Dr Małgorzata Czajkowska-Malinowska: Z krętych ścieżek na autostrady
Choroby płuc pozostają jednym z największych wyzwań zdrowia publicznego w Polsce. O przełomie w diagnostyce i leczeniu, potrzebie profilaktyki oraz przyszłości polskiej pulmonologii mówi dr n. med. Małgorzata Czajkowska-Malinowska, prezeska Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc w kadencji 2022–2026, w rozmowie z Lucyną Krysiak.

Jak oceniłaby Pani aktualną kondycję polskiej pulmonologii?
To dziedzina o niezwykłej dynamice, ale też obarczona ogromnymi obciążeniami. Przez lata szła krętą i wyboistą drogą – z niedoborem kadr, niedoszacowaniem procedur, ograniczonym dostępem do aparatury i nowoczesnych technologii, a teraz przemierza autostrady. Dziś już możemy powiedzieć, że dokonało się ogromne przyspieszenie technologiczne, terapeutyczne i organizacyjne, dzięki czemu pulmonologia przestała być specjalnością opartą wyłącznie na spirometrii, inhalatorach i leczeniu zaostrzeń, a coraz mocniej przechodzi w stronę wczesnego wykrywania, fenotypowania chorób, terapii biologicznych i celowanych, wykorzystywania sztucznej inteligencji w obrazowaniu, opieki koordynowanej oraz programów lekowych. Cieszę się, że problemy pulmonologii zostały dostrzeżone w Ministerstwie Zdrowia, NFZ i Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Teraz chodzi o to, aby to przyspieszenie dobrze wykorzystać.
Co obecnie najbardziej obciąża system opieki pulmonologicznej?
Szerokie spektrum chorób płuc. Wciąż problemem jest przewlekła obturacyjna choroba płuc (POChP), postępująca choroba układu oddechowego będąca następstwem długoletniego wdychania szkodliwych substancji, w tym dymu tytoniowego, co objawia się dusznością, przewlekłym kaszlem i odkrztuszaniem wydzieliny. Choroba w Polsce dotyczy ponad 2 mln osób, z czego duża część pozostaje niezdiagnozowana, a prowadzi do niewydolności oddechowej. Także astma, stająca się obecnie chorobą powszechną, czy rak płuca – główny zabójca wśród nowotworów, są dla pulmonologii ogromnym wyzwaniem. Do tej listy dochodzą choroby śródmiąższowe, gruźlica, mukowiscydoza, nadciśnienie płucne, obturacyjny bezdech senny, niewydolność oddychania i zakażenia układu oddechowego oraz ich powikłania. Koszty społeczne i ekonomiczne leczenia chorób układu oddechowego w Polsce przekraczają 79 mld zł rocznie, a wiele z nich rozpoznajemy zbyt późno. Najważniejszym wyzwaniem jest więc przejść od medycyny późnego reagowania do medycyny wczesnego wykrywania, profilaktyki i koordynacji.
Współtworzyła Pani wytyczne dotyczące POChP w opiece koordynowanej. Do kogo są one kierowane i czego można oczekiwać po tej współpracy?
Wytyczne są skierowane przede wszystkim do lekarzy rodzinnych, ale także do koordynatorów, pielęgniarek, edukatorów, fizjoterapeutów i pulmonologów wspierających POZ. Chodzi o uporządkowanie opieki nad pacjentem z POChP, począwszy od podejrzenia choroby, przez spirometrię z próbą rozkurczową, ocenę objawów i ryzyka zaostrzeń, po leczenie, edukację, rehabilitację, szczepienia i leczenie antynikotynowe. Nie każdy chory z POChP wymaga stałej opieki pulmonologa. Wielu stabilnych pacjentów może być dobrze prowadzonych blisko własnego miejsca zamieszkania, pod warunkiem że jest ustalona jasna ścieżka konsultacji specjalistycznej. Od tej współpracy oczekujemy wcześniejszego rozpoznawania POChP, lepszej kontroli choroby i odciążenia AOS dla pacjentów wymagających opieki specjalistycznej.
