Opieka koordynowana utknęła w pół drogi

Miała usprawnić leczenie pacjentów z najczęstszymi chorobami przewlekłymi i odciążyć AOS. Choć korzysta z niej coraz więcej chorych, nadal realizuje ją tylko nieco ponad połowa przychodni POZ. Część placówek odstraszają bariery organizacyjne, inne nie mogą znaleźć specjalistów do współpracy.

Fot. pixabay.com

Wraz z wprowadzeniem opieki koordynowanej w podstawowej opiece zdrowotnej przychodnie świadczące usługi w ramach NFZ zyskały możliwość zapewnienia bardziej kompleksowej opieki pacjentom z najczęstszymi chorobami przewlekłymi z zakresu kardiologii, diabetologii, pulmonologii, nefrologii oraz endokrynologii.

Aby przystąpić do programu, konieczne jest rozszerzenie zakresu umowy z NFZ. Nie ma obowiązku realizowania wszystkich pięciu ścieżek diagnostyczno‑terapeutycznych – wystarczy wdrożenie nawet jednej z nich. Opieka w tym modelu w zależności od potrzeb pacjenta obejmuje badania diagnostyczne, konsultacje specjalistyczne oraz porady dietetyczne i edukacyjne.

Dzięki temu rozwiązaniu pacjent ma szybciej uzyskać diagnozę i niezbędną opiekę – bez konieczności kierowania do poradni specjalistycznej, gdzie na wizytę często się czeka kilka miesięcy. Przystępując do opieki koordynowanej, lekarze POZ zyskują dodatkowe narzędzia – mogą zlecać badania, które dotychczas były zarezerwowane dla lekarzy innych specjalizacji.

Należą do nich m.in. EKG wysiłkowe, ECHO serca czy Holter EKG w ścieżce kardiologicznej oraz pakiety badań tarczycowych i biopsja cienkoigłowa tarczycy w ścieżce endokrynologicznej. W razie potrzeby przychodnia musi zapewnić konsultację u specjalisty dziedzinowego, np. kardiologa lub diabetologa (w zależności od realizowanego zakresu).

– To rozwiązanie realnie wzmacnia opiekę nad pacjentem, ponieważ znacząco przyspiesza diagnostykę. Nie musimy już odsyłać chorego do poradni specjalistycznej tylko po to, by np. wykonał badanie UACR w przypadku podejrzenia przewlekłej choroby nerek – podkreśla Tomasz Zieliński, wiceprezes Porozumienia Zielonogórskiego oraz prezes Lubelskiego Związku Lekarzy Rodzinnych – Pracodawców. Dodaje, że dzięki opiece koordynowanej lekarze rodzinni mogą pełniej wykorzystać kompetencje zdobyte w trakcie szkolenia specjalizacyjnego.

Podobnego zdania jest prof. Sławomir Chlabicz, kierownik Zakładu Medycyny Rodzinnej Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, a także współwłaściciel jednej z przychodni w tym mieście. – W mojej ocenie to bardzo dobry mechanizm dla POZ do szybszego wykrywania najczęstszych chorób i sprawniejszego podejmowania decyzji, jak dalej prowadzić pacjenta. Ten model pracy daje dużą satysfakcję i umożliwia pełniejsze wykorzystanie kompetencji lekarza rodzinnego, a także motywuje do dalszego rozwoju – przekonuje prof. Chlabicz.

Przychodnia, którą współprowadzi z innymi partnerami, świadczy opiekę koordynowaną we wszystkich zakresach. Jak przyznaje, początki nie były łatwe, bo wdrożenie było dużym wyzwaniem organizacyjnym, szczególnie w obszarze sprawozdawczości i rozliczeń.

– POZ jest przyzwyczajony do finansowania opartego na stawce kapitacyjnej. W opiece koordynowanej mamy tzw. budżet powierzony, a każda usługa jest finansowana jednostkowo i w ten sposób musi być rozliczana. To była dla nas nowość. Na szczęście mieliśmy wsparcie szkoleniowe zarówno  ze strony NFZ, jak i organizacji zrzeszających lekarzy rodzinnych. Pierwszych pacjentów objęliśmy tą opieką w 2023 r. Finalnie jesteśmy zadowoleni, ale obecny model opieki koordynowanej wymaga modyfikacji – mówi prof. Chlabicz.

