Anna Gołębicka: Wojna plemion

Polska ochrona zdrowia coraz bardziej przypomina pole walki konkurujących ze sobą grup. Lekarze, dyrektorzy, administracja i pacjenci funkcjonują dziś w rzeczywistości narastających emocji, niedoboru i wzajemnej nieufności – a konflikt staje się ważniejszy niż współpraca.

Fot. Monika Szałek

Świat XXI wieku miał być końcem plemion. Globalizacja, internet, mobilność społeczna i nieograniczony dostęp do wiedzy miały rozpuścić dawne podziały w racjonalnym, nowoczesnym społeczeństwie. Tymczasem stało się dokładnie odwrotnie.

Życie przeniosło się do silnie spolaryzowanej rzeczywistości, w której ludzie potrzebują przynależności dającej jakieś poczucie stabilizacji, bo – jak się okazuje – człowiek XXI wieku mimo technologicznej zbroi i masek niezależności pozostaje istotą plemienną.

Plemiona nie zniknęły. Zmieniły tylko formę. Rozpoznajemy je po języku, emocjach i wrogach. Plemiona buduje już nie stricte geografia, lecz narracja. Wspólne poczucie krzywdy. Wspólny przeciwnik. Wspólne przekonanie, że „oni” zagrażają „nam”.

W ochronie zdrowia mechanizmy plemienne są dziś wyjątkowo widoczne. Niejednokrotnie lekarze przeciw lekarzom w ramach formy zatrudnienia, specjalizacji. Rezydenci przeciw ordynatorom. Szpitale przeciw POZ. Publiczni przeciw prywatnym. Specjaliści przeciw administracji. Administracja przeciw lekarzom. Pacjenci coraz częściej tracą zaufanie do wszystkich uczestników systemu.

Każda grupa ma własny język, własne poczucie niedocenienia i własną opowieść o winnych. Co ciekawe – każda z tych opowieści zawiera w sobie prawdę i prawdę subiektywną. Problem polega na tym, że plemiona nie żywią się prawdą. Żywią się emocją. To dlatego racjonalne argumenty coraz rzadziej kończą spory w ochronie zdrowia. W plemieniu nie chodzi przecież o dojście do prawdy. Chodzi o lojalność wobec swoich prawd i ludzi.

Im bardziej system jest przeciążony, tym silniejsze stają się plemiona. To mechanizm stary jak świat. Gdy zasoby są ograniczone, ludzie zaczynają walczyć o swój dostęp do nich. O wpływ. O prestiż. O bezpieczeństwo. O uwagę decydentów. O kontrakty NFZ. O czas. O godność. O pieniądze.

Polska ochrona zdrowia od lat funkcjonuje w narracji niedoboru. Dookoła słyszy się złe informacje. Niedobory kadrowe, przeciążenie personelu, deficyt czasu, rosnąca liczba pacjentów i chroniczne napięcia finansowe tworzą środowisko, w którym szersza współpraca przestaje być naturalnym odruchem. Naturalnym odruchem staje się obrona własnego plemienia. Dlatego właśnie konflikty w systemie ochrony zdrowia są dziś tak brutalne emocjonalnie. Nie dotyczą już wyłącznie organizacji systemu. Dotyczą tożsamości.

Młody lekarz nie walczy tylko o warunki pracy. Walczy o zauważenie. Starszy ordynator nie broni jedynie hierarchii. Broni świata, który znał przez całe życie. Dyrektor szpitala nie myśli wyłącznie o pacjentach i medykach. Walczy o przetrwanie instytucji. Pacjent nie chce jedynie szybszej wizyty. Pod omijaniem kolejki i narzekaniem mieści się marzenie o tym, by odzyskać poczucie bezpieczeństwa. Każde plemię uważa się za ostatnie racjonalne miejsce w irracjonalnym systemie.

Media społecznościowe tylko ten proces przyspieszyły. Algorytmy premiują konflikt, bo konflikt przyciąga uwagę. Uwaga daje zasięg. Zasięg daje wpływ. Nigdy wcześniej środowisko medyczne nie obserwowało siebie nawzajem z taką intensywnością i jednocześnie z tak małą empatią.

Paradoksalnie jednak największym problemem plemion nie jest sama wojna. Jest nim koszt tej wojny. Energia, która mogłaby zostać przeznaczona na większą uwagę poświęconą pacjentom, innowacje czy odbudowę zaufania, konsumowana jest przez nieustanny konflikt. Pewnie lekarz mógłby powiedzieć, że system ochrony zdrowia przypomina dziś organizm autoimmunologiczny – coraz częściej walczy sam ze sobą.

Ekonomia zna to zjawisko od dawna. To klasyczny paradoks więźnia. Dwóch graczy, działając wyłącznie we własnym interesie, podejmuje decyzje racjonalne indywidualnie, ale słabe zbiorowo. Gdy obaj wybierają walkę, obaj tracą, choć mogliby wspólnie zyskać więcej. W takim to miejscu znalazło się dziś polskie zdrowie. Każde plemię próbuje wygrać własną bitwę, nie zauważając, że cały system przegrywa wojnę. Tymczasem największą przewagą nowoczesnych społeczeństw nie jest brak konfliktów. Jest nią zdolność budowania współpracy mimo konfliktów.

Przyszłość nie będzie należała do najsilniejszych plemion. Będzie należała do tych, którzy nauczą się wychodzić poza własne ramy.

Anna Gołębicka, ekonomistka, strateg komunikacji i zarządzania

Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 6/2026