Klaudiusz Komor: Zestaw przeciwwstrząsowy po nowemu
Nowe przepisy dotyczące zestawów przeciwwstrząsowych to zmiana, na którą lekarze czekali od lat. Ich skład został dostosowany do miejsca udzielania świadczeń, dzięki czemu w wielu gabinetach nie będzie już obowiązku przechowywania niepotrzebnych leków.

Ostatnio jako środowisko lekarskie staliśmy się celem zmasowanego ataku właściwie z każdej strony sceny politycznej. Nie ma praktycznie dnia, żeby najpoczytniejsze portale internetowe oraz posiadacze kont w mediach społecznościowych nie atakowali lekarzy.
Oczywiście zdarzają się wśród nas – jak w każdym środowisku – czarne owce, ale wsłuchując się w to, co się ostatnio pisze czy mówi, można mieć wrażenie, że wszyscy lekarze to samo zło. Niestety wszelkie wysiłki skupiające się na próbach prostowania nieprawdziwych informacji czy zmieniania narracji nie przynoszą efektu.
Dlatego może chociaż na chwilę spróbujmy się oderwać od tych złych wiadomości i skupić się na czymś, co być może właśnie z powodu tego nadmiaru czarnego PR mogło zostać przez wielu lekarzy przeoczone. A jest to jedna z niewielu dobrych informacji praktycznie dla całego środowiska.
Otóż po wielu latach starań wielu środowisk lekarskich, w tym również samorządu lekarskiego, udało się osiągnąć zmianę funkcjonującego od 12 stycznia 2011 r. rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie wykazu produktów leczniczych wchodzących w skład zestawów przeciwwstrząsowych, ratujących życie.
Trzeba przyznać, że jest to duży sukces. Poprzednie przepisy, drastycznie nieżyciowe, obligowały każdy najmniejszy gabinet lekarski do posiadania w zestawie przeciwwstrząsowym podobnych leków, jakie musiały znajdować się w takim zestawie w największym szpitalu. W większości gabinetów leki te zwykle nie były nigdy użyte i co kilka lat przeterminowane trafiały do kosza, będąc niepotrzebnym kosztem zarówno dla lekarza, jak i dla systemu ochrony zdrowia.
24 marca 2026 r. ukazało się nowe rozporządzenie, w którym określa się skład zestawu przeciwwstrząsowego ratującego życie, różniący się w zależności od miejsca udzielania świadczeń. W świetle tego nowego rozporządzenia podzielono usługi medyczne na:
- ambulatoryjne świadczenia zdrowotne udzielane w miejscu pobytu pacjenta (co dotyczy np. praktyk w miejscu wezwania),
- ambulatoryjne świadczenia zdrowotne z zakresu stomatologii (dotyczące gabinetów stomatologicznych),
- ambulatoryjne świadczenia zdrowotne udzielane w pomieszczeniach zakładu leczniczego (czyli np. prywatne gabinety),
- stacjonarne i całodobowe świadczenia zdrowotne inne niż szpitalne (takie jak sanatoria),
- stacjonarne i całodobowe świadczenia zdrowotne szpitalne.
W poszczególnych grupach obowiązkowy skład zestawu różni się zasadniczo – właściwie tylko w przypadku zestawów szpitalnych można nadal mówić o dużym asortymencie specjalistycznych leków (chociaż i tak mniejszym niż poprzednio – nie ma np. dopaminy, która w świetle poprzednich przepisów powinna być nawet w torbie lekarskiej na wizycie domowej!).
W pozostałych grupach zakres obowiązkowych substancji leczniczych został znacząco zredukowany. Nie ma już obowiązku poza szpitalem posiadania amiodaronu, midazolamu, morfiny czy naloksonu. Oczywiście, jak to zwykle bywa, zakradły się jeszcze dwa niepotrzebne absurdy.
Pierwszym jest obowiązek posiadania tlenu we wszystkich zestawach oprócz grupy 1. Drugi to posiadanie klonazepamu w iniekcji w prywatnych gabinetach. Te dwa absurdy zostały na szczęście szybko wychwycone i już w ministerstwie przygotowywana jest poprawka w tych kwestiach.
Warto zatem, aby każdy lekarz prowadzący własny gabinet, NZOZ czy praktykę zajrzał, jeżeli oczywiście jeszcze tego nie zrobił, do nowych przepisów (dostępne pod adresem https://dziennikustaw.gov.pl/DU/2026/429) i sprawdził, czy kompletując swój zestaw, nie będzie już musiał kupować do niego wielu leków, których nigdy potem nie użyje.
Klaudiusz Komor, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej
Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 9/2026