Jacek Opinc: Szkolenia, dobre relacje i mediacje

Jeśli chcemy radzić sobie z dużymi wyzwaniami, jak działalność tzw. receptomatów, antyszczepionkowców i szarlatanów, musimy grać do jednej bramki – mówi Jacek Opinc, Naczelny Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej, w rozmowie z Lidią Sulikowską.

Fot. Alicja Szczypczyk

Decyzją delegatów XVII KZL został Pan Naczelnym Rzecznikiem Odpowiedzialności Zawodowej. Gratuluję. Trudno jest przejąć ster po poprzedniku, który starał się o reelekcję?

Bardzo trudno, tym bardziej że niezwykle cenię i szanuję dotychczasowego rzecznika Zbigniewa Kuzyszyna. Na szczęście nie ma pomiędzy nami złej krwi, za co mu jestem ogromnie wdzięczny.

Jakie ma Pan plany na najbliższe cztery lata?

Dla mnie najważniejszym zadaniem jest poprawa relacji między NROZ a okręgowymi rzecznikami odpowiedzialności zawodowej. Obecnie są one dość chłodne. Bardzo chciałbym to zmienić.

W jaki sposób?

Zależy mi na wzmocnieniu ich roli i zbliżeniu nas wszystkich do siebie. Mamy sporo doświadczonych ludzi w terenie. Warto z ich doświadczenia korzystać. Uważam, że Naczelny Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej powinien być team leaderem – starszym bratem, który wsłuchuje się w głos wszystkich rzeczników. Ważny jest wzajemny szacunek, dbałość o skuteczny przepływ informacji, transparentność i przejrzystość. Jeśli chcemy radzić sobie z dużymi wyzwaniami, jak działalność tzw. receptomatów, antyszczepionkowców i szarlatanów, musimy grać do jednej bramki. To określone, powtarzalne grupy spraw, z którymi wszyscy mamy do czynienia. Zamierzam powołać zespoły robocze, które będą pracować nad ujednoliceniem mechanizmów postępowania w takich sprawach w całej Polsce.

Podczas swojego wystąpienia wyborczego mówił Pan o potrzebie zwiększenia dyscypliny terminowości prowadzonych postępowań przez rzeczników. Jak to wygląda obecnie i co można zrobić, by tę sytuację poprawić?

Obecnie wiele spraw ulega przedawnieniu. Główną przyczyną są działania adwokatów, którzy robią wszystko, co mogą, żeby spowalniać tempo naszych prac i rzeczywiście wielokrotnie doprowadzają do tego, że sprawy się przedawniają. Musimy na to skutecznie reagować, np. jeżeli jakiś świadek nie zgłosi się na przesłuchanie, to wyznaczmy mu następne spotkanie za dwa tygodnie, a nie za 2,5 miesiąca.

Co jeszcze wymaga poprawy?

Chciałbym bardziej skupić się na edukacji. Należy wprowadzić systematyczne merytoryczne szkolenia dla rzeczników odpowiedzialności zawodowej i ich zastępców. Powinniśmy spotykać się online w ściśle określonych terminach, np. raz na kwartał na dwie godziny, by omawiać ważne dla nas zagadnienia.

Jakiej wiedzy potrzebują rzecznicy?

Mam nadzieję, że niejednokrotnie w tematyce tych spotkań będą nas inspirować sami zainteresowani. Powiem więcej, liczę na to, że część takich spotkań będą prowadzić okręgowi rzecznicy, np. przedstawiając jakiś ciekawy przypadek, z którego wszyscy będą mogli wyciągnąć wnioski na przyszłość.

Czy są potrzebne zmiany prawne regulujące działalność rzeczników odpowiedzialności zawodowej i ich zastępców?

Jestem gorącym zwolennikiem tego, by zaistniała możliwość wprowadzenia mediacji w trakcie prowadzenia postępowania. Obecnie rzecznik, który otrzymuje zawiadomienie o możliwości popełnienia przewinienia zawodowego, może albo tę sprawę uciąć, albo nadać jej dalszy bieg. Nie ma trzeciej drogi. Szkoda, bo za sprawą mediacji niejednokrotnie można by zaspokoić obie zwaśnione strony.

Podczas zjazdu w Jachrance wybrano 19 zastępców NROZ, a miejsc było 36. Jak sprawić, by lekarze chcieli się angażować w tę pracę?

Niewielu lekarzy interesuje ta działalność, bo tak naprawdę nikt nas, rzeczników, nie lubi. Ani pacjenci, którzy składają skargi, ani lekarze, wobec których te postępowania się toczą. Obie strony uważają, że chcemy zrobić im krzywdę. Nie chcę nikomu zrobić krzywdy, chcę tylko, by sprawiedliwości stało się zadość. Poza tym jesteśmy słabo wynagradzani w stosunku do tego, co moglibyśmy zarobić, pracując w tym czasie stricte w zawodzie, szczególnie będąc na kontrakcie. Myślę jednak, że tych 19 wybranych zastępców NROZ powinno dać radę – pod warunkiem że będą porządnie pracować. Bardzo na to liczę.

Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 6/2026