Wirusy wracają z wakacji. Egzotyczne infekcje coraz bliżej Polski

Denga, chikungunya, malaria czy hantawirusy przestały być problemem odległych kontynentów. Coraz częściej trafiają do Europy razem z podróżnymi, a zmiany klimatu sprzyjają ekspansji komarów i innych nosicieli groźnych chorób.

Fot. magnific.com

Zarówno hantawirusy, jak i wirus Ebola są przenoszone ze zwierząt na ludzi. Niestety, takich patogenów jest więcej i coraz częściej „opuszczają” one wraz z ludźmi swoje rdzenne miejsca pochodzenia.

Powodów jest kilka: coraz większa ingerencja ludzi w dzikie obszary; zmiany klimatu, które poszerzają strefy wpływu danych wirusów i zwierząt je przenoszących; wreszcie stale rosnąca globalizacja, także w podróżach. Coraz więcej osób stać na to, by w kilkanaście godzin znaleźć się na drugim końcu świata. Polska nie jest samotną wyspą, stąd wzrost także u nas przypadków egzotycznych chorób wirusowych.

Hantawirus i ebola

Zakażenia hantawirusami zdarzają się w Polsce, choć należą do rzadkich. Ich liczba sięga zwykle kilku–kilkunastu przypadków rocznie. W niektórych latach nie rejestruje się żadnego zachorowania, w innych pojawiają się pojedyncze przypadki lub małe ogniska, głównie na południu i południowym wschodzie kraju.

Od 2007 do 2017 r. w Polsce odnotowano łącznie 128 potwierdzonych zakażeń hantawirusami. Zdecydowana większość – w województwie podkarpackim. Pojedyncze zachorowania zgłoszono również w innych częściach kraju: trzy w Małopolsce, jeden na Opolszczyźnie oraz jeden w województwie łódzkim. Do końca stycznia 2024 r. rozpoznano łącznie 242 przypadki zakażenia hantawirusami. Niemal wszyscy pacjenci byli hospitalizowani.

W Polsce występują głównie wirusy szczepów Puumala i Dobrava, przenoszone przez nornice i myszy polne. Mogą one wywoływać gorączkę krwotoczną z zespołem nerkowym, czyli HFRS, zwykle o łagodniejszym przebiegu niż w Azji czy Amerykach.

Wirus Ebola jest dobrze znany nauce. Jego ostatni potężny atak miał miejsce w afrykańskiej Gwinei. Epidemia rozpoczęła się tam w 2014 r. i trwała w Afryce Zachodniej dwa lata. Według danych oficjalnych zmarło wtedy łącznie ponad 2,5 tys. osób.

Dziś z epidemią mierzy się Demokratyczna Republika Konga. Niedawno Światowa Organizacja Zdrowia uznała epidemię za zagrożenie dla zdrowia publicznego o znaczeniu międzynarodowym. Organizacja ostrzega, że możemy mieć do czynienia z epidemią o znacznie większym zasięgu niż ten obserwowany obecnie. Istnieje też poważne ryzyko, że wirus rozprzestrzeni się na skalę regionalną, ponieważ liczba osób zakażonych i zgonów szybko rośnie.

Oba te wirusy są groźne, ponieważ mogą przenosić się pomiędzy ludźmi. To zawsze jest sytuacja, której obawiają się epidemiolodzy. Widzieliśmy, jakie są skutki takiej pandemii na przykładzie COVID-19.

