„Lex szarlatan” trafia do nadzwyczajnej podkomisji

Projektem nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, który ma ułatwić walkę z praktykami pseudomedycznymi, zajmie się nadzwyczajna podkomisja. Decyzję w tej sprawie podjęła sejmowa Komisja Zdrowia.

Fot. iTV Sejm

W dziewięcioosobowej podkomisji zasiadają: Janusz Cieszyński (PiS), Bolesław Piecha (PiS), Anna Dąbrowska-Banaszek (PiS), Joanna Wicha (Lewica), Norbert Pietrykowski (Centrum), Elżbieta Gelert (KO), Krzysztof Bojarski (KO), Marta Golbik (KO) i Jolanta Zięba-Gzik (PSL-TD.

Decyzja o powołaniu sejmowej specjalnej podkomisji do rozpatrzenia rządowego projektu ustawy potocznie nazywanej „Lex szarlatan” zapadła 9 czerwca na posiedzeniu sejmowej Komisji Zdrowia, podczas którego odbyło się pierwsze czytanie tego dokumentu. Podjęto ją w związku z wątpliwościami, jakie zostały zgłoszone w czasie tej debaty. Wniosek w tej sprawie zgłosił poseł Janusz Cieszyński (PiS).

Wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka, przedstawiając założenia projektu, wyjaśniała, że celem proponowanych rozwiązań jest zwiększenie poziomu przestrzegania dotychczasowych praw pacjenta i wprowadzenie nowych mechanizmów przeciwdziałania szkodliwym i niebezpiecznym dla zdrowia i życia ludzkiego praktykom pseudomedycznym.

 – Projekt zawiera trzy zasadnicze obszary zmian dotyczących: postępowania w sprawach praktyk naruszających zbiorowe prawa pacjenta, postępowania w sprawie praktyk pseudomedycznych oraz nakładanie przez Rzecznika Praw Pacjenta kar pieniężnych – powiedziała minister Kęcka. Dodała, że w toku konsultacji publicznych wpłynęło ponad 4 tys. uwag.

Między wolnością i bezpieczeństwem pacjentów

Podczas debaty nad projektem zgromadzeni na posiedzeniu Komisji Zdrowia posłowie i przedstawiciele strony społecznej zgłaszali rozliczne uwagi. Ze strony części uczestników posiedzenia padły między innymi stwierdzenia, że zawarte w projekcie rozwiązania są zbyt daleko idące i nieprecyzyjne, a Rzecznik Praw Pacjenta otrzymuje za duże kompetencje. Część osób twierdziła, że zapisy dotyczące praktyk pseudomedycznych ograniczają wolność pacjenta do wyboru terapii.

Na przykład poseł Grzegorz Lorek (PiS) stwierdził, że w proponowanym projekcie jest dużo ogólników i niedoprecyzowanych zapisów, a definicja praktyk pseudomedycznych może stwarzać ryzyko nadinterpretacji. Z kolei poseł Roman Fritz (Konfederacja Korony Polskiej) powiedział, że ten dokument budzi wątpliwości z punktu widzenia praw obywatelskich, wolności słowa, wolności działalności gospodarczej, prawa do wyboru terapii jak i transparentności procesu legislacyjnego. Zgłosił wniosek o przeprowadzenie wysłuchania publicznego nad tym projektem (wniosek w drodze głosowania nie przeszedł).

Poseł Witold Tumanowicz (Konfederacja) zwrócił uwagę, że oszuści żerujący na ludzkiej chorobie, rozpaczy i nadziei powinni być ścigani, ale państwo nie może walczyć z jednym zagrożeniem przez stworzenie innego. Podkreślił, że proponowane rozwiązania dają Rzecznikowi Praw Pacjenta ogromne kompetencje. – Ten sam organ może wszcząć postępowanie, zebrać materiał dowodowy, ocenić go, wydać decyzję, nałożyć karę sięgającą nawet miliona złotych i opublikować informację o ukaraniu – stwierdził Witold Tumanowicz, dodając, że to rozwiązanie budzi poważne wątpliwości z punktu widzenia praw obywatelskich i zasad państwa prawa.

Z kolei przedstawiciel Konfederacji Lewiatan powiedział, że problemem jest to, że projekt dotyczy nie tylko pseudomedycyny, ale też zupełnie normalnej medycyny.

Lekarze chcą dopracowania ustawy

Głos zabrali również przedstawiciele środowiska lekarskiego. Onkolog prof. Jacek Jassem podkreślił, że chorzy onkologicznie to najłatwiejszy łup, bo w rozpaczy, szukając czasem złudnej nadziei, próbują wszystkiego, chwycą się każdej metody. – To powoduje nieszczęścia, nie możemy tego relatywizować. Słyszę tu wiele głosów, z powodu których skóra mi cierpnie – powiedział. Dodał, że to nie jest ustawa wymierzona przeciwko pacjentom, a ustawa, która chroni pacjentów. Podkreślił, że wolność kończy się tam, gdzie zaczynamy szkodzić innym. – Dopracujmy tę ustawę i mówmy jednym głosem – zaapelował.

Z kolei Grzegorz Wrona, sekretarz Naczelnej Rady Lekarskiej IX kadencji przypomniał, że samorząd zawodowy lekarzy i lekarzy dentystów od lat przedstawia szereg opinii i stanowisk w temacie pseudomedycyny. –  Mam wrażenie, że przez wiele lat prób uporania się z tym olbrzymim problemem bardzo dużo się robiło, żeby nic nie zrobić. Nie chciałbym, aby po raz kolejny tak się stało – powiedział Grzegorz Wrona. Dodał jednak, że w proponowanej ustawie doszło do zapisów rozwiązań idących zbyt daleko. Przypomniał, że NRL w lipcu ubiegłego roku podczas konsultacji publicznych zgłaszała wiele uwag do tego projektu, których niestety, co ostatnio staje się normą, nie uwzględniono. Chodzi m.in. o zapisy dotyczące naruszania zbiorowych praw pacjenta przez podmioty lecznicze niemające nic wspólnego z pseudomedycyną.

W podobnym tonie wypowiedziała się Bożena Janicka, prezes PPOZ. –  Nie jesteśmy przeciwko regulacji „Lex szarlatan” dotyczącej szarlatanów, którzy bazują na nieszczęściu i chorobie pacjenta, ale bezwzględnie oczekujemy rozdzielenia „Lex szarlatan” od działających podmiotów leczniczych – podkreśliła.

Podczas posiedzenia doszło do incydentu z udziałem Justyny Sochy, jednej z liderek środowiska antyszczepionkowców, która pojawiła się na posiedzeniu na podstawie akredytacji dla mediów. Kobieta zaczęła nagrywać Dorotę Korycińską, prezes Zarządu Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej, podczas gdy ta zabierała głos, rozpraszając ją. Sytuacja wymagała interwencji prowadzącej posiedzenie sejmowej Komisji Zdrowia.