Katarzyna Wierzbicka: Kobieta z lustra (fragment)
Ten czas, który zaczyna swoje panowanie, nie zna moich przyzwyczajeń ani marzeń. Ja też nie znam jego zamiarów. Jest nieznajomym, bez twarzy, bez nazwiska…

Przychodzę do ciebie, mamo, jak nieznajoma. Nawet nie pytasz, skąd i dokąd idę. Moje opowieści przeszłe nie mają już między nami wspólnego mianownika. Prowadzą donikąd. Moje plany nie istnieją, nie mają kształtów realnych, które mogłabyś objąć i oswoić w swojej głowie, czekać na nie, sekundować im.
Przychodzę do ciebie każdego dnia, nie wiedząc, ile dziś w tobie będzie przeszłości bliskiej jak ciepła koszula przy skórze, oswojonej jak łagodny kot obok ciebie na poduszce. A na ile dziś nasze światy będą nawet nie równoległe, a obce. Wchodząc, patrząc w twoje oczy, albo widzę zielone światło dla herbacianego czasu, otulonego jakąś historią, albo częściej rozpoznaję alarmy, czerwone światła stopu, by nie brnąć, usiąść w ciszy, bo na nic dziś nie ma przyzwolenia. Dziś jesteś kobietą z lustra, nieznajomą nawet dla siebie.
Próbuję każdego dnia znaleźć drogę do wspólnych wspomnień. Łapię się ich usilnie jak brzdące maminych spódnic. Mimo to częściej zaciskam dłonie na kubku z herbatą. Trzymam go jak kotwicę, by zmusić się do pozostania tu bez względu na ból ciszy, brak drogi do przeszłości, ciągłe twoje pytania, kim jestem.
Lubisz, gdy czeszę ci włosy. Wtedy przymykasz oczy i gdzieś wędrujesz, w odległe dobre czasy. A ja staję się twoją matką. Łapię te chwile czułości, odwrócone w rolach jak w krzywym zwierciadle. Zamieniłyśmy się miejscami w życiu. Może dlatego nie poznajesz mnie, a ja ciebie?
Te chwile czułości naklejam w sobie jak małe plastry na te wszystkie poranione wczoraj miejsca, w które uderzyłaś słowem obcym, ostrym jak odprysk lustra. Może mimo lata spotkałaś Królową Śniegu, nie widzisz mnie, nie poznajesz, zmrożona tym czasem niepamięci. Czeszę twoje siwe włosy, licząc na to, że ciepło dotyku rozpuści to, co obce i mroźne. Przypomnisz sobie nie tylko tę bajkę. Zanim zaplotę w warkocze twój cały świat.
Teraz nastał czas, kiedy stałam się córką bez lalek i przywilejów. Nawet bez imienia. Nieznajoma znajoma twarz. Staram się poukładać na półkach pamięci stare klocki w dobrej kolejności. Bez sukcesu. Mieszają się każdego dnia, każdej nocy.
O autorce
Katarzyna Wierzbicka – laureatka XV edycji Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego dla Lekarzy im. Prof. Andrzeja Szczeklika „Przychodzi wena do lekarza” (II miejsce w kategorii proza).
Urodziła się i mieszka w Otwocku Ukończyła II Wydział Lekarski Akademii Medycznej w Warszawie. Jest specjalistką z dziedziny chorób wewnętrznych. Doświadczenie zawodowe zdobywała w Szpitalu Powiatowym w Otwocku, pracując na oddziale chorób wewnętrznych oraz w izbie przyjęć.
Od kilkunastu lat pracuje w przychodni podstawowej opieki zdrowotnej oraz w domu opieki. Wolny czas lubi spędzać z rodziną, spacerując po lesie. Nie wyobraża sobie życia bez książek, muzyki klasycznej i teatru. Ostatnio po pracy uspokaja myśli, wyszywając haftem krzyżykowym. Kolekcjonuje zdjęcia drzew i anioły. Należy do Unii Polskich Pisarzy Lekarzy.
Wielokrotna laureatka konkursu „Przychodzi wena do lekarza” w kategoriach poezja i proza. Dwukrotnie nagradzana w konkursie „O złote pióro Asklepiosa” oraz w Ogólnopolskim Konkursie Poetycko-Prozatorskim „Puls Słowa”. Próby pisania wierszy podejmowała jeszcze na studiach, w okresie długiej rekonwalescencji po ciężkim wypadku samochodowym.
Kilka lat temu wróciła do pisania – dzięki wsparciu rodziny i przyjaciół. Pisanie wierszy i opowiadań traktuje jako zatrzymywanie ważnych refleksji i ulotnych zdarzeń. W 2024 r. ukazał się jej debiutancki tomik wierszy „Otulona ciszą”.
Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 10/2026