Stomatologia: krótszy staż podyplomowy to absurd

Ministerstwo Zdrowia przygotowało nowelizację ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty. Jedna z najbardziej kontrowersyjnych zmian zakłada skrócenie stażu podyplomowego do sześciu miesięcy, a w przyszłości nawet jego całkowitą likwidację.

Fot. pixabay.com

Podniesienie jakości świadczeń, postawienie na praktyczny wymiar studiów medycznych, usprawnienie systemu szkoleniowego, a przede wszystkim poprawa jakości i dostępności opieki zdrowotnej dla pacjentów – to cele, które przyświecają pracom nad nowelizacją ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty. Tak przynajmniej resort zdrowia przedstawia założenia projektu na swojej stronie internetowej.

Największe emocje budzi pomysł skrócenia stażu. Ministerstwo Zdrowia tłumaczy: rozwiązanie to jest swego rodzaju kompromisem pomiędzy rozwiązaniem postulowanym przez uczelnie kształcące lekarzy i lekarzy dentystów, zgodnie z którym staż powinien zostać zniesiony w całości z uwagi na odpowiednie przygotowanie absolwentów do wykonywania zawodu bez konieczności odbycia stażu, a postulatami samorządu zawodowego lekarzy, zgodnie z którymi staż to niezbędny etap kształcenia lekarzy i lekarzy dentystów.

Dzięki temu rozwiązaniu lekarze będą mogli wcześniej rozpocząć szkolenie specjalizacyjne, co wpłynie na zwiększenie dostępności do specjalistycznych świadczeń zdrowotnych w kraju. W uzasadnieniu projektu podkreślono również aspekt finansowy. Resort szacuje, że dzięki skróceniu stażu budżet państwa zaoszczędzi już w 2027 r. blisko 683 mln zł.

Sprzeciw NRL

Samorząd lekarski nie pozostawia na projekcie suchej nitki. Zdaniem jego przedstawicieli proponowane oszczędności odbywają się kosztem bezpieczeństwa pacjentów. „Naczelna Rada Lekarska wyraża oburzenie faktem, że Ministerstwo Zdrowia przedstawia projekt krytycznych dla systemu ochrony zdrowia zmian w zakresie kształcenia podyplomowego lekarzy, którego kierunkowych założeń nie próbowano nawet uzgadniać z samorządem lekarskim. Zdecydowana większość zmian, jakie Ministerstwo Zdrowia przewidziało w projekcie ustawy w obszarze kształcenia i egzaminowania lekarzy, jest nie do przyjęcia dla środowiska lekarskiego, dlatego Naczelna Rada Lekarska wnioskuje o zaprzestanie dalszych prac nad tym projektem ustawy” – czytamy w komunikacie.

Równie krytyczna jest ocena propozycji dotyczących stażu podyplomowego: „Odnośnie do zmian (…) dotyczących stażu podyplomowego Naczelna Rada Lekarska absolutnie nie może zgodzić się na propozycję skrócenia stażu podyplomowego do 6 miesięcy, zwłaszcza że w uzasadnieniu do projektu ustawy zawarto praktycznie jednoznaczną deklarację docelowej całkowitej likwidacji stażu podyplomowego w najbliższej przyszłości”. Stanowisko samorządu lekarskiego w sprawie stażu podyplomowego jest jednoznaczne – staż jest niezbędny do przygotowania lekarza do samodzielnego wykonywania zawodu.

Podawane przez Ministerstwo Zdrowia w uzasadnieniu do projektu ustawy względy oszczędności budżetowych związanych ze skróceniem stażu podyplomowego w żadnym wypadku nie mogą być argumentem w rozsądnej debacie na temat kształcenia lekarzy. Zadaniem państwa jest zapewnienie wysokiej jakości kształcenia i dobrego przygotowania praktycznego kadr medycznych do wykonywania zawodu, względy oszczędności budżetowych nie mogą nigdy przeważać nad bezpieczeństwem pacjentów.

Przeciwko skróceniu stażu protestują również studenci i lekarze stażyści. Założyli profil w mediach społecznościowych „Studenci Przeciwko Skróceniu Stażu” oraz przygotowali petycję skierowaną do Ministerstwa Zdrowia, Sejmu, Senatu RP i Konferencji Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych. Dokument opublikowany na portalu petycje.com podpisało już blisko 3 tys. osób.

