Lekarz przed sądem

To samo zdarzenie może prowadzić do postępowania karnego i zawodowego, ale w każdym z nich lekarz jest oceniany według innych kryteriów. Sąd lekarski bada nie tylko to, czy doszło do naruszenia prawa, lecz także czy lekarz postępował zgodnie z zasadami wykonywania zawodu i etyką.

Fot. magnific.com

Lekarz może ponosić konsekwencje swojego postępowania na kilku płaszczyznach. W zależności od charakteru sprawy w grę może wchodzić odpowiedzialność cywilna, karna, pracownicza, a także zawodowa. Każdy z tych trybów służy innemu celowi i opiera się na innych zasadach. Odpowiedzialność zawodowa ma szczególny charakter, ponieważ dotyczy nie tylko naruszenia przepisów związanych z wykonywaniem zawodu, ale także zasad etyki lekarskiej.

Lekarz może więc odpowiadać zawodowo nie tylko za nieprawidłowości związane z diagnostyką czy leczeniem. Przedmiotem postępowania mogą być również m.in. naruszenie praw pacjenta, tajemnicy lekarskiej, zasad prowadzenia dokumentacji czy innych obowiązków wynikających z przepisów regulujących wykonywanie zawodu. Ocena zawsze wymaga uwzględnienia okoliczności konkretnej sprawy, aktualnej wiedzy medycznej oraz tego, czy lekarz postępował z należytą starannością.

Istotne jest również rozróżnienie odpowiedzialności zawodowej od karnej. Postępowanie karne koncentruje się na tym, czy doszło do popełnienia przestępstwa. W postępowaniu zawodowym ocenia się natomiast, czy zachowanie lekarza było zgodne z zasadami wykonywania zawodu i etyką. Dlatego jedno zdarzenie może być jednocześnie przedmiotem postępowania karnego i zawodowego, ale wynik jednego z nich nie musi automatycznie przesądzać o wyniku drugiego.

– Członkowie sejmowej komisji, która odbyła się w lipcu, byli zainteresowani tym, ilu lekarzy zostaje pozbawionych prawa wykonywania zawodu, wychodząc z założenia, że sądy powszechne karzą, a samorząd nie. Tymczasem to my możemy na podstawie Kodeksu Etyki Lekarskiej skuteczniej nałożyć karę na daną osobę – mówi Jacek Fórmaniak, przewodniczący Naczelnego Sądu Lekarskiego.

Jak podkreśla, różnica między tymi postępowaniami wynika także z odmiennych podstaw oceny. – Prokuratura sztywno trzyma się elementów określonych w prawie karnym i działań, które zagrażają życiu. Sądy lekarskie są mniej wyrozumiałe. Mówię to z perspektywy kogoś, kto działa w sądzie od 16 lat – dodaje.

Postępowanie i kary

Za prowadzenie postępowań w przedmiocie odpowiedzialności zawodowej odpowiadają organy samorządu lekarskiego – rzecznicy odpowiedzialności zawodowej oraz sądy lekarskie. Postępowanie może rozpocząć się na skutek skargi pacjenta lub jego bliskich, zawiadomienia innego lekarza albo informacji pochodzącej z innego źródła. Może być również wszczęte z urzędu.

Pierwszym etapem jest postępowanie wyjaśniające prowadzone przez rzecznika odpowiedzialności zawodowej. Natomiast sąd lekarski dokonuje oceny zgromadzonego materiału. Lekarzowi przysługuje prawo do obrony, w tym do składania wyjaśnień, zgłaszania wniosków dowodowych, zapoznawania się z aktami sprawy oraz korzystania z pomocy obrońcy. Katalog kar obejmuje m.in. upomnienie, naganę, karę pieniężną czy zakaz pełnienia funkcji kierowniczych.

W poważniejszych przypadkach sąd może ograniczyć zakres wykonywania zawodu, zawiesić prawo wykonywania zawodu albo orzec jego pozbawienie. O wyborze kary decydują okoliczności konkretnej sprawy, w tym charakter przewinienia, stopień zawinienia, jego skutki oraz dotychczasowe zachowanie lekarza. Sankcja powinna być adekwatna do naruszenia, a nie stanowić automatycznej konsekwencji samego faktu wszczęcia postępowania.

Sprawdzian dla systemu

To właśnie sposób działania systemu odpowiedzialności zawodowej stał się w ostatnich miesiącach przedmiotem szerszej dyskusji. Jednym z powodów była sprawa lekarza związanego ze Szpitalem Południowym w Warszawie. Postępowanie dotyczące Dawida Kacprzyka pokazało, jak łatwo w przestrzeni publicznej mogą zostać połączone kwestie organizacji pracy, wynagrodzeń i odpowiedzialności zawodowej. Samorząd lekarski wszczął w tej sprawie czynności wyjaśniające.

Zdaniem Jacka Fórmaniaka sprawa Szpitala Południowego nie powinna jednak przesłaniać szerszego obrazu. – Myślę, że sprawa Szpitala Południowego jest incydentalna i ma szersze tło polityczno-towarzyskie, które pozwalało na pewne nieprawidłowości i na to, co się wydarzyło. Przecież ktoś te faktury akceptował. Niestety sprawa ta może przynieść sporo zła – mówi.

W lipcu temat funkcjonowania tego systemu był przedmiotem posiedzenia sejmowej Komisji Zdrowia. Posłowie pytali m.in. o liczbę postępowań, ich czas trwania, liczbę kar oraz przypadki przedawnienia. Dyskusję odroczono do września.

Anna Wojda

Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 9/2026