Dlaczego pakiet onkologiczny jest nieudany

– Doceniamy szczytne cele, jakie zakładano podczas tworzenia pakietu onkologicznego, ale ten eksperyment medyczno-prawny jest nieudany. Przyłączamy się do apelu prof. Jacka Jassema: pakiet trzeba zresetować – mówi prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Maciej Hamankiewicz. Głos samorządu lekarskiego podzielają środowiska pacjentów.

Foto: mz.gov.pl

Lista zarzutów wobec nowych przepisów powiększa się z każdym tygodniem. – Wbrew wcześniejszym zapowiedziom, w pakiecie onkologicznym utrzymano limity finansowania przy wielu chorobach nowotworowych lub wprowadzono je tam, gdzie dotąd nie występowały. Narodowy Fundusz Zdrowia nie został należycie przygotowany do wprowadzenia nowych przepisów – podkreśla prezes NRL.

Co niezwykle zaskakujące, pakietem onkologicznym nie objęto wielu nowotworów i badań pomagających zdiagnozować liczne choroby. – Pakiet nie obejmuje raków skóry, poza czerniakiem, i nowotworów złośliwych tkanek miękkich u dorosłych – tłumaczy prof. Romuald Krajewski, wiceprezes NRL.

Terapia nie dla każdego

Przepisy obowiązujące od 1 stycznia br. nie dotyczą sytuacji, kiedy do potwierdzenia nowotworu niezbędna jest operacja, np. w przypadku guza mózgu, guza nerki, guza trzustki, guza przestrzeni zaotrzewnowej czy nieprawidłowego pakietu węzłów chłonnych w jamie brzusznej przy braku powiększonych węzłów obwodowych.

Nie obejmują leczenia paliatywnego oraz nowotworów zdiagnozowanych na szpitalnych oddziałach wewnętrznych, ratunkowych, neurologicznych, laryngologicznych i stomatologicznych, a także schorzeń niepotwierdzonych badaniem histopatologicznym.

Pakiet nie dotyczy żywienia dojelitowego lub pozajelitowego po zabiegach onkologicznych oraz Pozytonowej Tomografii Emisyjnej (odznaczającej się najwyższą, bo aż ok. 90-procentową wykrywalnością schorzeń onkologicznych). Wreszcie, nie przewiduje sytuacji, kiedy pacjent nie dochowuje przewidzianych terminów diagnostycznych ze względów osobistych.

Oprócz niezrealizowania głównych założeń, czyli ułatwienia diagnostyki i leczenia oraz zniesienia limitów w finansowaniu onkologii, wskazuje się m.in. na wydłużenie kolejek do lekarzy rodzinnych i wielu gabinetów lekarzy specjalistów.

– W moim ośrodku w zeszłym roku pacjenci nie czekali na radioterapię – mówi prof. Lucyna Kępka z Warmińsko-Mazurskiego Centrum Onkologii w Olsztynie.

Zdaniem Jacka Siwca z Fundacji Watch Health Care, dostęp do lekarza rodzinnego wydłuża się nawet w Warszawie. – To system ostrzegawczy dla systemu. Limitowanie świadczeń prowadzi do patologii – mówi.

Z kolei Ewa Borek z Fundacji My Pacjenci mówiła, że na stronie internetowej kolejki. nfz.gov.pl, po zaznaczeniu zakładki „karta onkologiczna”, pojawia się informacja „Brak danych”.

Jedni mają zielone światło, inni czerwone

– Jest wiele powodów, dla których konsylia są biurokratyczną fikcją – ocenia prof. Romuald Krajewski. Od 1 stycznia br., po zwołaniu konsylium, pacjent nie może mieć już w ramach pakietu wykonywanych żadnych badań, bo konsylium kończy etap diagnostyki. Jeżeli później potrzebna jest dodatkowa diagnostyka, jej koszt ponosi świadczeniodawca.

– Teraz konsylia zwiększają nakład naszej pracy. Najgorszą rzeczą jest odebranie pacjentowi prawa do wyboru lekarza – podkreśliła prof. Lucyna Kępka. Natomiast po zakończeniu leczenia Karta Diagnostyki i Leczenia Onkologicznego jest „zamykana”, co dla pacjenta z nawrotem choroby oznacza, że w ramach tzw. szybkiej ścieżki nie może mieć wykonanych żadnych badań.

Dlaczego? Bo wcześniej musiałby ponownie ją otrzymać. Nowe przepisy powszechnie krytykuje się za uprzywilejowanie jednej grupy chorych, co sprawia, że pacjenci nieonkologiczni czasami czekają na leczenie dłużej niż czekali przed wprowadzeniem pakietu.

– Jesteśmy zaniepokojeni faktem, że z powodu zaniechań systemowych tworzy się pakiet, w którym jedna grupa chorych dostała zielone światło w procesie diagnostyki i leczenia. Zielone światło dla jednych, oznacza czerwone dla drugich – uważa Piotr Piotrowski, prezes Fundacji 1 Czerwca.

Adam Sandauer, przewodniczący Stowarzyszenia Pacjentów Primum Non Nocere, podkreśla, że zamiast zmniejszać kolejki w całym systemie, zastosowano zabieg socjotechniczny: wydzielono onkologię i zaczęto przekonywać społeczeństwo, że system będzie ulepszany stopniowo.

– Reperujmy cały system, a nie dzielmy chorych. Nie może być tak, że dla chorego szczęściem będzie podejrzenie raka i to, że trafi do pakietu onkologicznego – apeluje przedstawiciel środowiska pacjenckiego. Jak przekonuje Maciej Hamankiewicz, ze względu na dobro pacjentów, pakiet należy jak najszybciej zakończyć.

Tymczasem minister zdrowia Bartosz Arłukowicz planuje w kwietniu podsumować pierwsze 90 dni obowiązywania pakietu i chce zaproponować ewentualne zmiany albo modyfikacje programu.

Mariusz Tomczak

Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 4/2015

Powiązane aktualności

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *