Non omnis moriar pamięci dr. Mieczysława Chruściela
Jak ważna jest pasja w życiu lekarza, aktywność w dziedzinach pozamedycznych, miałam okazję obserwować, będąc przez blisko pół wieku żoną człowieka ciekawego świata, człowieka renesansu, jak o Nim mówiono.

Na czele licznych zainteresowań mojego zmarłego męża było malarstwo – tworzenie kolejnych portretów ludzi medycyny czy rektorów (m.in. Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego), wyczekiwanie corocznych plenerów lekarzy malujących, wernisaży majowych wystaw w siedzibie Łódzkiej Izby Lekarskiej. Wszystkie te aktywności dawały mu ogromną radość i spełnienie, ładując akumulatory na cały rok.
Towarzyszyłam Mieciowi podczas tych inspirujących spotkań z ludźmi o podobnej wrażliwości. Czuliśmy się na nich jak na rodzinnych zjazdach, brali i dalej biorą w nich udział wyjątkowo zdolni i aktywni lekarze z całej Polski. Niestety znakomitą ich większość stanowią osoby dojrzałe, a nawet w podeszłym wieku. Czy dzisiaj wśród medyków brakuje ludzi z pasją, czy wyczerpująca praca, nierzadko w kilku miejscach, nie pozwala na realizację pozazawodowych zainteresowań?
Motocykle to kolejna wielka miłość Miecia, integrująca Go z lekarzami z całej Polski zrzeszonymi w stowarzyszeniu DoctorRiders. I znów Łódź, wyjątkowej aktywności prezes dr Grzegorz Krzyżanowski połączył przed ponad 20 laty lekarzy motocyklistów, zbudował rodzinę tęskniących za sobą medyków z całego kraju, którzy czekali na coroczne uroczyste otwarcie sezonu, letnie wspólne wyjazdy, a później zakończenie sezonu w Słoku. Wszyscy w klubowych skórzanych kamizelkach, koszulach z haftem klubowym, przypinali znaczki z corocznych zlotów. Był hymn motocyklistów autorstwa wymienionego już Grzegorza. I znów zawiązywały się przyjaźnie ludzi spełniających swoje marzenia.
Są też wśród lekarzy ludzie piszący, członkowie Unii Polskich Lekarzy Pisarzy, jest coroczny konkurs „Przychodzi Wena do Lekarza”. Dzięki pasji i aktywności Miecia także na tym polu miałam okazję poznać najlepszych w kraju pisarzy i poetów. Tu także zawiązują się przyjaźnie ludzi z podobną wrażliwością, którzy pragną rozwijać swój potencjał na polu sztuki.
Mieciu spełniał swoje marzenia, żył z pasją, do końca z pędzelkiem w dłoni. W piątek 10 lipca żegnaliśmy Go w szczecińskiej Katedrze, wśród wielu obrazów darowanych świątyni. Wśród rodziny, przyjaciół, współpracowników byli również malarze (malująca grupa Stajenka), jak i motocykliści – przyjechali z Łodzi, Gdyni, Kamienia, Szczecina, zawarczeli i zatrąbili na cmentarzu, a na moje ręce przekazali pięknie odlany medal DoctorRiders z napisem Non Omnis Moriar, wraz ze wzruszającym listem kondolencyjnym. Dziękuję, Grzegorzu, były prezesie Okręgowej Izby Lekarskiej w Łodzi, założycielu DoctorRiders.
Młodzi lekarze, spełniajcie marzenia, żyjcie z pasją, realizujcie swoje zainteresowania. Pasje wyzwalają same pozytywne emocje, nadając życiu kierunek, dodając mu koloru i większego sensu, a wszystko to z pożytkiem dla pacjentów, którzy widzą szczęśliwego medyka.
Mirosława Chruściel
Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 9/2026