Zmiana narracji

Pozytywne opinie o skróceniu stażu płyną głównie ze środowiska akademickiego. Ministerstwo Zdrowia twierdzi wręcz, że projekt jest odpowiedzią na jego postulaty. Przedstawiciele Konferencji Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych przekonują, że od lat zwiększają nacisk na praktyczną naukę zawodu i rozwijają centra symulacji medycznej. Pytanie jednak, czy to wystarczy, by absolwent medycyny zaraz po ukończeniu studiów był gotowy do samodzielnej pracy. Odpowiedź na to pytanie można znaleźć na profilu w mediach społecznościowych Porozumienia Rezydentów:

„Oficjalnie: małe, 6-osobowe grupy kliniczne. Rzeczywistość? Łączenie grup, tłok i nauka medycyny »przez plecy« innych studentów. Szpitale nie urosły razem z gigantycznymi rocznikami, a warunków do prawdziwej nauki praktycznej po prostu nie ma. Ostatnim bastionem, gdzie student stawał się lekarzem i uczył się pracy przy pacjencie, miał być staż podyplomowy” – piszą na swoim profilu młodzi lekarze z Porozumienia Rezydentów.

Prezentują przy tym wyniki przeprowadzonych badań. Wynika z nich, że 76 proc. świeżo upieczonych absolwentów medycyny nigdy nie pobierało krwi tętniczej, 61 proc. nie zszywało rany chirurgicznej, a 61 proc. nie pobierało wymazu. U stażystów te statystyki drastycznie spadały, staż realnie nadrabiał braki ze studiów – podsumowują wyniki badań członkowie Porozumienia Rezydentów

Trudno też nie dostrzec sprzeczności w narracji władz uczelni medycznych. Jeszcze kilka miesięcy temu podczas konferencji i debat wielokrotnie słyszałem z ust dziekanów czy prorektorów wypowiedzi, że w uczelniach brakuje środków na zakup odpowiedniej liczby materiałów i narzędzi do praktycznej nauki zawodu. Dziś, gdy resort zdrowia zapowiada przekazanie części środków zaoszczędzonych na skróceniu stażu właśnie uczelniom, narracja wyraźnie się zmienia.

Wyjątkowa sytuacja

Eksperci nie mają wątpliwości, że szczególnie dotkliwe skutki skrócenia stażu odczują lekarze dentyści. Paweł Barucha, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej, mówi wprost: – Skrócenie stażu to absurd, zwłaszcza w przypadku stomatologii. W tej dziedzinie jak w żadnej innej powiązanie wiedzy teoretycznej z umiejętnościami manualnymi jest niezwykle ważne. Nabycie takich umiejętności przez studenta na uczelni jest niemożliwe, chociażby ze względu na ograniczenia dyktowane przez NFZ. Dlatego niezbędne jest, aby staż podyplomowy pozostał na dotychczasowych zasadach.

Podobnego zdania jest prof. dr hab. Teresa Sierpińska z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, konsultant krajowa w dziedzinie protetyki. – Im więcej praktyki, tym lepiej. Młodzi ludzie, kończąc studia, a następnie staż, nabywają umiejętności, które mogą wykorzystać w codziennej pracy. Po stażu trafiają najczęściej do miejsc, gdzie już nie mogą zapytać o potencjalne problemy, jeśli one się pojawią – zauważa.

Inna specyfika pracy

Profesor Sierpińska zwraca uwagę również na specyfikę kształcenia stomatologów. – Co prawda kierunek lekarsko-dentystyczny jest kierunkiem uregulowanym, co oznacza, że uczelnie muszą wypełnić tak zwany standard, natomiast w jaki sposób to robią, to już inna sprawa. W Uniwersytecie Medycznym w Białymstoku, gdzie pracuję, jest tak zwana norma, która obliguje nas do tego, by każdy student wykonał określoną liczbę procedur klinicznych.

Dotyczy to zwłaszcza piątego roku, gdzie odbywa się nauczanie praktyczne. Dlatego uważam, że nasi absolwenci są dobrze przygotowani do wykonywania zawodu, natomiast z pewnością powinni jeszcze odbyć staż pod okiem lekarza praktykującego choćby po to, by zapoznać się z samym systemem i ze wszystkim, co się wiąże z prowadzeniem tego typu działalności – mówi profesor.