POZ różnych prędkości

Przepisy wprowadzające opiekę koordynowaną do podstawowej opieki zdrowotnej zaczęły obowiązywać od października 2022 r. Pod koniec marca br. podczas posiedzenia sejmowej Komisji Zdrowia wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski informował, że obecnie model ten realizuje nieco ponad 50 proc. przychodni POZ, z czego 70 proc. prowadzi opiekę co najmniej w trzech ścieżkach.

Ich liczba z roku na rok wzrasta, podobnie jak liczba pacjentów obejmowanych opieką koordynowaną. Widać to m.in. na przykładzie pacjentów korzystających ze świadczeń OK w zakresie diabetologii. Z danych przedstawionych przez Dominikę Janiszewską-Kajkę z Ministerstwa Zdrowia podczas posiedzenia sejmowej Podkomisji Stałej ds. Organizacji Ochrony Zdrowia wynika, że w 2023 r. opieką tą objętych było 182 tys. dorosłych pacjentów, natomiast w 2025 r. – już blisko 600 tys.

Dostępność do opieki koordynowanej jest jednak bardzo zróżnicowana w zależności od regionu Polski. Dane liczbowe wskazują jednoznacznie: niemal połowa przychodni POZ realizujących kontrakty NFZ nie przystąpiła do tego programu, a wśród tych, które w nim są, część nie realizuje go we wszystkich pięciu ścieżkach. – Wdrożyły ją placówki, które były najlepiej do tego procesu przygotowane. Pozostały te, które od początku były nią najmniej zainteresowane. To stanowi ogromne wyzwanie. Mamy jeszcze dużo do zrobienia – mówi dr hab. Mateusz Babicki z Katedry i Zakładu Medycyny Rodzinnej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

To, że jedne przychodnie świetnie rozwijają opiekę koordynowaną, inne robią to powoli, a jeszcze inne w ogóle się nią nie interesują, niestety powoduje, że mamy POZ kilku prędkości, co stwarza nierówności dla pacjenta w dostępie do tych świadczeń.

Światy równoległe

– Wdrożenie najlepiej wypadło w regionach, gdzie została wykonana solidna praca edukacyjna i organiczna. Liderami są m.in. województwa: lubelskie, dolnośląskie, mazowieckie, częściowo łódzkie. Z kolei słabo sobie radzą województwa wielkopolskie, opolskie, lubuskie. W skali całego kraju około 60 proc. populacji ma dostęp do POZ z opieką koordynowaną – wymienia dr Paweł Żuk, przewodniczący Sekcji Opieki Koordynowanej Polskiego Towarzystwa Medycyny Rodzinnej oraz członek Zespołu do spraw Wdrożenia Opieki Koordynowanej w POZ powołanego przez ministra zdrowia.

– To nie jest reforma, która nie wypaliła. Po prostu mamy problem z propagacją tego pomysłu. Receptą nie jest wymyślanie czegoś nowego, tylko bycie konsekwentnym we wdrażaniu w kolejnych placówkach – podkreśla ekspert z PTMR. Na pytanie, dlaczego tak dużo placówek POZ nadal nie zdecydowało się na realizację opieki koordynowanej, nie ma jednej odpowiedzi. Na tę sytuacje składa się kilka przyczyn. Zdaniem Pawła Żuka jednym z głównych problemów jest to, że wiele przychodni czuje lęk przed tym modelem opieki, bo to coś nowego.

– Niezaprzeczalnie jest to forma pracy wymagająca bardzo dobrych kompetencji zarządczych. Dlatego trzeba wprowadzić zespoły coachingowe, które będą pomagać przychodniom wdrażać tę opiekę. Warto też organizować wizyty studyjne tam, gdzie ta opieka dobrze funkcjonuje. To rola dla NFZ – uważa Paweł Żuk.

