Czy OKI jest OK?
Od nowego roku zyskamy nowe – w pełni dobrowolne – narzędzie do oszczędzania i inwestowania na preferencyjnych warunkach. Niestety, podatek Belki nadal będzie uszczuplał nasze zyski.

Na początku maja Rada Ministrów przyjęła zapowiadany od dawna projekt ustawy o osobistych kontach inwestycyjnych (OKI). Wobec tego, że szybko wpłynął do laski marszałkowskiej, już wkrótce może zostać uchwalony. Rząd chce, by nowe rozwiązanie – wzorowane na Szwecji – weszło w życie od początku 2027 r.
OKI są skierowane zarówno do osób początkujących, jak i dysponujących większą wiedzą i doświadczeniem. Jednym z głównych powodów jego utworzenia jest promowanie kultury inwestowania. „Według danych Narodowego Banku Polskiego depozyty i gotówka stanowią obecnie drugi najwyższy udział w strukturze aktywów finansowych gospodarstw domowych w Unii Europejskiej – wynosi on 51,9 proc.” – czytamy w ocenie skutków regulacji, dołączonej do projektu ustawy. Dodano, że „niski odsetek osób pomnażających kapitał ogranicza finansowanie przedsięwzięć innowacyjnych i w konsekwencji rozwój gospodarczy kraju”.
Bez utraty ulg
OKI będą mogły oferować m.in. banki, domy maklerskie, zakłady ubezpieczeń, fundusze inwestycyjne i dobrowolne fundusze emerytalne tylko osobom pełnoletnim. Umożliwią one lokowanie środków w różne instrumenty finansowe, np. akcje, obligacje, fundusze inwestycyjne czy niskokosztowe fundusze ETF (ang. exchange-traded fund). Podstawowe czynności, takie jak otwarcie konta, wpłaty i wypłaty, zostaną zwolnione od opłat z mocy ustawy. Jedna osoba będzie mogła posiadać kilka kont.
Ważną cechą OKI ma być możliwość wypłaty środków w każdej chwili. To bardzo dobra wiadomość dla wszystkich, którzy nie chcą dzielić się całym wypracowanym zyskiem z fiskusem, bo – w przeciwieństwie do indywidualnego konta emerytalnego (IKE), indywidualnego konta zabezpieczenia emerytalnego (IKZE) czy ogólnoeuropejskiego indywidualnego produktu emerytalnego (OIPE), o których szerzej pisałem m.in. kilka tygodni temu – nie będzie się to wiązało z utratą ulg podatkowych.
Nowy podatek
Środki na OKI zostaną zwolnione z tzw. podatku Belki. W ich miejsce będzie wprowadzony podatek od wartości aktywów naliczany na podstawie sumy średniej wartości posiadanych aktywów z danego roku podatkowego. Istotne jest tutaj rozróżnienie na aktywa inwestycyjne (np. akcje) i aktywa oszczędnościowe (np. lokata bankowa, detaliczne obligacje skarbowe) – te pierwsze mają podlegać zwolnieniu do kwoty 100 tys. zł, a dla tych drugich limit wyniesie tylko 25 tys. zł.
Stawka podatku od wartości aktywów wyniesie 19 proc. wartości stopy referencyjnej NBP obowiązującej na dzień 31 października roku poprzedzającego rok podatkowy, ale nie mniej niż 0,1 proc. W pierwszym roku funkcjonowania OKI, tj. w 2027 r., wyniesie 0,85 proc. Od 2030 r. kwota aktywów zwolnionych z opodatkowania od ich wartości ma być waloryzowana o wskaźnik inflacji z pierwszych trzech kwartałów roku poprzedniego. Co ważne, podatek od wartości aktywów będzie wymagany także w przypadku poniesienia straty. Wszystko to wydaje się skomplikowane, prawda? A miało być bardzo prosto.
Niespełniona obietnica
Kilka tygodni przed planowanymi na październik 2023 r. wyborami parlamentarnymi najważniejsza w tamtym czasie partia opozycyjna, Platforma Obywatelska, obiecała likwidację podatku Belki. W czasie konwencji wyborczej taką deklarację złożyła wiceprzewodnicząca tego ugrupowania Izabela Leszczyna, która w latach 2013–2015 pełniła funkcję sekretarza stanu w Ministerstwie Finansów, a trzy lata temu była typowana na przyszłą szefową tego resortu. Po wyborach okazało się, że stanie jednak na czele Ministerstwa Zdrowia, a podatek Belki nie zniknie.
Podsumowując, OKI nie oznacza likwidacji podatku Belki, który wielu Polaków traktuje jako karę za oszczędzanie, ale jedynie wprowadza zwolnienie z niego do określonych limitów i pod pewnymi warunkami. Nowe rozwiązanie pozwoli uniknąć jego zapłaty, zwłaszcza jeśli osoby oszczędzające lub inwestujące dysponują mniejszymi środkami, ale nadzieje rozbudzone przez polityków były dużo większe.
Mariusz Tomczak
Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 6/2026