Jakub Kosikowski: Lustracja zarobków
Z powodu patologii w Szpitalu Południowym jest społeczne poparcie, by „zrobić porządek” z lekarzami.

To miał być kolejny nudny felieton otwierający sezon ogórkowy. Wiecie: Ministerstwo Zdrowia opóźnia kolejne etapy automatyzacji refundacji, w lipcu podwyżki, zaraz później Igrzyska Lekarskie, dalej odwoływanie zabiegów, bo NFZ skończyły się pieniądze, a później to już tylko Boże Narodzenie.
Ale oświadczenie majątkowe najsłynniejszego obecnie radnego lekarza w Polsce zgotowało nam swoisty armagedon medialny. Zaraz później zaczęły wpadać kolejne oświadczenia lekarzy dyrektorów. Nie pamiętam, kiedy ostatnio odebraliśmy tyle telefonów, ile w ciągu jednego czerwcowego tygodnia.
Efekt całego zamieszania: politycy prześcigają się w pomysłach, jak nas zdyscyplinować. Jedni proponują rozdział sektora prywatnego i publicznego, inni tachografy, jeszcze inni zbieranie zarobków na PESEL. Tak czy inaczej, wydaje się, że jest społeczne poparcie, by „zrobić z nami porządek”.
Drogie Koleżanki, drodzy Koledzy. Sami to sobie zrobiliśmy. Każdy, kto wziął pieniądze za godziny dyżuru, na którym nie był, każdy, kto stosował bilokację, każdy, kto dopisał się do operacji, której nie przeprowadzał, dołożył do tego cegiełkę. Przez czarne owce fatalną opinię ma całe środowisko, brane teraz przez społeczeństwo za milionerów oszustów. Dlaczego o tym piszę?
Bo w lipcu zaczyna działać Centralny Rejestr Umów Jednostek Sektora Finansów Publicznych – w sieci będzie dostępny każdy kontrakt lekarski zawarty z jednostkami publicznymi po 1 lipca. To, że będzie rejestr, było zaplanowane znacznie wcześniej. Nie mam jednak złudzeń, że – poza wyłapywaniem ewidentnych patologii życia publicznego – dzięki obecnej „emocji społecznej” posłuży głównie do lustrowania naszych zarobków.
Jeśli po 1 lipca 2026 r. zawieracie umowę B2B z jednostką publiczną, zastanówcie się, czy nie chcecie jeszcze zmienić adresu gabinetu i podać adresu wirtualnego biura. Bo zarówno adres, jak i stawka będą dla każdego na kliknięcie. Tajne w zakresie stawek pozostają tylko umowy o pracę. Piszę to, bo nie mam wątpliwości co po ujawnieniu patologii Szpitala Południowego w pierwszej kolejności przejrzą internauci.
Jakub Kosikowski, rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej
Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 7-8/2026