Rozważając kwestie systemowego wsparcia do dalszego rozwoju opieki koordynowanej, na pewno warto postawić na edukację. Jak zauważa Mateusz Babicki, taki przekaz należy kierować nie tylko do placówek podstawowej opieki zdrowotnej, ale też pacjentów. Jeżeli pacjent wie, że przychodnia może zapewnić lepszą opiekę, to będzie się o nią upominać lub wybierze ten POZ, który ją oferuje.

Chcę, ale nie mogę

Analizując postępy każdego procesu wdrożeniowego, stajemy przed dylematem, czy warto w przyszłości wprowadzić element obowiązkowości. Obecnie przystąpienie do realizacji opieki koordynowanej jest dobrowolne. – Narzucanie obowiązku na pewno pomogłoby zmotywować część przychodni do wejścia w ten model. Pozostaje jednak spora część placówek, która nawet już teraz chciałaby do niego przystąpić, ale ma bardzo duże trudności np. z pozyskaniem specjalistów dziedzinowych – zwraca uwagę Mateusz Babicki.

Tu dochodzimy do kolejnego problemu, bo strach przed nieznanym to niejedyna bariera ograniczająca rozwój OK w POZ. Jednym z wymogów, jakie musi spełniać placówka, jest zapewnienie konsultacji specjalistycznej, a znalezienie lekarza chętnego podjąć współpracę bywa problematyczne.

– Myślę, że ten problem częściowo wynika z niezbyt dużej wiedzy wśród lekarzy dziedzinowych o funkcjonowaniu opieki koordynowanej w POZ, a po części z obawy o utratę części swoich pacjentów. Ten strach jest zupełnie niepotrzebny, bo opieka koordynowania dotyczy wybranych chorób w dość prostym przebiegu – wyjaśnia Tomasz Zieliński z Porozumienia Zielonogórskiego. Dodaje, że potrzebne jest szersze dotarcie do tych lekarzy, aby ich zainteresować współpracą.

– Jeśli jakiś kardiolog, pulmonolog, diabetolog, endokrynolog, nefrolog lub alergolog chciałby współpracować z POZ w ramach opieki koordynowanej, to niech się do nas zgłosi. Pomożemy mu znaleźć kontrahenta. Opowiemy, jak ten model opieki działa – zachęca Tomasz Zieliński.

Z kolei prof. Sławomir Chlabicz zwraca uwagę, że specjaliści pracujący w ramach ambulatoryjnej opieki specjalistycznej (AOS) są obecnie odseparowani od opieki koordynowanej w POZ. – Moim zdaniem te dwa modele wymagają ścisłego połączenia. System AOS powinien zostać włączony w opiekę koordynowaną i przyjąć rolę konsultacyjną. Nie powinien natomiast przejmować do stałej opieki stabilnych pacjentów z chorobami przewlekłymi, którzy z powodzeniem mogą być leczeni przez lekarza rodzinnego – stwierdza.

O pomyśle większej integracji AOS i POZ wspomina też Paweł Żuk: – Każdy AOS z kontraktem NFZ powinien zapewniać konsultacje pacjentom z opieki koordynowanej w ramach odrębnej ścieżki. Pojawiają się również głosy, aby znieść przymus zapewniania konsultacji u specjalisty dziedzinowego. Pytanie tylko, czy nie byłoby to zbyt dużym odejściem od założeń programu.

– Po konsultacje specjalistyczne sięgamy wtedy, kiedy widzimy ku temu potrzebę. Zdarzają się takie sytuacje, ale nie są one bardzo częste. Trudno jednak jednoznacznie  cenić, czy wyłączenie tego wymogu byłoby dobre. Warto przetestować np. pilotażowo, czy ten pomysł by się sprawdził – ocenia Mateusz Babicki. Podpowiada też, że zamiast czekać na jakiekolwiek zmiany, warto działać wspólnie, czyli porozumieć się z kilkoma placówkami POZ i razem zaproponować specjaliście, aby odwiedził ich rejon działania 1-2 razy w miesiącu i w ten sposób zapewniał konsultacje.

