Ministerstwo Zdrowia o skandalu w Szpitalu Południowym
Jolanta Sobierańska-Grenda w czwartek po raz pierwszy zabrała głos w sprawie afery Dawida Kacprzyka i planów zmian wynagrodzeń lekarzy. Podczas specjalnego briefingu zapowiedziała pakiet legislacyjny, który ma uporządkować kluczowe obszary systemu ochrony zdrowia.

Minister zdrowia Jolanta Sobierańska‑Grenda, odnosząc się do doniesień o nieprawidłowościach w Szpitalu Południowym w Warszawie, podkreśliła, że dyskusja o wynagrodzeniach i funkcjonowaniu systemu ochrony zdrowia musi opierać się na twardych danych, a nie uogólnieniach. Poinformowała, że projekt ustawy umożliwiający powiązanie danych o umowach z numerem PESEL pozwoli na stworzenie rzeczywistego obrazu zarobków w ochronie zdrowia. Podmioty lecznicze będą zobowiązane do raportowania umów do centralnego rejestru, co ma zwiększyć transparentność i umożliwić analizę struktury płac.
W resorcie trwają prace nad rozwiązaniami dotyczącymi likwidacji kominów płacowych oraz wprowadzenia limitów procentowych i kwotowych na wynagrodzenia w poszczególnych jednostkach. Sobierańska‑Grenda podkreśliła, że propozycje powstają we współpracy z zespołem trójstronnym i mają uwzględniać różnice między szpitalami. Odniosła się również do propozycji dotyczącej stawki godzinowej. – Podmioty lecznicze są bardzo zróżnicowane. To moment, w którym powinniśmy szerzej porozmawiać z samorządami zawodowymi – zaznaczyła. Dodała, że zwiększenie środków kierowanych do NFZ o kolejne miliardy wymaga ścisłej współpracy z Ministerstwem Finansów i pewności, że pieniądze „trafią na leczenie pacjentów”.
NFZ: 450 kontroli w toku
Prezes NFZ Filip Nowak poinformował, że po publikacjach dotyczących Szpitala Południowego Fundusz natychmiast rozpoczął kontrolę. Przypomniał, że korpus kontrolny NFZ liczy ok. 100 przeszkolonych pracowników i prowadzi obecnie 450 postępowań sprawdzających.
Kontrola w Szpitalu Południowym obejmuje m.in. weryfikację spełnienia warunków umowy z NFZ oraz kwalifikacji personelu. Nowak zaznaczył, że w statystykach placówka funkcjonuje jak typowy SOR, podobnie jak ok. 250 innych oddziałów ratunkowych w kraju.
Prezes dodał, że Fundusz dysponuje na razie jedynie szczątkowymi wynikami kontroli. Zapytany o szczegóły zasłonił się „tajemnicą kontrolerską”. Podkreślił, że Szpital Południowy pozostaje bezpiecznym miejscem leczenia, a pełne wnioski zostaną przedstawione po zakończeniu wszystkich działań sprawdzających. Kontrola prowadzona jest równolegle przez kilka instytucji. Ma się zakończyć za miesiąc.
Analiza zgonów i działania zespołu ds. ratownictwa medycznego
Konsultant krajowy w dziedzinie medycyny ratunkowej, prof. Jerzy Robert Ładny, poinformował, że zespół przygotował plan działań kontrolnych i gromadzi dokumentację medyczną dotyczącą zgonów w szpitalu. – Śmiertelność mierzymy w promilach, nie procentach. Nie spodziewam się dużych odchyleń od obserwowanych trendów, ale pełna analiza wymaga czasu – zaznaczył.
Prezes AOTMiT Daniel Rutkowski przypomniał, że Agencja od kilku lat prowadzi intensywny proces weryfikacji wycen świadczeń, m.in. diagnostyki obrazowej. W najbliższym czasie analizie mają zostać poddane również świadczenia okulistyczne. Agencja przygotowuje także szersze analizy dotyczące wynagrodzeń, z uwzględnieniem faktu, że lekarze często pracują w kilku podmiotach. Nowe rozwiązania mają umożliwić skuteczniejsze monitorowanie przepływu środków publicznych.
