Piotr Pisula: Prawda się zawsze obroni
Nieprawidłowości, w których brali udział niektórzy lekarze, stały się podstawą do nieprawdziwych i zmanipulowanych oskarżeń pod adresem całego środowiska.

Mam zaszczyt przywitać Państwa jako nowy rzecznik prasowy NIL. W pierwszej kolejności chciałbym podziękować za zaangażowanie i wysoką aktywność w mediach dotychczasowemu rzecznikowi, dr. Jakubowi Kosikowskiemu – chapeau bas. Poprzeczkę Kuba zawiesił wysoko. Na szczęście lubię wyzwania.
Obowiązki przejmuję w czasie jednej z największych burz medialnych związanych ze środowiskiem lekarskim – łatwo już było. Ujawnienie wielu nieprawidłowości, w których udział brali nasi koledzy po fachu, rzutuje negatywnie na wizerunek całego środowiska.
Na kanwie tych wydarzeń, budzących słuszne oburzenie opinii publicznej, Ministerstwo Zdrowia przygotowuje zmiany w prawie, opierając je na nośnych hasłach: limity wynagrodzeń, limity czasu pracy, minimalna liczba godzin w jednym miejscu pracy, zgoda dyrektora na pracę w innej placówce i inne.
Można odnieść wrażenie, że każde z tych haseł celowo oddziałuje na emocje społeczeństwa, które dziś, czytając coraz to nowe doniesienia o winach lekarzy, domaga się, aby wreszcie „zrobić z nami porządek”. Wiadomo – problemy systemu nie biorą się znikąd. Na pewno winni są lekarze. Przecież długa kolejka nie oznacza, że to NFZ finansuje zbyt mało wizyt w poradni, tylko to lekarz złośliwie nie chce przyjmować w systemie publicznym, a przecież ma czas, bo prywatnie oferuje termin „na za chwilę”.
Czy system wymaga reform i napraw? Tak. Czy patologie należy tępić? Bezwzględnie. Czy uda się to osiągnąć dzięki zmianom proponowanym przez MZ? Nikt nie wie. Nie ma analiz i symulacji tego, co się wydarzy, ale dyrektorzy szpitali powiatowych już apelują o odsunięcie planowanych terminów wejścia w życie nowych przepisów.
Wiemy za to, że za rok wybory i trzeba było pokazać, że „robimy, nie gadamy”. Wiemy, że w tym roku pieniądze w NFZ skończą się dość szybko – pierwsze doniesienia o braku wypłat już są. Wiemy, że to my będziemy wskazywani jako winowajcy. Wielu z nas zastanawia się, czy trwająca nagonka nie była celowo tak duża właśnie po to, żeby zrzucić winę na lekarzy, gdy system zacznie się sypać.
Obnażanie tych manipulacji i obrona dobrego imienia lekarzy będzie moim głównym zadaniem w najbliższych miesiącach. A ponieważ, jak mawia prezes Łukasz Jankowski, prawda się zawsze obroni, to na szczęście będę miał do dyspozycji dobry fundament tej obrony – Państwa codzienną, uczciwą i rzetelną pracę.
Piotr Pisula, rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej
Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 9/2026