Warto też spoglądać na tych, którym się udało. Takim przykładem są przychodnie POZ działające w woj. lubelskim. – Wraz z innymi liderami organizacji zrzeszających lekarzy rodzinnych w regionach maksymalnie ułatwiliśmy proces wdrożeniowy przychodniom. W efekcie w naszym województwie aż 78 proc. populacji jest objęte opieką przez podmioty posiadające umowę na opiekę koordynowaną – podkreśla Tomasz Zieliński.

Co konkretnie zrobiono? Przede wszystkim zapewniono dostęp do specjalistów dziedzinowych. – Porozumieliśmy się w tej sprawie z jedną z dużych poradni specjalistycznych, która zgodziła się z nami współpracować. To dużo lepsze rozwiązanie niż indywidualnie poszukiwanie specjalistów. Ponadto zapewniliśmy narzędzie informatyczne ułatwiające wdrożenie opieki koordynowanej i materiały wyjaśniające, jak kontraktować tę opiekę z NFZ. Oddział wojewódzki NFZ też pomógł, bo proces kontraktowania odbył się sprawnie – dodaje wiceszef PZ i prezes Lubelskiego Związku Lekarzy Rodzinnych – Pracodawców.

Najpierw podciągnijmy tyły

Dyskusje wokół kierunków dalszego rozwoju OK w POZ toczą się nie tylko wokół upowszechniania tego rodzaju opieki, ale też ewentualnego jej rozszerzenia o kolejne ścieżki. Mówi się na przykład o pacjentach z dolegliwościami bólowymi układu ruchu, a także opiece nad pacjentem po zakończonym leczeniu onkologicznym.

– Jestem zwolennikiem rozwoju, ale najpierw spożytkujmy energię na tzw. podciągnięcie tyłów. Przede wszystkim należy poprawić dostępność do opieki koordynowanej w rejonach, gdzie jej nie ma lub działa tylko w 1–2 ścieżkach – uważa Tomasz Zieliński.

Mówi się też o potrzebie zwiększenia nakładów na ten model opieki. – Opieka koordynowana w POZ jest finansowana w ramach budżetu powierzonego. Nie powinniśmy go przekraczać, bo wtedy wchodzimy w nadwykonania, za które nie ma gwarancji zapłaty. Pacjentów kwalifikujących się do opieki koordynowanej jest dużo, chciałoby się ich wszystkich objąć tą opieką, ale musimy liczyć koszty. Nie możemy w ramach tego samego budżetu włączać w nieskończoność większej liczby pacjentów, bo nie będziemy w stanie sfinansować świadczeń, których potrzebują – mówi prof. Chlabicz.

Lidia Sulikowska

Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 7-8/2026


Ważne

Informacje o dostępności do opieki koordynowanej w poszczególnych przychodniach POZ można sprawdzić na stronie koordynowana.nfz.gov.pl.

Choroby leczone w ramach opieki koordynowanej w POZ:

  • kardiologia: nadciśnienie tętnicze, niewydolność serca, choroba niedokrwienna serca, migotanie przedsionków.
  • diabetologia: cukrzyca, stan przedcukrzycowy.
  • endokrynologia: niedoczynność/nadczynność tarczycy, guzki tarczycy.
  • pulmonologia: POChP, astma oskrzelowa, przewlekłe zapalenie oskrzeli proste i śluzowo-ropne, rozedma płuc.
  • nefrologia: przewlekła choroba nerek.

Badania diagnostyczne dostępne w opiece koordynowanej w POZ:

  • ścieżka kardiologiczna: EKG wysiłkowe, Holter EKG (24, 48, 72h), Holter RR, USG Doppler tętnic szyjnych i naczyń kończyn dolnych, ECHO serca przezklatkowe, BNP (NT-proBNP), albuminuria, UACR.
  • ścieżka diabetologiczna: albuminuria, UACR, USG Doppler naczyń kończyn dolnych.
  • ścieżka endokrynologiczna: antyTPO, antyTSHR, antyTG, biopsja cienkoigłowa tarczycy.
  • ścieżka pulmonologiczna: spirometria, spirometria z próbą rozkurczową.
  • ścieżka nefrologiczna: UACR.