16 lipca 2024

Recepta na ruch prezesa Polskiego Towarzystwa Medycyny Sportowej

Z dr. n. med. Andrzejem Bugajskim, prezesem Polskiego Towarzystwa Medycyny Sportowej, rozmawia Lucyna Krysiak.

Foto: arch. prywatne

Jakie miejsce w systemie opieki zdrowotnej zajmuje medycyna sportowa?

Z definicji przedmiotem zainteresowania medycyny sportowej jest szeroko pojęta profilaktyka zdrowotna. W przychodniach sportowo-lekarskich odbywa się to poprzez orzecznictwo. Lekarze skupiają się tam głównie na kwalifikowaniu do uprawiania sportu na podstawie określonych badań podstawowych i dodatkowych, a jeśli osoba zgłaszająca się przejdzie kwalifikację pomyślnie, automatycznie staje się pacjentem poradni i jest objęta badaniami okresowymi.

Ostatnio przeprowadza się je raz w roku, to dobrze czy źle?

Do niedawna badanie okresowe osób uprawiających sport odbywały się raz na pół roku. Rozporządzenie z 2019 r. w tej sprawie wprowadziło możliwość orzekania o zdolności do uprawiania sportu raz na rok. Nie do końca się z tym zgadzamy. Szczególnie, jeśli chodzi o dzieci i młodzież, gdyż są w okresie intensywnego wzrostu i ich stan zdrowia wymaga częstszej kontroli. Polskie Towarzystwo Medycyny Sportowej zajęło w tej sprawie stanowisko, które przekazało do Ministerstwa Zdrowia, licząc, że zmieni się zapis dotyczący częstotliwości badań wśród dzieci i młodzieży, ale dotychczas nie było żadnej reakcji.

Uprawiający sport są narażeni na kontuzje.

To prawda i rolą lekarzy medycyny sportowej jest je leczyć. Następstwem uprawiania sportu mogą też być różne schorzenia, najczęściej o podłożu kardiologicznym, których w sporcie jest coraz więcej. Serce, w zależności od tego, czy jest poddane wysiłkowi długotrwałemu czy statycznemu (np. w podnoszeniu ciężarów), różnie adaptuje się do ćwiczeń. Skutkiem jest np. niekontrolowany przerost masy mięśniowej, kardiomiopatie, zaburzenia rytmu serca. Podobnie jest z kręgosłupem, stawami, więzadłami. Należy jednak podkreślić, że aspektów pozytywnych związanych z aktywnością fizyczną jest znacznie więcej niż negatywnych.

Czyli ruch należy dawkować.

Ruch powinien być dostosowany do wieku, stanu zdrowia i wydolności, a więc należy uwzględniać wiele czynników, głównie tych zdrowotnych. Współpracujemy z wieloma towarzystwami, m.in. z Sekcją Kardiologii Sportowej Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, Polskim Towarzystwem Diabetologicznym, Polskim Towarzystwem Medycyny Rodzinnej, Polskim Towarzystwem Badań nad Otyłością, Polskim Towarzystwem Ortopedycznym i Traumatologicznym czy Polskim Towarzystwem Fizjoterapii. Wspólnie wypracowaliśmy stanowiska dotyczące żywienia, rodzaju obciążeń treningowych, aktywności fizycznej w różnych schorzeniach. Dostrzegając problem chorób układu krążenia o podłożu neurologicznym, w związku z cukrzycą czy otyłością, uważamy, że na ruch powinna być wystawiana recepta, tak jak na każdy inny lek. Mówią o tym wytyczne EFSMA (European Federation of Sports Medicine Associations). Z prof. Anną Jegier, wiceprezesem EFSMA, uczestniczyliśmy w europejskim projekcie opracowującym zasady wypisywania recepty na ruch. Taka recepta przypomina ordynowanie leku. Jest na niej sprecyzowany rodzaj zalecanej aktywności fizycznej, jej częstotliwość i intensywność.

Mówi się, że Polacy za mało się ruszają. Czy to prawda?

Z badań wynika, że zaledwie 20 proc. Polaków systematycznie zażywa ruchu, wiedząc, jakie to ma znaczenie dla zdrowia i profilaktyki. Większość podejmuje różne formy aktywności fizycznej okazyjnie, są to tzw. wojownicy niedzielni, którzy raz na jakiś czas wstają z kanap, wsiadają na rower, grają w piłkę, biegają, startują w maratonach i innych zawodach, do których organizm nie jest przygotowany. A dużo ruchu, zwłaszcza niekontrolowanego, może sprawiać problemy zdrowotne, a nawet zgon. Należy pamiętać, że po 50. r.ż. każdy sport jest ekstremalny. Reakcja układu krążeniowo-oddechowego u osób młodych jest zupełnie inna, niż u leczonych na nadciśnienie, arytmię czy cukrzycę. Zamiast biegać maratony bez przygotowania, lepiej wykonywać ćwiczenia aerobowe, polegające na wykorzystaniu tlenu do procesów metabolicznych. Są dostępne proste urządzenia, którymi łatwo zmierzyć pobór tlenu, tętno i kontrolować ten proces. Trzeba też zadbać o to, aby nie dochodziło do uszkodzeń w obrębie narządu ruchu, a zwłaszcza chrząstek stawowych. Preferuje się mniejsze obciążenia treningowe, rozłożone w dłuższym czasie.