Minister Sobierańska‑Grenda podkreśliła, że nadrzędnym celem wszystkich działań jest bezpieczeństwo pacjenta i uporządkowanie obszarów systemu, które od lat wymagają zmian. – Chyba nam wszystkim zależy, aby system działał lepiej. To praca, którą trzeba wykonywać nieustannie – podsumowała. Zwróciła również uwagę, że problem nadmiernego obciążenia pracą wynika m.in. z różnych form zatrudnienia i trudności w weryfikacji, czy lekarz nie pracuje w dwóch miejscach jednocześnie. Obecnie brakuje podstaw prawnych, by jednoznacznie to wykazać, a każda faktura i umowa cywilnoprawna jedynie określa warunki współpracy między stronami.
W Warszawie odpowiedzialnych brak
O sytuacji w Szpitalu Południowym dyskutowano dziś również podczas posiedzenia Rady Warszawy. Formalnie Rada miała udzielić Rafałowi Trzaskowskiemu absolutorium za 2025 rok na podstawie raportu o stanie miasta oraz wykonania budżetu. Ale dyskusję zdominowała afera w Szpitalu Południowym związana ze sprawą Dawida Kacprzyka.
Już na początku obrad radny Dariusz Figura złożył wniosek o wprowadzenie do porządku obrad punkt o zwolnieniu zastępcy prezydenta Warszawy Renaty Kaznowskiej, odpowiedzialnej za ochronę zdrowia. – Nie akceptujemy sytuacji, w której odpowiedzialnością mogą zostać obarczeni tylko urzędnicy niższego szczebla – grzmiał radny. Z kolei klub radnych PiS wezwał do dymisji Rafała Trzaskowskiego. Radni domagali się również odwołania wiceprzewodniczącej Rady Miasta, Ewy Janczar (związanej ze Szpitalem Bródnowskim, w którym także miał kontrakt Kacprzyk) oraz przewodniczącej Rady Ewy Doroty Malinowskej-Grupińskiej, która według dziennikarskich ustaleń miała odwiedzać salonik VIP w ursynowskim szpitalu.
Rafał Trzaskowski podkreślił, że w świetle dotychczasowych ustaleń kontrolnych odwołanie poprzedniego zarządu szpitala było uzasadnione. – Nie zawaham się przed kolejnymi decyzjami personalnymi – zapewnił prezydent Warszawy. Jednocześnie podał w wątpliwość słowa dr. Emila Jędrzejewskiego. – Nie wiemy, dlaczego dr Jędrzejewski poinformował o swoich obawach i zaobserwowanych nieprawidłowościach tak późno – mówił.
Wykład zamiast konkretów
Po Trzaskowskim głos zabrała zastępca prezydenta Renata Kaznowska, która… zaczęła wyliczać świadczenia zdrowotne wykonywane w Szpitalu Południowym oraz tłumaczyła, jakie kolory przypisywane są pacjentom podczas triażu.
– Składam wniosek formalny o minutę przerwy w celu obudzenia radnych. To co państwo tu robią to absolutna kpina z nas, z publiczności i mediów – złościł się Dariusz Figura. – Pani Kaznowska próbuje nas zanudzić.
Kolejni przedstawiciele KO zapewniali, że sprawa nie zostanie zamieciona pod dywan. I przytaczali historie z czasów PiS-u. Posłanka KO Dorota Łoboda mówiła o dyrektorze szpitala, który dowoził Jarosławowi Kaczyńskiemu kule ortopedyczne. Sugerowała, że przedstawiciele PiS nie mają prawa pytać o aferę w Szpitalu Południowym, ponieważ politycy tego ugrupowania sami wykorzystywali swoją pozycję do wymuszania specjalnego traktowania w ochronie zdrowia.
Pewnym zaskoczeniem było wystąpienie radnej Agaty Diduszko-Zyglewskiej (Nowa Lewica), która dotąd kojarzona była z działaniem na rzecz ratusza: – Oczekiwałam, że dowiemy się od pana prezydenta szczegółów, co zawiera audyt. Kiedy możemy spodziewać się konkretnych informacji?
W jeszcze ostrzejszym tonie wypowiadał się Adrian Zandberg, poseł Razem. – Czy to jakiś żart? – zwrócił się do Rafała Trzaskowskiego. – Czy pan dziś słuchał swoich zastępców? Słuchał pan zastępcy, która opowiadała o mleku dla niemowląt zamiast wyjaśnić sprawę? Moje pytanie nie brzmi „czy” będą dymisje. Moje pytanie brzmi „kiedy” będą dymisje – grzmiał Zandberg.
Na sali obecna była również posłanka Nowej Lewicy Anna Maria Żukowska. – Strona rządowa musi doprowadzić do głębokiej reformy ochrony zdrowia. To się musi wydarzyć, bo inaczej koalicja rządząca przegra wybory – mówiła Żukowska.