Piotr Pisula: Przepis na sukces

Udało się – po wielu latach trudu politycy nareszcie, i to w zaledwie trzy miesiące, przygotowali projekty ustaw, które naprawią system ochrony zdrowia.

Fot. arch. prywatne

Od teraz znikną problemy kadrowe, a polski pacjent będzie zaopiekowany. Znikną kolejki, a jakość świadczeń będzie na najwyższym poziomie. Ponieważ udało się wskazać, że największym problemem systemu były, są i będą zarobki lekarzy – regulowanie ich w sposób iście komunistyczny jest naturalną odpowiedzią na potrzebę pokazania opinii społecznej, że wreszcie wzięto się za tę pazerną kastę.

Bohatersko naprawiając system, zrezygnowano z wszelkich demokratycznych mechanizmów kontroli. Władzę nad karierami zawodowymi lekarzy zyskał prezes NFZ, który po stwierdzeniu nieprawidłowości będzie mógł zakazać pracy w systemie publicznym. Prezes NFZ piastuje swoje stanowisko na podstawie mianowania przez ministra zdrowia i nie jest wybierany w demokratycznych wyborach.

Na szczęście w ramach przywracania demokracji zrezygnowano z takich nonsensów jak domniemanie niewinności. Nie trzeba będzie udowodnić przed sądem, że lekarz popełnił przewinienie – to lekarz będzie musiał udowodnić, że jest niewinny. Jakby tego było mało, katalog działań zagrożonych odsunięciem od pracy w publicznym systemie ochrony zdrowia nie jest precyzyjnie określony.

Wystarczy dwa razy zostać oszukanym przez nieuczciwego pacjenta i wystawić zwolnienie lekarskie, które później zostanie uznane przez prezesa NFZ za fałszywe – i już koniec kariery w systemie publicznym. Równie demokratyczne są nowe uprawnienia dyrektorów szpitali, którzy będą mogli zakazać lekarzom pracy w innym miejscu. Cieszy jednak kolejny sukces rządu, po odpolitycznieniu TVP, unowocześnieniu armii i przywróceniu praworządności.

Przeszkodą może być prezydent, który może ustawę zawetować. Należy wyrazić głęboką nadzieję, że prezydent nie stanie na straży konstytucji, w której znajdziemy zapis o tym, że obywatele mają wolność wyboru miejsca pracy (chyba że inaczej mówi ustawa, a taką udało się przyjąć). Należy założyć, że w tym wypadku lex specialis derogat legi generali, dzięki czemu Prawa pracy również można będzie nie stosować (a tam jasno stoi, że pracodawca nie może ograniczać pracy w innym miejscu).

Nie należy się zrażać pewnymi przejściowymi trudnościami, na przykład zamknięciem niektórych placówek w mniejszych ośrodkach. Tutaj z pomocą przyjdzie zaprzyjaźniony z politykami świat biznesu, który będzie mógł tanio przejąć zarządzanie nad niepotrzebnym nikomu sprzętem w zamkniętych szpitalach i przychodniach.

Mamy wreszcie oczekiwaną od wielu lat wspaniałą reformę ochrony zdrowia. Wybory za rok. Będzie to doskonała okazja, żeby wyborcy podziękowali bohaterom naprawy systemu ochrony zdrowia.

Piotr Pisula, rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej

Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 11/2026