PPK: proste odpowiedzi na trudne pytania (cz. 2)

Pracownicze plany kapitałowe to dobrowolny system długoterminowego oszczędzania, współfinansowany przez osobę zatrudnioną, pracodawcę i budżet państwa. Dołączenie do niego nie wymaga skomplikowanych formalności.

Fot. pixabay.com

Choć liczne badania wskazują, że Polacy najchętniej trzymają oszczędności na rachunkach bankowych lub w gotówce, a do akcji podchodzą z dużą rezerwą, pracownicze plany kapitałowe (PPK) – łączące regularne oszczędzanie z lokowaniem środków na rynku kapitałowym – zyskują na popularności. Trzymanie gotówki pod materacem czy na zwykłym koncie gwarantuje stratę – inflacja nieuchronnie obniża jej siłę nabywczą.

Liczba uczestników PPK systematycznie rośnie zarówno w sektorze publicznym, jak i prywatnym. Na koniec lipca 2026 r. liczba aktywnych rachunków zbliżyła się już do 5,5 mln, a stopa uczestnictwa – do niemal 62 proc. (te i kolejne dane podaję za „Biuletynem Miesięcznym Pracowniczych Planów Kapitałowych” nr 8 z 2026 r.).

Duże i małe zakłady pracy

Z największym zainteresowaniem program spotyka się w przedsiębiorstwach zatrudniających powyżej tysiąca pracowników, w których partycypacja przekracza 91 proc. Wysoki wynik odnotowują również najmniejsze firmy – zatrudniające poniżej 10 osób (prawie 75 proc.). Ile spośród nich to podmioty lecznicze albo jak wielką popularnością cieszy się PPK wśród osób wykonujących zawody medyczne, niestety nie wiadomo. Jednak z całą pewnością w programie uczestniczy część lekarzy, pielęgniarek, fizjoterapeutów czy ratowników medycznych – o tym, kto może do niego przystąpić, pisałem w pierwszej części tekstu.

Pod względem zaangażowania przoduje województwo mazowieckie, w którym wskaźnik partycypacji wynosi 85,9 proc. Za nim plasują się województwa: dolnośląskie (68,8 proc.), wielkopolskie (65,7 proc.) i małopolskie (60,5 proc.). Na końcu zestawienia znajdują się województwa: świętokrzyskie (34,4 proc.), warmińsko-mazurskie (35,7 proc.), lubuskie (39,1 proc.) i podlaskie (39,6 proc.). Do połowy sierpnia na rachunkach 163 tys. nowych uczestników PPK pojawiło się 40,7 mln zł wpłat powitalnych za II kwartał br.

Dlaczego to się opłaca?

Po pierwsze, do odłożonych przez pracownika 100 zł pracodawca dokłada 75 zł. Po drugie, ze strony państwa otrzymujemy 490 zł w pierwszym roku oszczędzania i po 240 zł w kolejnych latach. Po trzecie, środki pracują na rynku, więc w długim terminie powinny wygrać z inflacją.

„Jeśli zarabiasz średnią krajową (wg GUS to 9563 zł brutto w I kwartale 2026 r.), w ciągu tylko jednego roku możesz dostać ponad 2200 zł, nie licząc zysków kapitałowych. To kwota, którą po przystąpieniu do PPK musiałby Ci wpłacić pracodawca (1,5 proc. wynagrodzenia) i państwo (250 zł wpłaty powitalnej i 240 zł dopłaty rocznej). Jeśli zaś chodzi o dodatkowe zyski z inwestowania Twoich pieniędzy, w ciągu ostatnich 12 miesięcy wyniosły one średnio 18,9 proc. – od 7 proc. do 23,9 proc. w zależności od funduszu zdefiniowanej daty” – podkreśla Marta Damm-Świerkocka w portalu mojeppk.pl.

Emocje na bok

Pieniądze wpłacane na rachunek PPK są przeliczane na jednostki uczestnictwa funduszu, który jest dobierany do wieku uczestnika. Fundusz można jednak w każdej chwili zmienić na bardziej „konserwatywny” (czyli o większym udziale obligacji) lub „agresywny” (mający więcej akcji). Uczestnicy programu nie muszą się zastanawiać, kiedy jest dobry moment na wejście na rynek – jednostki są nabywane automatycznie w ściśle określonych terminach.

Hipotetyczny oszczędzający od 2019 r. zgromadził kapitał przewyższający o 143–240 proc. wartość wpłat pochodzących z jego zarobków. Wynik ten został osiągnięty mimo panicznej wyprzedaży akcji w związku z koronawirusem SARS-CoV-2 czy wybuchem pełnoskalowej wojny na Ukrainie – oba te wydarzenia mocno uderzyły w polski rynek giełdowy. Choć ustawa nakazuje dywersyfikację geograficzną i walutową, w części akcyjnej większość środków i tak trafia na Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie.

Oczywiście wcześniej czy później przyjdzie moment, w którym wartość rachunków PPK stopnieje na dłużej. Nikt nie wie, kiedy to nastąpi i jak długo potrwa. Nie powinien to być jednak powód do wycofywania środków i ucieczki z rynku. Kupowanie aktywów przecenionych w trakcie korekty lub bessy sprawia, że za tę samą kwotę nabywamy większą liczbę jednostek, co pozwala osiągnąć wyższe zyski po powrocie do hossy.