Dr hab. Maciej Sikora, specjalista chirurgii szczękowo-twarzowej, członek Rady Ekspertów Naczelnej Izby Lekarskiej, również nie ma najmniejszej wątpliwości, że staż podyplomowy nie powinien być skracany, zwłaszcza w przypadku stomatologii. – To, co mówią rektorzy, że uczelnie o wiele bardziej niż kiedyś uczą praktycznych aspektów wykonywania zawodu, to prawda, ale nadal staż podyplomowy jest właściwym czasem, aby uczyć młodych lekarzy dentystów tego, jak prowadzić dokumentację medyczną, jak prawidłowo odbierać zgody od pacjentów, jak postępować w sytuacjach trudnych, jak właściwie organizować pracę, a przede wszystkim jak odpowiedzialnie podejmować decyzje diagnostyczne i terapeutyczne związane ze zdrowiem pacjentów – wymienia nasz rozmówca.

Konsekwencje dla pacjentów

Staż podyplomowy jest ekstremalnie ważny, bo w jego trakcie młody lekarz z laboratoryjnych warunków na uczelni przechodzi do trudnej lekarskiej codzienności. W trakcie stażu absolwent uczelni staje się pracownikiem posiadającym prawo wykonywania zawodu, a co za tym idzie – osobą ponoszącą odpowiedzialność za swoją pracę rzutującą bezpośrednio na dobrostan leczonych przez siebie chorych. Stomatologia jest tu szczególnym przypadkiem.

– Młodzi dentyści w większości trafiają do pojedynczych gabinetów, gdzie szansa na dalszą naukę jest nie tyle ograniczona, co wręcz żadna – mówi prof. Sikora. I dodaje: – Likwidacja stażu może doprowadzić do sytuacji, w której nawet wszechstronnie wykształcony młody lekarz dentysta będący na bardzo wczesnym etapie nauki zawodu może popełniać błędy związane ze zbyt szybkim przejściem z warunków akademickich do samodzielnej pracy z pacjentem. To niebezpieczne zarówno dla pacjentów, jak i samego lekarza dentysty, bo zostanie zmuszony do nauki na własnych błędach i ponoszenia ich konsekwencji. Tymczasem w przypadku naszego zawodu miejsca na błędy nie ma, bo stawką jest zdrowie i życie ludzkie.

Jego zdaniem ceną skrócenia czy likwidacji stażu będą gorsze kwalifikacje zawodowe – szczególnie w przypadku lekarzy dentystów. – O ile większość lekarzy po ukończeniu studiów i odbyciu stażu kontynuuje kształcenie, robiąc specjalizację, podczas której mają możliwość współpracy i konsultacji z bardziej doświadczonymi koleżankami i kolegami, o tyle w przypadku lekarzy dentystów jest odwrotnie. Wynika to z faktu, iż lekarze dentyści pracują głównie w gabinetach, które prowadzą zwykle samodzielnie, a zatem możliwość otrzymania profesjonalnego wsparcia jest znikoma. Tymczasem stomatolog, stając przy fotelu, musi umieć mierzyć się z różnymi, często skomplikowanymi, sytuacji zdrowotnymi pacjentów – wymienia prof. Sikora.

Oszczędzanie na zdrowiu Polaków

Analizując proponowane zmiany, warto spojrzeć szerzej niż tylko przez pryzmat medycyny. Absolwenci prawa, zanim zostaną adwokatami, radcami prawnymi, prokuratorami czy sędziami, muszą odbyć trzyletnią aplikację. Trzy razy dłużej uczą się praktycznych aspektów zawodu niż lekarze, choć nie muszą podejmować w ciągu kilku sekund decyzji, od których może zależeć ludzkie życie.

Dlaczego nikt nie proponuje skracania aplikacji prawniczych? Być może dlatego, że państwo nie finansuje ich w taki sposób jak stażu lekarskiego. Trudno oprzeć się wrażeniu, że po raz kolejny Ministerstwo Zdrowia szuka oszczędności kosztem zdrowia pacjentów i ich bezpieczeństwa.

Artur Pedryc

Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 7-8/2026