NIK ujawnia skrajne naruszenia czasu pracy w szpitalach klinicznych
Najwyższa Izba Kontroli przeanalizowała organizację czasu pracy w dziesięciu szpitalach klinicznych prowadzonych przez uczelnie medyczne. We wszystkich placówkach stwierdzono nieprawidłowości – zarówno w ewidencji, jak i w planowaniu dyżurów.

Kontrola wykazała, że w ośmiu szpitalach doszło do 75 przypadków pracy nieprzerwanej powyżej 24 godzin. Dotyczyło to lekarzy i pielęgniarek w placówkach m.in. w Białymstoku, Gdańsku, Zabrzu, Krakowie, Łodzi, Lublinie, Warszawie i Rzeszowie. Jeszcze częściej łamano przepisy dotyczące odpoczynku dobowego. W dziewięciu szpitalach 93 medykom nie zapewniono wymaganej 11‑godzinnej przerwy między kolejnymi okresami pracy. Rekordowy przypadek dotyczył lekarza, który pracował 70 godzin i 10 minut bez przerwy.
Przykłady: etat i dyżur przez firmę zewnętrzną
W Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie sześciu lekarzy było jednocześnie zatrudnionych na etacie i pełniło dyżury przez firmę zewnętrzną obsługującą ten sam szpital. W praktyce oznaczało to:
- zakończenie pracy etatowej,
- przejście na nocny dyżur kontraktowy,
- powrót rano do pracy etatowej.
W części przypadków lekarze pracowali od 26 godzin i 25 minut do 36 godzin, bez przerwy lub z jedynie dwugodzinną pauzą. W ciągu czterech miesięcy takie sytuacje powtarzały się u czterech lekarzy 13–14 razy, u jednego osiem razy, a u kolejnego pięć razy. Podobny mechanizm stosowano w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym im. Fryderyka Chopina w Rzeszowie, gdzie część pielęgniarek wykonywała świadczenia przez firmę zewnętrzną.
W Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku spośród 75 skontrolowanych rezydentów 19 pracowało przeciętnie ponad 48 godzin tygodniowo, mimo że nie podpisali klauzuli „opt‑out”, która pozwala na wydłużenie czasu pracy.
Przyczyny: braki kadrowe, absencje, błędy administracyjne
Kierownictwa szpitali tłumaczyły naruszenia przede wszystkim: niedoborami kadrowymi, nieprzewidzianymi absencjami, koniecznością utrzymania ciągłości pracy oddziałów. Argumentowano również, że osoby pracujące na umowach cywilnoprawnych nie podlegają Kodeksowi pracy, a decyzję o pozostaniu na kolejnym dyżurze często podejmowały „z uwagi na stan pacjentów”.
Kontrola ujawniła także błędy administracyjne, czyli rozbieżności między grafikami a kartami czasu pracy, a nawet przypadek pozostawienia w harmonogramie lekarza, z którym wcześniej rozwiązano umowę.
Kondycja finansowa szpitali klinicznych
Tylko połowa placówek utrzymywała stabilność finansową przez cały badany okres. Najlepsze wyniki osiągały szpitale w Gdańsku i Zabrzu, natomiast najgorsze – m.in. w Lublinie, Bydgoszczy i Łodzi.
Najpoważniejsze problemy stwierdzono w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Ujemny wynik finansowy wynikał głównie z:
- zadłużenia sprzed konsolidacji w 2019 r.,
- wysokich kosztów jego obsługi – w 2024 r. wyniosły 107,1 mln zł.
Placówka osiągnęła 3,8 mln zł zysku na sprzedaży, ale rok zakończyła stratą netto 17,9 mln zł. Najwyższa Izba kontroli wskazała również na nieprawidłowości w gospodarowaniu majątkiem, przeglądach aparatury oraz stosowaniu przepisów o zamówieniach publicznych. Wszystkie skontrolowane szpitale zapewniały odpowiednie warunki do kształcenia studentów i lekarzy w trakcie specjalizacji oraz uczestniczyły w badaniach klinicznych.
Apel o zmianę przepisów
Po zakończeniu kontroli NIK ponowiła apel do Ministerstwa Zdrowia o pilne uregulowanie zasad dotyczących czasu pracy personelu medycznego, wskazując, że obecne przepisy nie chronią ani pracowników, ani pacjentów. Link do raportu:https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/nik-o-funkcjonowaniu-szpitali-klinicznych.html