Skandal w Szpitalu Południowym. Prezes NRL: „Ta patologia musi się skończyć”
– Gdy polityka wchodzi do szpitali tylnymi drzwiami, zawsze kończy się to źle dla pacjentów i lekarzy – powiedział prezes NRL Łukasz Jankowski podczas konferencji prasowej w siedzibie NIL poświęconej sytuacji w Szpitalu Południowym. Podkreślił, że te wydarzenia są sygnałem głębokiej, systemowej choroby wynikającej z upolitycznienia ochrony zdrowia.

– Jesteśmy zdruzgotani tym, co mogło dziać się z pacjentami. To pacjent powinien być zawsze na pierwszym miejscu – mówił Jankowski, odnosząc się do słów Emila Jędrzejewskiego, byłego ordynatora chirurgii w Szpitalu Południowym. W Kanale Zero lekarz stwierdził, że na SOR mogło dochodzić do zgonów wskutek błędów medycznych. Przyznał jednak, że nie ma na to dowodów – jedynie relacje pracowników. Jak zaznaczył szef samorządu, zarzuty dotyczą nie tylko jednego lekarza, ale „patologicznego systemu stworzonego w jednym z warszawskich szpitali”.
Postępowanie wobec lekarza i apel do prokuratury
NIL pozostaje w kontakcie z Naczelnym Rzecznikiem Odpowiedzialności Zawodowej. Postępowanie wobec Dawida Kacprzyka wszczęto już kilka dni temu; lekarz miał dopuszczać się czynów „zagrażających bezpieczeństwu, zdrowiu i życiu pacjentów”. Obecnie trwa analiza wniosku o zawieszenie prawa wykonywania zawodu na czas postępowania.
Wniosek o zawieszenie lekarza Kacprzyka trafi do Okręgowego Sądu Lekarskiego. NIL bada również odpowiedzialność osób, które wiedziały o postępowaniu Dawida Kacprzyka, ale nie zgłaszały nieprawidłowości. Anonimowe relacje potwierdzają, że koordynator wykonywał procedury, do których nie miał kompetencji.
Samorząd zaapelował do prokuratury o szybkie wszczęcie postępowania karnego, wskazując, że skala zarzutów „wykracza poza odpowiedzialność dyscyplinarną”. Prezes Jankowski zwrócił się też do pacjentów, by traktowali tę sytuację jako „patologię na styku polityki i świata lekarskiego”, a nie obraz całego środowiska. – 99,9 proc. lekarzy walczy o zdrowie pacjentów i dźwiga na barkach niewydolny system – podkreślił. Zaapelował również do lekarzy: – Jeśli bezpieczeństwo pacjentów jest zagrożone, zgłaszajcie to do Naczelnej Izby Lekarskiej.
System zawiódł na wszystkich poziomach
Po ujawnieniu sprawy Dawida Kacprzyka, do NIL zaczęły napływać sygnały o uprzywilejowaniu polityków kosztem innych pacjentów, także spoza warszawskiego szpitala. Większość zgłaszających boi się jednak ujawniać nazwisko. Jankowski przypomniał o obowiązku zgłaszania zagrożeń bezpieczeństwa pacjentów. Funkcjonuje specjalny kanał: naruszenia@nil.pl, zgłoszenia są imienne, ale sygnalista jest chroniony.
Jak podkreślił szef samorządu lekarskiego, przed ujawnieniem sprawy Kacprzyka Ddo NIL ani do izb okręgowych nie wpłynęło ani jedno zgłoszenie dotyczące Szpitala Południowego — samorząd uznaje to za dowód „kultury strachu”.
Według prezesa Jankowskiego w Szpitalu Południowym zawiodły wszystkie mechanizmy bezpieczeństwa: dopuszczono niedoświadczonego lekarza do pracy na SOR bez nadzoru, nie zapewniono konsultacji z bardziej doświadczonymi specjalistami, panowała atmosfera strachu, stanowiska kierownicze były upolitycznione, a lekarze pracowali na kontraktach bez limitu godzin. – W normalnych warunkach lekarz rozpoczynający pracę nie może być koordynatorem SOR – przypomniał Jankowski.
Odpolitycznienie ochrony zdrowia
Szef samorządu lekarskiego podkreślił, że ordynator czy dyrektor placówki nie powinni mieć legitymacji partyjnej, bo to rodzi nadużycia. Prezes NRL oczekuje od premiera Donalda Tuska spotkania i przedstawienia działań naprawczych. – Żądamy wyjaśnienia sytuacji w Szpitalu Południowym i wyciągnięcia konsekwencji wobec systemu, który tam stworzono – powiedział Jankowski.
Podczas konferencji przedstawiono również dane z ponad 3 tys. ankiet nadesłanych przez lekarzy dotyczących czasu pracy (a co za tym idzie wynagrodzeń) i regulacji prawnych z tym związanych. Lekarze deklarują gotowość do rozmów o zmianach wynagrodzeń, ale tylko przy realnej korekcie wycen procedur. Ponad połowa środowiska popiera zakaz łączenia funkcji kierowniczych z pracą w sektorze prywatnym.
Samorząd domaga się: ujednolicenia maksymalnego czasu pracy (78 h/tydz.) niezależnie od formy zatrudnienia, obowiązkowej ewidencji czasu pracy i wyjaśniania wyjątkowych przekroczeń, a także zmiany wyceny procedur, które dziś generują „kosmiczne zarobki” i demoralizują młodych lekarzy. NIL deklaruje gotowość do wprowadzenia „tachografów dla lekarzy”.
Z badania zrealizowanego przez COBIK wynika, że:
- 64 proc. pracuje ponad 48 godzin tygodniowo,
- 44 proc. miało w ostatnim miesiącu przerwę krótszą niż 11 godzin między dyżurami,
- 16 proc. przekraczałoby postulowany limit 78 godzin tygodniowo.
Na zakończenie konferencji Łukasz Jankowski zaapelował, by nie oceniać całego środowiska przez pryzmat jednej sprawy. – W Polsce jest ogromna grupa lekarzy, którzy nigdy nie dopuściliby do takiej sytuacji – podkreślił. – Odpowiedzialność zawodowa i troska o pacjenta pozostają fundamentem naszego zawodu.