Szpitale toną

Długi placówek nie znikną po uchwale Sądu Najwyższego. Zmieni się jedynie sposób mierzenia się z nimi i to może mieć znaczenie dla całego systemu ochrony zdrowia.

Fot. magnific.com

Sąd Najwyższy zamknął 14 maja br. drzwi, które dla zadłużonych szpitali publicznych były ostatnią realną drogą wyjścia. Izba Cywilna rozstrzygnęła w sprawie III CZP 41/25, że samodzielny publiczny zakład opieki zdrowotnej nie ma zdolności restrukturyzacyjnej w rozumieniu ustawy Prawo restrukturyzacyjne.

Na pisemne uzasadnienie uchwały nadal oczekujemy. To właśnie ono powinno stanowić punkt wyjścia do pogłębionej i merytorycznej dyskusji o kierunku zmian prawa restrukturyzacyjnego w sektorze ochrony zdrowia. Już dziś jednak warto postawić pytanie, jakie praktyczne znaczenie ma ta uchwała oraz czyje interesy w największym stopniu zabezpiecza.

Koniec restrukturyzacyjnej furtki

Bezpośrednim tłem uchwały była sprawa Szpitala Powiatowego w Lesku, wobec którego prowadzone było postępowanie układowe. Jeden z wierzycieli zakwestionował możliwość prowadzenia restrukturyzacji, podnosząc, że dłużnik – jako SPZOZ – nie posiada zdolności restrukturyzacyjnej.

Sąd rejonowy oddalił ten wniosek, odwołując się do uchwały Sądu Najwyższego z 2005 r., w której przyjęto, że SPZOZ może być uznany za przedsiębiorcę w rozumieniu Kodeksu cywilnego. Odmienne wątpliwości powziął jednak Sąd Okręgowy w Rzeszowie, który, rozpoznając zażalenie, skierował do Sądu Najwyższego pytanie prawne. Odpowiedź jest jednoznaczna.

Przez ostatnie miesiące kilka polskich szpitali próbowało skorzystać z Prawa restrukturyzacyjnego jako realnego narzędzia wyjścia z zadłużenia. W lutym 2026 r. Sąd Rejonowy Poznań-Stare Miasto otworzył postępowanie sanacyjne dla szpitala w Kole. Sąd w Rzeszowie zatwierdził układ częściowy dla placówki w Ustrzykach Dolnych. Sąd w Kielcach prowadził postępowanie wobec szpitala w Skarżysku-Kamiennej. Każda z tych decyzji była przemyślaną odpowiedzią sądu na wieloletni problem zadłużenia.

Rok 2025 był rekordowy dla restrukturyzacji w Polsce. Według raportu MGBI postępowanie restrukturyzacyjne otworzyło 5132 firm – wzrost rok do roku o blisko 15 proc. i pierwszy w historii wynik przekraczający pięć tysięcy.

Jednocześnie upadłość ogłosiło 416 przedsiębiorstw – drugi najwyższy wynik w ostatnich pięciu latach. Trend jest czytelny: firmy w trudnej sytuacji sięgają po restrukturyzację, unikając upadłości. Ustawa stworzyła narzędzia pozwalające zarządzać kryzysem w sposób kontrolowany. SPZOZ-y szły tym samym tropem – działają w obrocie gospodarczym, zaciągają zobowiązania, odpowiadają za nie własnym majątkiem.

Długi nie znikają

Uchwała Sądu Najwyższego przesądza, że SPZOZ nie może skutecznie korzystać z instrumentów przewidzianych w Prawie restrukturyzacyjnym, w tym złożyć wniosku o otwarcie postępowania restrukturyzacyjnego. W praktyce oznacza to również brak ochrony przed egzekucją komorniczą, którą daje restrukturyzacja. Konsekwencje tej wykładni mogą być jednak daleko idące.

Szpitale, które już dziś funkcjonują w warunkach trwałego zadłużenia, zostają pozbawione jednego z potencjalnych narzędzi uporządkowania zobowiązań i wyjścia ze spirali długu. Może to przełożyć się nie tylko na sytuację dostawców i wierzycieli, lecz także na codzienne funkcjonowanie placówek – presję na zatrudnienie, organizację dyżurów, ograniczenie inwestycji w sprzęt, a w skrajnych przypadkach również na dostępność świadczeń i utrzymanie poszczególnych oddziałów.

Argument, że uchwała chroni wierzycieli, jest niepełny. Wyłączenie SPZOZ-ów z restrukturyzacji nie likwiduje ich zobowiązań wobec dostawców – zmienia wyłącznie tryb, w jakim te zobowiązania będą regulowane: z kontrolowanego i transparentnego na chaotyczny. Doświadczenie szpitala w Skarżysku-Kamiennej jest tu wymowne: problemy z kredytowaniem dostaw leków pojawiły się nie dlatego, że szpital się restrukturyzował, ale dlatego że jego zadłużenie było realne. Restrukturyzacja nie tworzyła tego ryzyka – jako jedyna pozwalała nim zarządzać.

Czas na decyzję

Uchwała przenosi problem na poziom ustawodawcy. Od września 2025 r. obowiązuje nowelizacja ustawy o działalności leczniczej, która nakłada na samodzielne publiczne zakłady opieki zdrowotnej obowiązek wdrożenia programu naprawczego, w przypadku gdy strata netto przekroczy 1 proc. wartości osiągniętych przychodów. Program ten podlega następnie szczegółowej weryfikacji. To oczywiście krok w dobrym kierunku, ale instrument niewystarczający wobec skali zadłużenia wielu szpitali powiatowych.

Zgodnie z danymi Ministerstwa Zdrowia zobowiązania SPZOZ ogółem wynoszą 27,7 mld zł według stanu na III kwartał 2025 r. Skala ta pokazuje, że problem nie ma charakteru incydentalnego, lecz systemowy. Rada Dialogu Społecznego w kwietniu 2026 r. apelowała o jednoznaczne ustawowe wyłączenie samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej spod zakresu stosowania Prawa restrukturyzacyjnego.

Celem tego postulatu było ograniczenie ryzyka przerzucania ciężaru zadłużenia publicznych placówek na prywatnych dostawców, wykonawców usług, lekarzy kontraktowych oraz przedsiębiorców z sektora MŚP. Uchwała Sądu Najwyższego stanowi zatem istotny krok w kierunku postulowanym przez Radę Dialogu Społecznego i może być postrzegana jako potwierdzenie zasadności zgłaszanych obaw.

Temat pozostaje w obiegu politycznym i legislacyjnym, jednak wciąż wymaga jednoznacznego rozstrzygnięcia ustawowego. Prawo przewiduje odrębne procedury restrukturyzacyjne dla deweloperów, emitentów obligacji i rolników. Trudno racjonalnie uzasadnić, dlaczego szpitale pozostają poza jakimkolwiek regulowanym mechanizmem oddłużenia.

Długi szpitali nie znikną po tej uchwale – przeniosą się jedynie na samorządy i Skarb Państwa. Zamknięto jeden rozdział sporu interpretacyjnego, ale otwarto lukę legislacyjną, którą ustawodawca musi wypełnić.

Martyna Antosiewicz-Zając, adwokat, doradca restrukturyzacyjny, mediator

Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 6/2026