Wielodniowe dyżury, podwójne rozliczenia. Audyt miażdży Szpital Południowy 

Audyt w Szpitalu Południowym ujawnił skrajne przeciążenie lekarzy kontraktowych, w tym dyżury trwające nawet 110 godzin bez przerwy. Jeden z medyków miał pracować ponad 400 godzin miesięcznie – poinformował Rafał Trzaskowski podczas środowej konferencji prasowej. Prezydent Warszawy ocenił, że to dowód na systemowy problem z organizacją pracy w ochronie zdrowia. 

Fot. YouTube.com

Audyt wykazał, że funkcja koordynatora Szpitalnego Oddziału Ratunkowego nie była ujęta w regulaminie organizacyjnym placówki, mimo że przez około półtora roku wypłacano za nią wynagrodzenie. To właśnie na tym stanowisku pracował Dawid Kacprzyk. Stawka godzinowa za pracę na SOR wzrosła z 230 do 330 zł, bez udokumentowanego uzasadnienia kolejnych podwyżek. Mimo obowiązującej umowy szpital rozpisał kolejny konkurs, w wyniku którego ten sam lekarz otrzymał nową umowę z wyższym wynagrodzeniem.

Kontrolerzy zwrócili uwagę na odrębną umowę obejmującą część obowiązków pokrywających się z pracą wykonywaną podczas dyżurów, co mogło prowadzić do podwójnego wynagradzania za te same czynności. Ponadto koordynator SOR miał dostęp do monitoringu szpitala, przy braku ewidencji osób korzystających z tego systemu. Choć w placówce funkcjonował elektroniczny system rejestrujący wejścia i wyjścia personelu, nie wykorzystywano go do rozliczania czasu pracy lekarzy – robiono to na podstawie grafików i oświadczeń. 

Audytorzy opisali również uchybienia w organizacji pracy oddziału ratunkowego. W pojedynczych przypadkach dokumentacja nie potwierdzała obecności wymaganego lekarza podczas dyżuru. Zdarzało się, że w dni robocze rejestracja SOR była obsadzona przez jedną osobę zamiast dwóch. Narodowy Fundusz Zdrowia nałożył na szpital kary na łączną kwotę blisko 1,3 mln zł, m.in. za zbyt długi czas oczekiwania karetek na przekazanie pacjentów.

Najpoważniejsze nieprawidłowości dotyczą wątków przekazanych prokuraturze. Audyt wykazał przypadki rozliczenia tych samych ośmiu godzin dyżuru jednocześnie na dwóch oddziałach, z wypłatą wynagrodzenia za oba dyżury. Stwierdzono także wykonywanie świadczeń w innej placówce w czasie, gdy lekarz miał opłacony dyżur w Szpitalu Południowym. Według ustaleń audytu posiadał on uprawnienia umożliwiające zatwierdzanie własnych dokumentów rozliczeniowych oraz edytowanie grafików stanowiących podstawę wypłaty wynagrodzenia.  

„Wiele spośród ujawnionych nieprawidłowości dotyczyło tego samego lekarza” – podkreślił prezydent Warszawy. Rafał Trzaskowski zaznaczył, że audyt opisuje nieprawidłowości, ale nie przesądza o odpowiedzialności karnej; o ewentualnej winie zdecydują prokuratura i sąd. Kontrola została zlecona po serii publikacji medialnych dotyczących działalności Szpitala Południowego, w tym funkcjonowania SOR, wynagrodzenia koordynatora Dawida Kacprzyka, nieprawidłowości w prosektorium oraz organizacji pracy placówki. Media opisywały m.in. przyjmowanie wskazanych przez koordynatora pacjentów poza kolejnością, w tym polityków i samorządowców związanych z Koalicją Obywatelską, oraz istnienie tzw. „saloniku VIP” dla wybranych osób. Kontrowersje budziły także zarobki Kacprzyka – miał otrzymać około 1,6 mln zł w ciągu roku. 

Dawid Kacprzyk został zwolniony ze Szpitala Południowego, zrezygnował z mandatu radnego dzielnicy Ursus oraz członkostwa w Koalicji Obywatelskiej. Skorygował 33 faktury i zwrócił szpitalowi 500 tys. zł. Pracę stracił również Artur Habowski, koordynator prosektorium. Władze Warszawy odwołały zarząd szpitala, a dwie wiceprezydentki odpowiedzialne za nadzór nad miejskimi placówkami złożyły rezygnacje. Sprawą obecnie zajmuje się prokuratura, prowadząc dwa śledztwa dotyczące działalności SOR, odrębne postępowania w sprawie prosektorium oraz rozliczeń na oddziale chirurgii po zawiadomieniu NFZ. Kontrole prowadzą także NFZ, Państwowa Inspekcja Pracy i inne instytucje. Ratusz zapowiedział dodatkowe kontrole szpitalnych oddziałów ratunkowych i prosektoriów w pozostałych miejskich szpitalach.