Co gryzie rodaków na wyjeździe

W Polsce dotychczas nie zdarzył się przypadek osoby zakażonej wirusem Ebola. Jednak lekarze specjalizujący się w chorobach zakaźnych spotykają się z innymi wirusami, które „przyjeżdżają do Polski” wraz z osobami zakażonymi za granicą. Najczęściej diagnozowane choroby to:

  • Denga – wirusowa choroba przenoszona przez komary z rodzaju Aedes, która obecnie zajmuje pierwsze miejsce wśród chorób tropikalnych notowanych w kraju. Objawy obejmują wysoką gorączkę, silne bóle głowy i mięśni.
  • Malaria – wywoływana przez pierwotniaki przenoszone przez komary z rodzaju Anopheles. Wymaga natychmiastowej diagnozy, a jej głównym objawem są nawracające, silne dreszcze i gorączka. Żółta febra (żółta gorączka) – poważna choroba krwotoczna, która uszkadza wątrobę i nerki.
  • Chikungunya i Zika – choroby wirusowe związane z ukąszeniami komarów, które w Polsce diagnozowane są głównie u osób powracających z Ameryki Południowej, Środkowej czy Azji Południowo-Wschodniej.

Z wiatrem w skrzydłach

Wirusowi chikungunya warto się bliżej przyjrzeć, ponieważ zagrożenie nim w Europie jest stosunkowo nowe. To przenoszony przez komary alfawirus, występujący w tropikalnych i subtropikalnych regionach świata, który spowodował epidemie w ponad 100 krajach.

Choroba objawia się gorączką i bólami stawów. Oprócz wywoływania chorób u mieszkańców obszarów zagrożonych gorączką chikungunya, zakażenia mogą wystąpić u osób podróżujących do tych obszarów. Zakażeni wirusem mogą następnie wprowadzić go do nowych regionów, gdzie komary mogą lokalnie rozprzestrzeniać infekcję.

Podróże międzynarodowe oraz ocieplenie związane ze zmianą klimatu wzmacnia czynniki transmisji wirusa (np. zwiększoną przeżywalność komarów, większy zasięg występowania tych owadów, szybszą replikację wirusa). Sytuacja ta już doprowadziła do wzrostu liczby zachorowań na gorączkę chikungunya i dotkniętych nią obszarów geograficznych.

W niedawnym raporcie opublikowanym w piśmie „Journal of the American Medical Association” szacuje się, że na całym świecie co roku występuje do 35 mln zakażeń wirusem chikungunya. Wirus ten, pierwotnie zidentyfikowany w latach 50. ubiegłego wieku w Tanzanii w Afryce, powoduje sporadyczne infekcje i nieprzewidywalne epidemie, w których zakażonych jest od 30 do 70 proc. nieodpornej populacji.

W latach 2014–2015 po raz pierwszy odnotowano lokalne przypadki transmisji w kontynentalnej części Stanów Zjednoczonych, z przypadkami na Florydzie i Teksasie. W 2025 r. gorączka chikungunya ponownie pojawiła się w kilku krajach, a także na obszarach nowych. Znaczące ogniska wystąpiły w południowych Chinach (ponad 25 tys. potwierdzonych przypadków), na Kubie (około 50 tys. przypadków na dzień 3 stycznia 2026 r.) oraz w krajach Oceanu Indyjskiego, w tym na wyspie La Reunion (około 54 tys. potwierdzonych przypadków).

W Europie w 2025 r. ogniska gorączki chikungunya wystąpiły we Włoszech (384 przypadki) i Francji (805 przypadków), w tym w nowych regionach kraju. W Stanach Zjednoczonych w 2025 r. zgłoszono ponad 450 przypadków związanych z podróżami, z czego około 75 proc. dotyczyło podróży na Kubę, a przypadki zakażenia lokalnego odnotowano na Long Island, w Nowym Jorku i na Florydzie. Na razie w Polsce chikungunya może wystąpić wyłącznie jako choroba zawleczona, ponieważ nie ma u nas jeszcze komarów, które przenoszą wirusa.

Gorączka i ból

Wirus gorączki chikungunya przenosi się na ludzi głównie poprzez ukąszenia zakażonych komarów (Aedes aegypti i Aedes albopictus), a ludzie są głównymi żywicielami podczas epidemii. Cykl transmisji jest kontynuowany, jeśli komary zakażają się po ukąszeniu człowieka z wysokim poziomem cząstek wirusowych we krwi, a następnie przenoszą je na innych ludzi poprzez ukąszenia. Rzadziej wirus chikungunya może być przenoszony wewnątrzmacicznie, podczas porodu, poprzez przezskórne ukłucie igłą lub kontakt w warunkach laboratoryjnych.

