Andrzej Siarkiewicz: Zamiast walki w sądzie, czyli dlaczego warto wybrać mediację

Mediator nie jest arbitrem, lecz pomaga stronom dojść do porozumienia bez potrzeby kierowania sprawy do sądu, co często bywa długotrwałe i kosztowne – mówi lek. dent. Andrzej Siarkiewicz, mediator Naczelnej Izby Lekarskiej i Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie, w rozmowie z Mariuszem Tomczakiem.

Fot. arch. NIL

Dlaczego lepiej rozwiązywać spory poza sądem?

Ponieważ mamy wpływ na to, jak się zakończą. Mediacje dają taką możliwość już od pierwszego spotkania, bo to od zaangażowania stron zależy, czy i w jaki sposób zażegnają spór. I to jest główna, choć niejedyna zaleta tego rozwiązania.

Jakie są inne?

Mediacja to jedna z alternatywnych metod rozwiązywania sporów, która pomaga stronom osiągnąć satysfakcjonujące porozumienie i uniknąć wieloletniego procesu sądowego. W sądowym sporze – nawet jeżeli jesteśmy pewni wygranej, bo posiadamy wiele przekonujących dowodów – wynik do końca pozostaje niepewny. To sędzia, m.in. na podstawie opinii biegłych, podejmuje ostateczną decyzję.

Tymczasem mediacja może zakończyć się ugodą już w kilka tygodni, a nawet godzin, co pozwala zaoszczędzić mnóstwo stresu i emocjonalnych kosztów. Niezwykle istotnym atutem jest także fakt, że postępowanie mediacyjne ma mniej formalny charakter. Odbywa się poza salą sądową i z daleka od gabinetu lekarskiego, co sprzyja budowaniu przestrzeni do porozumienia między stronami postępowania.

Kiedy należy udać się do mediatora?

Zawsze kiedy chcemy rozwiązać problem. W drodze mediacji można rozwiązywać bardzo różnorodne spory. Jeśli w grę wchodzą roszczenia finansowe, im szybciej podejmiemy rozmowy, tym lepiej. Z mojego doświadczenia wynika, że gdy pacjent przychodzi – dajmy na to – do stomatologa i mówi: „Źle mi pan zrobił protezę. Zapłaciłem trzy tysiące złotych, więc proszę mi je oddać, a będzie po sprawie”, a w odpowiedzi słyszy: „Najpierw skontaktuję się ze swoim prawnikiem, proszę zgłosić się za dwa tygodnie”, to żądania finansowe pacjenta z reguły rosną. W większości przypadków czas działa na naszą niekorzyść.

Myślę, że warto, by z inicjatywą mediacji wychodził lekarz. To niesie za sobą istotne korzyści wizerunkowe. Trzeba pamiętać, że czasami pacjent oczekuje przede wszystkim przeprosin – bywa, że po usłyszeniu wyjaśnień odstępuje od roszczeń finansowych, nawet jeśli początkowo je wysuwał.

Czyli czasami chodzi o to, by lekarz wykazał się empatią, podczas gdy zasłanianie się przepisami może zaognić spór.

Tak. W trakcie mediacji można spokojnie i bez zbędnych emocji wyjaśnić, co tak naprawdę się stało. Niektórzy pacjenci zaczynają wtedy lepiej rozumieć specyfikę pracy lekarza – zwłaszcza w publicznej ochronie zdrowia, gdzie wizyta trwa 15 minut, z czego większość zajmuje wypełnianie dokumentacji medycznej, a na badanie zostaje zaledwie chwila. Niewystarczający czas na rozmowę z pacjentem rodzi konflikty i bywa głównym powodem, dla którego lekarze czasami odbierani są jako pozbawieni empatii.

Na czym polega mediacja w izbie lekarskiej?

Jest to dobrowolne postępowanie, w którym strony próbują osiągnąć porozumienie w celu rozwiązania sporu z pomocą mediatora. Do podstawowych zasad należą również bezstronność i poufność. Mediator musi być neutralny – nie pełni roli arbitra, nie może faworyzować żadnej ze stron ani narzucać własnych rozwiązań, nawet jeśli uważa je za bardziej korzystne.

Wszystkie informacje przekazane w trakcie mediacji są objęte tajemnicą. Zasada ta obowiązuje wszystkich uczestników postępowania i jest traktowana niezwykle poważnie – świadczy o tym fakt, że nawet sąd nie może z niej nikogo zwolnić, mimo że bywały już takie próby. Mediator nie może zostać przesłuchany w charakterze świadka co do faktów, o których dowiedział się od pokrzywdzonego lub obwinionego w trakcie postępowania.

Mediacje nie powinny trwać dłużej niż dwa miesiące, a okresu ich trwania nie wlicza się do biegu postępowania wyjaśniającego. Po przeprowadzeniu mediacji jest sporządzany protokół/sprawozdanie z jej przebiegu i ugoda, jeżeli została zawarta, które dołącza się do akt sprawy.

Załóżmy, że jestem lekarzem, któremu przytrafiła się sporna sprawa z pacjentem, co może skutkować wszczęciem postępowania przed sądem. Co powinienem zrobić?