Wypłata na wkład własny

Mało kto wie, że do 45. roku życia można wypłacić do 100 proc. środków zgromadzonych w PPK – bez żadnych potrąceń – w celu pokrycia wkładu własnego w związku z zaciągnięciem kredytu na budowę lub przebudowę budynku mieszkalnego bądź zakup mieszkania czy gruntu. Jest to niejako pożyczka od samego siebie. Należy ją zwrócić w kwocie nominalnej i… bez żadnych odsetek. Przy czym warto podkreślić, że nie każdą potrzebę mieszkaniową da się w ten sposób zrealizować – zakup za gotówkę jest wykluczony.

Zwrot środków musi rozpocząć się przed upływem pięciu lat od dnia wypłaty i nie może trwać dłużej niż 15 lat. Jeśli do tego nie dojdzie, uczestnik PPK zostanie zobowiązany do zapłaty 19-proc. zryczałtowanego podatku dochodowego od niezwróconej kwoty.

Dziedziczenie bez podatku

Środki gromadzone w PPK są prywatną własnością uczestnika. Może on wskazać jedną lub więcej osób, które w przypadku jego śmierci otrzymają oszczędności, oraz samodzielnie określić ich udział. Nie muszą to być jego krewni. Jeśli posiadacz rachunku nie wskaże uprawnionych, pieniądze nie przepadają – trafią do jego spadkobierców. Co ważne, dziedziczone środki nie podlegają podatkowi od spadków i darowizn.

„Jeżeli w chwili śmierci pozostawałeś w związku małżeńskim i mieliście wspólność majątkową, to połowa środków zgromadzonych na Twoim rachunku PPK w trakcie trwania małżeństwa należy się Twojemu małżonkowi. Nie jest to spadek – to po prostu zwrot jego części majątku wspólnego. Instytucja finansowa dokona tzw. wypłaty transferowej na rachunek PPK, IKE lub PPE małżonka, albo wypłaci te środki w gotówce (tzw. zwrot) na jego wniosek” – podkreśla r. pr. Anna Klisz z Kancelarii Prawnej Klisz i Wspólnicy na stronie prawo-spadkowe-poznan.pl.

Osobę uprawnioną do otrzymania środków z PPK w razie śmierci uczestnika wskazuje się w instytucji finansowej prowadzącej rachunek. Anna Klisz podkreśla, że taka osoba otrzyma środki bez konieczności przeprowadzania sprawy spadkowej w sądzie oraz bez uzyskiwania zgody pozostałych spadkobierców. Taka wypłata następuje bardzo szybko – zwykle w ciągu trzech miesięcy, a zdarza się, że już kilkanaście dni po złożeniu odpowiednich dokumentów.

Magia procentu składanego

Choć PPK pozwala gromadzić dodatkowe środki z myślą o przyszłości, nie zapewnią one utrzymania standardu życia, do którego wielu z nas przyzwyczaja się w okresie aktywności zawodowej. Podstawowa składka pracownika to 2 proc. wynagrodzenia – to zdecydowanie za mało, aby po przejściu na emeryturę cieszyć się beztroską. Nie oznacza to jednak, że w pewnym wieku na przystąpienie do programu jest już za późno.

PPK został zaprojektowany tak, aby przynosić korzyści finansowe niezależnie od wieku oszczędzającego. Najwięcej zyskają oczywiście osoby, które dołączą na początku kariery zawodowej. W ich przypadku kapitał powiększa się nie tylko dzięki wsparciu z dwóch dodatkowych stron – pracodawcy oraz państwa – ale również za sprawą siły procentu składanego.

Zasady przystępowania do PPK są identyczne u każdego pracodawcy, a program jest właściwie bezobsługowy – po dokonaniu zapisu nie trzeba podejmować żadnych dodatkowych działań. Wraz ze zbliżaniem się uczestnika do wieku emerytalnego część akcji jest stopniowo zastępowana przez obligacje i depozyty, co ogranicza wahania portfela i zabezpiecza zgromadzony kapitał przed rynkowymi zawirowaniami. Stan rachunku – w tym historię wszystkich wpłat i dopłat – można w każdej chwili sprawdzić w internecie.

Czy wiesz, że…?

PPK warto łączyć z innymi formami oszczędzania i inwestowania, które działają jak tarcza podatkowa, np. indywidualnym kontem emerytalnym (IKE), indywidualnym kontem zabezpieczenia emerytalnego (IKZE) czy ogólnoeuropejskim indywidualnym produktem emerytalnym (OIPE). Opisywaliśmy je już na łamach „Gazety Lekarskiej”, a w naszym portalu internetowym materiały na ten temat można łatwo odnaleźć pod tagiem #oszczedzanie.

Dodatkowo od 2027 r. zaczną działać także osobiste konta inwestycyjne (OKI), gdzie nie będzie obowiązywać podatek Belki – zmora wszystkich oszczędzających. „OKI to nie program emerytalny, jak OFE, IKE, IKZE czy PPK. Inwestować na OKI możesz w dowolnym horyzoncie czasowym, bez utraty przywilejów podatkowych” – podkreśla Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych.

Mariusz Tomczak

Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 10/2026