Paweł Barucha: Premier z kocykiem
Rozpoczyna się kolejna kadencja w samorządzie lekarzy i lekarzy dentystów. Nie będzie łatwiejsza. Na szczęście walka będzie dotyczyła „jedynie” problemów z Ministerstwem Zdrowia i rządzącymi.

Krajowy Zjazd Lekarzy jednoznacznie zadecydował, kto ma przez najbliższe cztery lata dbać o lekarzy i lekarzy dentystów. Szkoda, że przez prawie dwa lata próbowano nas wewnętrznie rozbić. To się nie udało i teraz mocniejsi idziemy dalej. A spraw do załatwienia jest bardzo dużo.
Ostatnie informacje mediów jasno pokazały, jak wiele jest do zrobienia w opiece zdrowotnej. Oczywiście winę za problemy próbuje się zrzucić na lekarzy. Ale to nie my uchwalamy bzdurne przepisy. Mimo wieloletnich starań samorządu o wysłuchanie politycy zawsze wiedzieli lepiej. A przynajmniej tak im się wydaje – wygodniej przecież zaatakować lekarzy, bo może słupki poparcia urosną. Nie ma w tym nic ze strategii na lata, nie ma głębokiej analizy problemu.
Gdy wybucha pożar, próbują go gasić, ale kocykiem. Za chwilę w innym miejscu pojawia się kryzys i znowu reakcja powodowana chwilą, by tylko uspokoić społeczeństwo. Dlatego potrzebny jest im przeciwnik, czyli my. Trzeba jasno sygnalizować, że bez pomocy lekarzy nic nie uda się zrobić. Od lat podpowiadamy rządzącym kierunki zmian. Bez zrozumienia po drugiej stronie.
Od polityków, którzy zajmują się zdrowiem, wymagamy znajomości tematu. A czasem wychodzi brak wiedzy podstawowej – na przykład, co leczymy w ramach NFZ. Najgorsze jest to, że politycy „wiedzą wszystko”. No a jak już ktoś wszystko wie, to żadnych argumentów nie przyjmuje. Mam wrażenie, że na zdrowiu, jak na piłce nożnej, znają się wszyscy. Ale jak w piłce nie każdy potem jest na mistrzostwach i nie każdy musi strzelać gole.
Potrzebujemy analizy i dobrze przemyślanych zmian systemowych. Nie jesteśmy wrogami systemu zdrowia, tylko jego częścią. Jako lekarze i lekarze dentyści wiemy, że od środka wiele rzeczy wygląda inaczej, niż to widać z mównicy poselskiej. Łatwość, z jaką niektórzy posłowie i posłanki pastwią się nad lekarzami, jest porażająca. Nigdy nie chorowali? A może nigdy nie musieli korzystać z opieki medycznej, jaką zafundowali społeczeństwu?
Premier zaproponował naprawę systemu ochrony zdrowia wraz z samorządem. Czas pokaże, czy to chęć realnej współpracy, czy pusta deklaracja. Trzeba jednak mieć nadzieję, że w spotkaniu bez pośredników będzie łatwiej przekonać, że chcemy prawdziwej naprawy systemu.
Paweł Barucha, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej
Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 7-8/2026