Rok 2026 został ogłoszony Rokiem POChP. Dlaczego ta choroba wymaga szczególnej uwagi?
POChP jest chorobą bardzo częstą, a jednocześnie zbyt późno rozpoznawaną. Pacjent często przyzwyczaja się do duszności, przewlekłego kaszlu czy spadku tolerancji wysiłku. Rok POChP ma zwiększyć świadomość tej choroby, przypomnieć, że spirometria, edukacja inhalacyjna, rehabilitacja, szczepienia i rzucenie palenia są fundamentem opieki. To najwyższy czas na opracowanie standardów postępowania i ich upowszechnienie. Jednocześnie POChP zaczyna wchodzić w erę bardziej spersonalizowanego leczenia. Coraz większe znaczenie mają fenotypy choroby, eozynofile, ryzyko zaostrzeń, terapia potrójna i nowe leki przeciwzapalne, w tym leczenie biologiczne dla wybranych pacjentów. Ale największy efekt populacyjny osiągniemy nie przez pojedynczą innowację, lecz przez dobrze zorganizowany system.
Planowane jest wdrożenie programu przesiewowych badań w kierunku raka płuca z użyciem niskodawkowej tomografii komputerowej. Jakie to może mieć znaczenie dla pacjentów?
To jeden z najważniejszych projektów zdrowia publicznego w Polsce. Rak płuca przez lata był rozpoznawany zbyt późno, często wtedy, gdy leczenie radykalne nie było już możliwe. Niskodawkowa tomografia komputerowa, czyli NDTK, daje szansę wykrycia choroby wcześniej. Doświadczenia pilotażu pokazały, że dzięki temu programowi można wykrywać nowotwory operacyjne, a więc potencjalnie uleczalne, a wprowadzenie NDTK do koszyka świadczeń gwarantowanych to sukces Ministerstwa Zdrowia, AOTMiT, NFZ, środowiska klinicznego i organizacji pacjenckich. To także dowód, że gdy nauka, klinika i decyzje systemowe zmierzają w jednym kierunku, można realnie zmieniać rokowania w tej chorobie. NDTK musi być jednak połączone z Lung Cancer Units, bo samo wykrycie zmiany nie wystarczy – pacjent potrzebuje szybkiej diagnostyki z wykorzystaniem technik małoinwazyjnych, diagnostyki patomorfologicznej, molekularnej i ukierunkowanego leczenia.
To duże zmiany w diagnostyce i leczeniu raka płuca.
Rak płuca nie jest już jedną chorobą leczoną według prostego schematu. Dziś musimy znać typ histologiczny choroby, stopień zaawansowania, profil molekularny i markery predykcyjne. Od jakości pobranego materiału zależy możliwość leczenia ukierunkowanego molekularnie lub immunoterapii. Pulmonolog ma tu kluczową rolę do spełnienia – rozpoznaje podejrzenie choroby, prowadzi diagnostykę obrazową i endoskopową, wykonuje bronchoskopię i EBUS, pobiera materiał oraz kieruje pacjenta do zespołu wielodyscyplinarnego. Nowoczesne leczenie raka płuca wymaga współpracy pulmonologa, torakochirurga, onkologa, radiologa, patomorfologa, biologa molekularnego i radioterapeuty.
Wspomniała Pani o niedoborze kadr w pulmonologii. Jak poważny jest to problem?