A jakie zalecenia dotyczą dzieci?

Zaleca się około 60 minut lub więcej umiarkowanego wysiłku o średniej intensywności. Opracowaliśmy szczegółowe kryteria wiekowe udziału dzieci w treningach i zawodach sportowych. Materiał okazał się nowatorski i przed olimpiadą w Londynie został opublikowany przez „British Journal of Sports Medicine” (BJSM) .

Sport uprawia wielu lekarzy?

W naszej grupie zawodowej aktywność fizyczna jest szczególne ważna, ponieważ lekarz musi mieć kondycję niezależnie od tego, czy pracuje w pogotowiu, przy stole operacyjnym czy w innych sektorach lecznictwa. Wielu kolegów startuje w lekarskich imprezach sportowych, regularnie jeździ na nartach, odwiedza siłownie, korty tenisowe, pływalnie. Współpracujemy z Podkarpackim Oddziałem Medycyny Sportowej, gdzie co roku odbywają się mistrzostwa Polski w pływaniu. Imprezie zawsze towarzyszy konferencja naukowa poświęcona aspektom zdrowotnym aktywności fizycznej.

Sport to także doping. Jaka jest skala problemu?

Ogromna. Szczególnie w siłowniach. Sprzedawane są tam preparaty białkowe i węglowodanowe, które często są skażone sterydami. W składzie się ich nie podaje, ponieważ znajdują się na liście środków niedozwolonych. Niepokoi nie tylko skład tych produktów, ale też ich jakość, jednak to ogromny rynek, którego nie sposób kontrolować. Szczególnie wśród amatorów trudno zapobiec ich stosowaniu. Zawodnicy podlegają ścisłej kontroli antydopingowej. Co roku Światowa Organizacja Badań Antydopingowych (WADA) podaje aktualną listę środków zabronionych w sporcie, a lekarz, który opiekuje się zawodnikami i za nich odpowiada, powinien ją znać.

Wciąż jednak wybuchają afery związane z dopingiem.

Często główną bohaterką tych skandali jest erytropoetyna. Produkty zawierające EPO są obecnie znakowane i łatwo wykrywalne, ale nadal problemem jest doping krwią, ponieważ jest to metoda trudna do wykrycia. Zawodnik, który trenuje w warunkach wysokogórskich, gdzie mamy rozrzedzone powietrze, produkuje więcej erytrocytów. Wówczas pobiera się od niego krew, odwirowuje i przed zawodami podaje jako masę płytkową. Wówczas tylko hematokryt może określić, czy mamy do czynienia z dopingiem czy nie. Co jakiś czas pojawiają się nowe środki dopingujące, ale też coraz bardziej wyrafinowane metody ich wykrywania, które pozwalają u zawodnika wykryć doping nawet po latach, jeśli zachowała się jego próbka krwi. To jest wyścig, w którym sięga się również do genetyki.

Jaki jest system kształcenia specjalistów medycyny sportowej?

Do niedawna obowiązywał system dwustopniowy, co oznaczało, że po I stopniu specjalizacji, np. z chirurgii, ortopedii, kardiologii czy pediatrii, można było specjalizować się w medycynie sportowej. Obecnie jest to specjalność odrębna. Mamy ponad 300 specjalistów w tej dziedzinie. To za mało, aby zabezpieczyć potrzeby uprawiających sport. Dlatego PTMS od 2002 r. szkoli lekarzy, którym nadaje certyfikaty uprawniające do orzecznictwa sportowo-lekarskiego dzieci i młodzieży oraz zawodników do 21. r.ż., a także do udziału w zawodach sportowych. Szkolenia cieszą się dużym zainteresowaniem. O certyfikat mogą zabiegać lekarze 10 specjalności, m.in. interniści, lekarze rodzinni, chirurdzy, ortopedzi, traumatolodzy, kardiolodzy, pediatrzy. Przeszkoliliśmy ich ponad 1200, a około 600 z tej grupy pracuje na rzecz medycyny sportowej. Certyfikat obliguje do ustawicznego kształcenia poprzez udział w zjazdach, kongresach, wówczas zostaje on przedłużony na kolejny rok.

PTMS ma ponad 80-letnią historię. Pierwszy zjazd odbył się w 1937 r., a jaka jest współczesność?

Polskie Towarzystwo Medycyny Sportowej jest od lat członkiem International Federation of Sports Medicine (FIMS) oraz European Federation of Sports Medicine Associations (EFSMA). Prof. Anna Jegier jako wiceprezes EFSMA umożliwia nam bezpośredni dostęp do najnowszych dokonań tych organizacji. We wrześniu br. odbędzie się światowy kongres medycyny sportowej w Atenach, na którym nasze towarzystwo będzie miało swoją odrębną sesję naukową. Na zjeździe w Portorož zapadła decyzja, by w 2023 r. Europejski Zjazd Naukowy Medycyny Sportowej odbył się we Wrocławiu. To dla nas nobilitacja. Staramy się być aktywni na wielu polach, współpracujemy z kwartalnikiem „Medycyna sportowa”, bierzemy udział w programie edukacyjnym organizowanym przez „Medical Tribune”, która ma na swoich łamach kolumnę medycyny sportowej adresowaną do lekarzy, jesteśmy współautorami podręczników o tej tematyce. Nasza działalność naukowa cały czas przenika się z działalnością propagującą sport w codziennym życiu.