18 lipca 2024

Handel e-receptami kwitnie. Systemowy bałagan trwa

„350 zł i godzina wysiłku. Tyle potrzebowaliśmy, by kupić recepty na: bardzo silny lek przeciwbólowy o działaniu uzależniającym, lek kardiologiczny, którego niewłaściwe przyjmowanie może zabić oraz lek dla cukrzyków wykupowany masowo z aptek przez chcących się odchudzić. Wszystko po rzekomym uszczelnieniu systemu przez ministra zdrowia”.

Foto: pixabay.com

Tak zaczyna się artykuł red. Patryka Słowika pt. „Handel receptami kwitnie. Bez kłopotu kupiliśmy prawdziwą lekową bombę”, opublikowany w piątek 14 lipca 2023 r. w Wirtualnej Polsce.

Minister zdrowia Adam Niedzielski triumfalnie poinformował, że wprowadzenie limitów w liczbie wystawianych recept pozwoliło wyeliminować handel lekami, ale zdaniem autora to nieprawda.

Receptomaty mają się dobrze, a w sieci bez problemu można kupić m.in. silne leki. „Odezwaliśmy się do sześciu firm ogłaszających się jako wystawiające recepty online” – czytamy w artykule. Całość jest dostępna TUTAJ.

– Wszyscy lekarze, o których niewłaściwej działalności się dowiadujemy czy to od Ministerstwa Zdrowia, czy z prasy, mają wszczynane postępowania przez rzecznika odpowiedzialności zawodowej – mówi Jakub Kosikowski, rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej (NIL), cytowany w artykule.

„Gazeta Lekarska” poprosiła o komentarz prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej (NRL) Łukasza Jankowskiego.

Prezes NRL: to fatalna wiadomość

Jak Pan skomentuje prowokację dziennikarską Wirtualnej Polski?

Ponad wszelką wątpliwość udowodniono, że pomimo limitów wprowadzanych przez Ministerstwo Zdrowia, tzw. receptomaty mają się dobrze. To fatalna wiadomość dla ministra, który podjął działania bez żadnej podstawy prawnej, a jedynym ich efektem jest systemowy bałagan, możliwe obniżenie dostępności do leczenia i utrudnienie pracy lekarzom, którzy dobrze pracują.

To też zła wiadomość dla pacjentów – dalsze funkcjonowanie receptomatów to potencjalne zagrożenie dla zdrowia chorych, nie mówiąc już o całkowitej destrukcji zaufania i relacji lekarz-pacjent.

Przesłaliśmy do resortu zdrowia propozycje działań zgodnych z prawem – czekamy na pilny ruch ze strony resortu. Póki co widzimy, że przegrało walkę z receptomatami, w dodatku wprowadzając tylko zamieszanie w systemie.

Czy samorząd lekarski zamierza podjąć jakieś kroki prawne w kwestii receptomatów?

Rzecznik praw lekarza NIL wystąpił do Centrum e-Zdrowia (CeZ) z pytaniem o treść polecenia, na podstawie którego CeZ wprowadziło limity w systemie. Od odpowiedzi uzależniamy dalsze kroki w tej sprawie, w tym działania prawne. Centrum ma 14 dni na udzielenie odpowiedzi.

W czwartek pod siedzibą resortu odbyła się pikieta Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (OZZL). Jak do tego protestu odnosi się samorząd lekarski?

Ta pikieta pokazała, że narracja Ministerstwa Zdrowia, iż dotychczasowe protesty przeciwko limitom to działania w interesie jakichś grup, jest nieprawdziwa. Widać, że całe środowisko – nie tylko NIL – protestuje wspólnie przeciw bezprawnym limitom.

Minister nie może już udawać, że nie ma problemu i nie powinien próbować zaklinać rzeczywistości. Środowisko lekarskie pokazuje resortowi zdrowia, że z limitów należy się wycofać.

Nawiasem mówiąc, współpraca z OZZL układa się wzorowo. Włączenie się związku zawodowego w walkę o zaprzestanie bezprawnego ograniczania naszych narzędzi pracy i synergia naszych działań daje szanse na to, że wspólnie będziemy jeszcze skuteczniejsi.

Po wprowadzeniu limitów w wystawianiu recept, środowisko lekarskie jest niezadowolone. Jak zakończyć ten spór?

W ministerstwie jest już nasza poprawka do ustawy refundacyjnej – wystarczy ją wprowadzić. Teleporada powinna się odbywać w czasie rzeczywistym, a nie być usługą wystawiania recepty za pieniądze na podstawie ankiety, bez realnego kontaktu z lekarzem.