Mamy 862 aktywnych zawodowo specjalistów chorób płuc, a średni wiek pulmonologa to około 58 lat. Około 45 proc. pracujących specjalistów w tej dziedzinie osiągnęło już wiek emerytalny. To oznacza ryzyko niskiej zastępowalności w najbliższych latach. Wprawdzie dostrzegamy rosnące zainteresowanie pulmonologią wśród młodych lekarzy – i to napawa nas optymizmem, musimy jednak w ramach zachęty pokazać im, że jest to specjalizacja nowoczesna, interdyscyplinarna, oparta na wielu procedurach wymagających wysokich umiejętności i bardzo potrzebna społecznie. Niedobór specjalistów wymusza też zmianę modelu postępowania w leczeniu chorób układu oddechowego, pulmonolog powinien prowadzić pacjentów trudnych i ciężkich, a stabilna astma, stabilna postać POChP, profilaktyka, szczepienia, leczenie antynikotynowe i część diagnostyki powinny być silnie osadzone w POZ oraz opiece koordynowanej.

Układowi oddechowemu zagrażają też infekcje. Dla jakiej grupy pacjentów są one szczególnie groźne?
Dla wszystkich pacjentów z chorobami przewlekłymi płuc. Grypa, COVID-19, RSV, pneumokoki, krztusiec czy zaostrzenia bakteryjne u chorych z POChP mogą wymagać hospitalizacji i prowadzić do niewydolności oddychania. Najważniejszą ochroną są szczepienia przeciw grypie, COVID-19, pneumokokom, krztuścowi, RSV, półpaścowi. Do tego dochodzą inne działania – niepalenie tytoniu, higiena rąk, unikanie ekspozycji w okresach wysokiej zachorowalności, leczenie chorób przewlekłych i szybka reakcja na zaostrzenie. Profilaktyka infekcji nie jest dodatkiem do pulmonologii, jest integralną częścią leczenia.
Coraz częściej mówi się o chorobach śródmiąższowych płuc. Jak się manifestują i czy można się przed nimi ustrzec?
To bardzo zróżnicowana grupa chorób. Część jest związana z chorobami autoimmunologicznymi, część z narażeniami zawodowymi i środowiskowymi, lekami, alergenami organicznymi, a część ma nieznaną przyczynę. Nie przed wszystkimi można się ustrzec, ale można ograniczać ryzyko. Najważniejsze jest szybkie rozpoznanie. Przewlekła duszność wysiłkowa, suchy kaszel, trzeszczenia u podstawy płuc czy nieprawidłowe HRCT powinny prowadzić do diagnostyki specjalistycznej. Leczenie zależy od typu choroby.
A co z gruźlicą? Wydawałoby się, że wraz z wprowadzeniem powszechnych szczepień BCG choroba ta została wyeliminowana.
Niestety, tak nie jest. Szczepienie BCG chroni przede wszystkim dzieci przed najcięższymi postaciami choroby, np. zapaleniem opon mózgowo-rdzeniowych, ale nie likwiduje ryzyka gruźlicy płuc u dorosłych. W Polsce nadal rozpoznaje się rocznie kilka tysięcy przypadków tej choroby. Dlatego należy zachować czujność. Kaszel trwający ponad dwa tygodnie, nocne poty, stany podgorączkowe, chudnięcie i osłabienie wymagają diagnostyki. Bardzo ważny był wspólny projekt PTChP i WHO dotyczący podnoszenia świadomości gruźlicy oraz kampania „Zwykły kaszel czy objaw gruźlicy? Sprawdź!”. Wyzwaniem pozostaje gruźlica wielolekooporna.
Już od dłuższego czasu meteorolodzy codziennie podają raporty smogowe, co sugerowałoby, że powietrze, którym oddychamy, nie jest wolne od zanieczyszczeń. Jak środowisko wpływa na zdrowie płuc?
Bardzo silnie. Smog, pyły zawieszone, tlenki azotu, ozon czy benzo(a)piren nasilają objawy astmy i POChP, zwiększają ryzyko zaostrzeń, infekcji, hospitalizacji, a w dłuższej perspektywie także chorób przewlekłych i nowotworów. To nie jest temat sezonowy ani medialny. To realny czynnik ryzyka zdrowotnego. W PTChP powołaliśmy Sekcję Zagrożeń Środowiskowych Układu Oddechowego, której eksperci, m.in. prof. Tadeusz Zielonka i prof. Artur Badyda, prof. Piotr Dąbrowiecki, od lat sygnalizują, że zdrowie oddechowe zależy również od jakości powietrza, warunków pracy, środowiska domowego i polityki publicznej. Pacjent może ograniczać ekspozycję w dni smogowe, ale odpowiedzialność za czyste powietrze jest systemowa.