Zasięg występowania komarów Aedes rozszerzył się ostatnio na niemal cały świat. Komary A. aegypti dobrze czują się w środowisku miejskim, gryzą w pomieszczeniach i na zewnątrz w ciągu dnia i preferują krew ludzką nad zwierzęcą. Komary A. albopictus mogą przetrwać w niższych temperaturach niż A. aegypti i występują w strefach o klimacie umiarkowanym. Wzrost temperatur pozwala komarom przetrwać w nowych miejscach i sprzyja szybszej replikacji i rozprzestrzenianiu się wirusa wśród tych owadów, co nasila transmisję.

U większości osób zakażonych wirusem chikungunya występują objawy infekcji, czyli nagłe wystąpienie gorączki (ponad 39 st. C) i ból wielostawowy. Ostra choroba gorączkowa trwa średnio siedem dni. Bóle stawów, zgłaszane w ponad 90 proc. przypadków, są często silne i upośledzające, zazwyczaj obustronne i symetryczne, najczęściej obejmują dłonie i stopy, ale mogą również wpływać na inne stawy. Inne często zgłaszane objawy to wysypka (zwykle plamisto-grudkowa), ból głowy, bóle mięśni, nudności, wymioty i nieropne zapalenie spojówek.

Powikłania występują w mniej niż 1 proc. przypadków i obejmują zapalenie mięśnia sercowego, choroby oczu (np. zapalenie błony naczyniowej oka, zapalenie siatkówki), zapalenie wątroby i zdarzenia neurologiczne (np. zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych i mózgu, zespół Guillaina-Barrégo).

Zgony są rzadkie i występują głównie u niemowląt i starszych pacjentów z cukrzycą, chorobą naczyniowo-mózgową lub niedokrwienną serca. Po zakażeniu chikungunya u ponad połowy pacjentów mogą utrzymywać się lub nawracać objawy, zwłaszcza bóle stawów, sztywność i zmęczenie. Bóle stawów, często powodujące niepełnosprawność, mogą utrzymywać się miesiącami lub latami, choć na ogół ustępują z czasem.

Jak rozpoznać zakażenie

Zakażenie gorączką chikungunya należy podejrzewać u podróżnych powracających z obszarów ryzyka, u których występuje gorączka i ból stawów. Laboratoryjne potwierdzenie zakażenia jest ważne, ponieważ gorączka chikungunya może przypominać dengę, wirusa Zika oraz inne choroby zakaźne i niezakaźne, takie jak septyczne zapalenie stawów i choroby autoimmunologiczne.

Według „JAMA” rozpoznanie można postawić poprzez identyfikację RNA wirusa gorączki chikungunya w surowicy, zazwyczaj wykrywalnego do 5–8 dni po wystąpieniu objawów, lub przeciwciał IgM swoistych dla wirusa, zazwyczaj wykrywalnych od 4 do 5 dni po wystąpieniu objawów i obecnych przez miesiące, a nawet lata.

Obecnie nie ma dostępnego leczenia przeciwwirusowego wirusa chikungunya, dlatego standardem jest leczenie podtrzymujące. Są za to zarejestrowane na świecie dwie szczepionki: żywa atenuowana szczepionka (IXCHIQ) dopuszczona w listopadzie 2023 r. oraz rekombinowana szczepionka zawierająca cząsteczki wirusopodobne (VIMKUNYA) – w lutym 2025 r. Szczepionki są dostępne w wielu krajach.

W Polsce mamy szczepionkę IXCHIQ. Można ją podawać osobom od 12. roku życia narażonym na częste ugryzienia komarów potencjalnie zakażonych wirusem. Szczepienie jest szczególnie zalecane osobom planującym podróże do rejonów endemicznych i tropikalnych, takich jak niektóre kraje Afryki, Azji Południowo-Wschodniej czy Ameryki Południowej i Środkowej.

Margit Kossobudzka-Lipińska

Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 6/2026