Umówić się na spotkanie z mediatorem. Jeśli chodzi o mnie, to zawsze staram się dostosować do potrzeb – nie widzę problemu, by mediacja odbyła się rano albo wieczorem. Zdarzało się, że do spotkań ze stronami dochodziło nawet o godz. 23:00. Jeżeli sprawa jest pilna, to da się zorganizować je w ciągu dwóch dni. Można skontaktować się telefonicznie (+48 784 986 738) lub e-mailowo (a.siarkiewicz@oilwaw.org.pl).

Czy trzeba się jakoś przygotować, np. zgromadzić teczkę dokumentów?

Nie. Mediator nie zajmuje się szczegółową analizą dokumentacji ani nie rozstrzyga o winie. Jego zadaniem jest pomoc w sprawnym komunikowaniu stanowisk i oczekiwań obu stron. W praktyce wygląda to tak, że gdy zostanie wypracowane porozumienie, nasze biuro prawne przygotowuje ugodę, a po jej podpisaniu przez obie strony dokument trafia w imieniu lekarza do sądu okręgowego. To bardzo ważne, bo po zatwierdzeniu przez sąd i uprawomocnieniu ugoda zyskuje moc prawną.

Ile to kosztuje?

W Naczelnej Izbie Lekarskiej czy Okręgowej Izbie Lekarskiej w Warszawie proces mediacyjny jest dla obu stron bezpłatny – nie ma żadnych opłat za wszczęcie postępowania czy złożenie wniosku. Nawet wniosek o zatwierdzenie ugody przez sąd oraz nadanie jej klauzuli wykonalności, który składamy w przypadku pomyślnego zakończenia mediacji, jest zwolniony z opłat dla uczestników postępowania – koszt ten (50 zł) jest pokrywany ze składek członkowskich.

Czy mediatorzy działają przy wszystkich izbach okręgowych?

Niestety nie. Jednak lekarze i lekarze dentyści mogą korzystać z pomocy mediatorów z innych izb – niekoniecznie tej, do której sami należą. Część izb nie powołała swojego mediatora, dlatego Naczelna Rada Lekarska planuje stworzyć prężny ośrodek mediacji, który będzie obsługiwał członków wszystkich izb. Można powiedzieć, że wmurowaliśmy już kamień węgielny pod jego powstanie. Istnieje też potrzeba ujednolicenia systemu mediacji w tych izbach, w których one już działają, ale to temat na odrębną rozmowę.

Czy mediacje cieszą się w naszym kraju dużą popularnością?

Przy sądach okręgowych wiszą setki ogłoszeń o mediacjach, co świadczy o istniejącej potrzebie. W medycynie nie są one jednak zbyt popularne. Mają też zły marketing, ponieważ wielu lekarzy i lekarzy dentystów postrzega izbę jako instytucję nakazowo-rozliczającą.

Samorząd stworzył przecież Kodeks Etyki Lekarskiej i inne regulacje, a w jego strukturach działają rzecznicy odpowiedzialności zawodowej. Trudno oczekiwać od lekarza, że chętnie zgłosi się po pomoc do instytucji, którą utożsamia głównie z wymierzaniem kar. Dzięki wielu działaniom izby lekarskiej to się zmienia na lepsze, ale jeszcze wielu lekarzy myśli w ten sposób.

Co zrobić, aby to uległo zmianie?

Należy mediacje popularyzować, by wreszcie je w naszym środowisku odczarować. Potrzeba też znacznie więcej osób z uprawnieniami mediatora, wpisanych na listy stałych mediatorów przy sądach okręgowych, które mogą przeprowadzić mediację i sporządzić wniosek o zatwierdzenie ugody zawartej w ramach procedury pozasądowej w odpowiednim sądzie powszechnym.

W maju 2026 r. Krajowy Zjazd Lekarzy zaapelował o zmianę art. 113 ust. 1 ustawy o izbach lekarskich, tak aby mediację można było podjąć już na początku postępowania wyjaśniającego. Czy to dobre rozwiązanie?

Bardzo dobre. Znacznie skróci to czas pracy zarówno rzeczników, jak i sądów lekarskich. Wprawdzie ugoda zawarta przed mediatorem może nie być uwzględniona przez sąd lekarski, ale w sprawach o znikomej szkodliwości czy znikomym znaczeniu już na etapie rzecznika po zawarciu ugody można by wnosić o uznanie winy, ale odstąpienie od ukarania. To byłaby zasługa mediacji.

W samorządzie prowadzę od lat dwa rodzaje mediacji. Pierwszy wynika z ustawy o izbach w oparciu o Kodeksu postępowania karnego. Wszczyna się go na wniosek stron, kiedy do rzecznika odpowiedzialności zawodowej wpływa skarga, a lekarz lub lekarz dentysta zyskuje status obwinionego. Sęk w tym, że mediacje prowadzone na podstawie tych przepisów nie mogą być zatwierdzane przez sąd lekarski ani sąd powszechny.

Drugi rodzaj to mediacje cywilne, które na wniosek stron mediator może prowadzić w ramach izby lekarskiej. Mediacje, które zakończyły się ugodą, kończy zatwierdzenie przez odpowiedni sąd powszechny. O tym drugim typie mediacji mówi się za mało, a świadomość środowiska lekarskiego w tym zakresie jest znikoma.

Jak podsumować naszą rozmowę?

Apeluję do czytelników „Gazety Lekarskiej”: jeżeli macie z kimś konflikt lub potrzebujecie pomocy w uzyskaniu porozumienia, zgłoście się do mnie. Ja i mój zespół pomożemy szybko i profesjonalnie  w jego rozwiązaniu.

Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 9/2026