Mariusz Politowicz: Nowa era e-recept. Diabeł tkwi w szczegółach

Ministerstwo Zdrowia zapowiada rewolucję: pacjent będzie mógł realizować e-receptę w dowolnej aptece. To dobra wiadomość. Doświadczenie uczy jednak, że w ochronie zdrowia rozwiązanie jednego problemu rodzi kolejny. O powodzeniu terapii nie decyduje miejsce realizacji recepty, lecz to, czy lek znajduje się na aptecznej półce.

Fot. arch. prywatne

W swoim życiu zawodowym spotkałem się z wieloma rozwiązaniami dotyczącymi wystawiania i realizacji recept – począwszy od papierowych, a skończywszy na elektronicznych. To jednak e-recepta odmieniła zasady komunikacji pomiędzy lekarzami a farmaceutami. Jej mankamentem, który obecnie chyba najczęściej krytykują pacjenci, jest coś, co w przypadku recept papierowych było dla nich całkowicie zrozumiałe: konieczność kontynuowania realizacji recepty w jednej aptece.

Przed laty, gdy pacjent przychodził do apteki z receptą np. na dwa opakowania leku X, a apteka miała tylko jedno, mógł liczyć na dość nieformalne zrozumienie ze strony farmaceuty. Otrzymywał jedno opakowanie, a po drugie zgłaszał się w umówionym terminie, choćby kilka godzin później. Pacjent rozumiał, że jego recepta – ważny papierowy dokument – znajduje się w tej konkretnej aptece.

Polska e-recepta – stety lub niestety – jest cyfrowym odpowiednikiem dawnej recepty papierowej. Jednak dobrodziejstwa elektronizacji życia nie mają szans w starciu ze skomplikowaniem naszego systemu ochrony zdrowia. Pacjenci często nie rozumieją, dlaczego zostają przypisani do jednej apteki. Komunikat Ministerstwa Zdrowia z 12 czerwca 2026 r. zapowiada zmianę dotychczasowego systemu i utrwalonych przez lata przyzwyczajeń. Niestety, diabeł jak zawsze tkwi w szczegółach.

Faktem jest, że osoby, które nawet po wielu latach funkcjonowania e-recept bywały zaskoczone, że nie mogą kontynuować ich realizacji w miejscu urlopowego pobytu, odetchną z ulgą. Podobnie zareagują pacjenci, którym przepisano większą liczbę opakowań deficytowego lub rzadko stosowanego leku. Nie będą już musieli liczyć na znalezienie jednej apteki dysponującej odpowiednim zapasem.

Jednocześnie te same osoby mogą zderzyć się z betonową ścianą braku potrzebnych im leków, zwłaszcza rzadko stosowanych odpowiedników. Mało popularnych w miejscowości, w której akurat spędzają urlop. Jeśli lek znajduje się w hurtowniach, a pacjent może poczekać kilka godzin lub do następnego dnia na dostawę, to jeszcze pół biedy.

Taka jest codzienność. Gorzej, gdy preparat od dawna pozostaje deficytowy, a jego dostawy są niewielkie albo pojawiają się rzadko.

Warto przypomnieć rzecz oczywistą: jeśli producent nie dostarczy leku do hurtowni, a hurtownia do apteki, zarówno recepta papierowa, jak i elektroniczna pozostają równie bezwartościowe. Żadna z nich nie ma działania leczniczego. Co się wtedy wydarzy? A raczej: co wtedy powiedzą i jak zareagują pacjenci?

Z doświadczenia wiem, że nie należy liczyć na ich zrozumienie. Zwłaszcza jeśli są to osoby przypadkowe, a nie pacjenci od lat korzystający z tej samej apteki, której personel doskonale zna ich potrzeby, czyli przyjmowane leki. Tam obowiązują dość proste zasady. Skoro pan Iksiński od lat rozpoczyna realizację rocznej e-recepty na nietypowy lek Y, warto zadbać o to, by kolejne opakowania były dostępne w magazynie.

Z tego wynika kolejny, dość oczywisty wniosek. Lek pana Iksińskiego będzie czekał na niego w aptece, z której dotychczas korzystał. Będzie jednak czekał tylko do momentu, gdy – w obawie przed przeterminowaniem – zostanie zwrócony do hurtowni albo wydany innemu pacjentowi.

Owszem, znajdą się osoby, które mniej lub bardziej autorytatywnie stwierdzą, że „dobra apteka powinna mieć wszystkie leki”. Jednak po wielu latach pracy jako farmaceuta mogę powiedzieć jedno: według takich kryteriów nie istnieją dobre apteki. Każda ma swoją specyfikę wynikającą m.in. z lokalizacji – sąsiedztwa szpitali, poradni specjalistycznych, POZ-ów, ciągów handlowych czy węzłów komunikacyjnych. Inne potrzeby mają pacjenci mieszkający w starych częściach miast, a inne ci, którzy zamieszkują dzielnice atrakcyjne dla młodszych rodzin, zwłaszcza wychowujących małe dzieci.

Dlatego nie ma aptek posiadających wszystkie leki. I właśnie dlatego nowe rozwiązanie – o ile faktycznie wejdzie w życie, i to w zapowiadanym terminie – nie będzie miało samych plusów. E-recepta zlikwidowała mnóstwo problemów związanych z receptami papierowymi, ale wygenerowała nowe, wcześniej nieznane. Tak samo będzie z jej najnowszą wersją.

Mariusz Politowicz, członek Naczelnej Rady Aptekarskiej

Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 7-8/2026