skrajnie przeciążony SOR! SOR, na którym pacjenci spędzają wiele godzin bez zapewnienia chociażby bezpiecznej epidemiologicznie odległości. SOR, który nie jest gotowy do walki z tą pandemią, mimo, że to już trzecia fala”.

Dofinansowanie ochrony zdrowia? Nic z tych rzeczy. Rada Dialogu Społecznego (na której lekarze nie mieli prawa głosu!) ustaliła po raz kolejny, że zdrowie pacjentów nie jest priorytetem dla władz Państwa Polskiego. Z dumą podpisali się, że możemy zostać w ogonie Europy, wciąż nie zbliżając się do średnich europejskich wydatków PKB na ochronę zdrowia. Podwyżki dla lekarzy, aby zachęcić ich do pracy w tych krytycznie ciężkich warunkach? Nie ma problemu! 19 zł miesięcznie brutto podwyżki dla lekarza specjalisty. Tyle jest warta wg. MZ jego wiedza i umiejętności”.

Mamy dosyć. Dosyć obojętności polityków na krzywdę i śmierć Polaków. Nie ma możliwości zaopatrywania bieżących problemów zdrowotnych, a wciąż wydłuża się kolejka przekładanych wciąż zaległych wizyt. Dla wielu pacjentów, w tym zwłaszcza onkologicznych, ta kolejka może się okazać śmiertelnie długa. Wiemy, że lekarze dawali z siebie 300% w poprzednich dwóch falach pandemii i nie mają już siły walczyć samotnie. Wiemy, że ogarnia ich bezsilność, frustracja i wypalenie. Wiemy, że wielu z nich zdecydowało, że nie może już tak dłużej pracować i skorzystało z urlopów lub zwolnień lekarskich, aby ratować swoje własne zdrowie. Nie możemy mieć do nich o to pretensji. Żal mamy jedynie do polityków, że podczas gdy my walczymy ze wszystkich sił i z narażeniem własnego zdrowia i życia, oni nadal zamiast nam pomagać, utrudniają walkę z pandemią. Ciągle zmieniane nakazy, zakazy i brak realnych działań”.

„Co musi się wydarzyć, aby politycy w końcu zainteresowali się zdrowiem zwykłego Kowalskiego, którego nie stać na leczenie prywatne, a nie ma on dostępu poza kolejnością do szpitali MSWiA tak jak rządzący. Ile jeszcze osób musi umrzeć lub stracić sprawność, by rząd wprowadził realną reformę ochrony zdrowia zamiast niekończących się prac kosmetycznych i gaszenia pożarów, które w środowisku zwykło się już nazywać 'pudrowaniem trupa’.”