Jak przedstawia się infrastruktura poradni pulmonologicznych i łóżek w oddziałach o tym profilu?
Nie można tej infrastruktury sprowadzać do prostej liczby łóżek. Polska jest krajem starzejącym się, z nierównomiernym rozmieszczeniem ludności. Choroby układu oddechowego, niewydolność oddychania, rak płuca, POChP, powikłania infekcyjne i potrzeba tlenoterapii narastają wraz z wiekiem. Pulmonologia jest specjalnością procedurową i diagnostyczną, wymaga bronchoskopii, EBUS, diagnostyki opłucnej, medycyny snu, wentylacji nieinwazyjnej, programów lekowych i ścieżek onkologicznych. Oddziały chorób wewnętrznych nie zastąpią więc oddziałów chorób płuc. Trwa zatem analiza oddziałów pulmonologicznych i jest ona bardzo potrzebna. Także poradnie AOS są przeciążone. Dlatego potrzebujemy sieci współpracujących ze sobą placówek – silnego POZ, dobrze dostępnych poradni, oddziałów o różnym poziomie referencyjności i centrów wysokospecjalistycznych.
Co najbardziej doskwiera pulmonologii i jak rysuje się przyszłość tej specjalizacji?
Niedobór kadr, niedofinansowanie i niedoszacowanie procedur, nierówny dostęp do nowoczesnej diagnostyki oraz zbyt późne rozpoznawanie wielu chorób. Przez lata wiele obszarów opieki pulmonologicznej było zaniedbanych systemowo zarówno pod względem organizacji, jak i wyceny świadczeń. Ale jednocześnie nigdy wcześniej nie widziałam takiego przyspieszenia i takiej determinacji środowiska. Rozwijają się terapie biologiczne, programy lekowe, diagnostyka małoinwazyjna, molekularna, niskodawkowa tomografia komputerowa w raku płuca, opieka koordynowana, medycyna snu, intensywna terapia pulmonologiczna, technologie cyfrowe i sztuczna inteligencja. Ogromne znaczenie miało także zaangażowanie ekspertów Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc, którzy byli wsparciem w pracach nad nowymi świadczeniami w pulmonologii, wyceną świadczeń szpitalnych oraz nad rozwiązaniami systemowymi przygotowywanymi we współpracy z Ministerstwem Zdrowia, Narodowym Funduszem Zdrowia i AOTMiT. Mamy Polską Koalicję „Zdrowe Płuca”, partnerstwo z WHO, coraz lepszy dialog z decydentami i młode pokolenie pneumonologów, które wnosi nową energię i perspektywę.
W tym roku kończy Pani kadencję jako prezes PTChP i przekazuje pałeczkę prof. Adamowi Barczykowi. Jakby Pani podsumowała ten czas?
To była kadencja szczególna. Kiedy obejmowałam funkcję prezesa PTChP, miałam świadomość, że przyjmuję nie tylko zaszczyt, ale także zobowiązanie wobec historii, tradycji i przyszłości Towarzystwa. W tej kadencji mogliśmy świętować 90-lecie Towarzystwa, oddać hołd naszym mistrzom, zorganizować galę na Zamku Królewskim, a także wejść w rok 100-lecia pisma naukowego PTChP. Wydarzenia te przypominały, że towarzystwo to przede wszystkim ludzie – oddani lekarze, naukowcy, nauczyciele, redaktorzy, eksperci, młodzi badacze i wszystko, co służy pacjentom. Przekazuję pałeczkę prof. Adamowi Barczykowi z poczuciem zachowania ciągłości naszych działań. To nie jest tylko zmiana funkcji. To kolejny krok w przyszłość.
Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 6/2026