NFZ zmienia zasady higienizacji
Od 1 września NFZ wprowadził nowe pakiety dotyczące profesjonalnej higienizacji u dzieci i młodzieży oraz zmienił zasady rozliczania usuwania złogów nazębnych. To zmiana, która na papierze porządkuje zasady rozliczania świadczeń, ale w praktyce może wpłynąć na organizację pracy gabinetów.

Prezes Narodowego Funduszu Zdrowia 31 sierpnia 2026 r. wydał zarządzenie nr 95/2026/DSOZ zmieniające zasady zawierania i realizacji umów w rodzaju leczenie stomatologiczne. Nowe przepisy stosuje się do świadczeń udzielanych od 1 września.
Jedną z najważniejszych zmian jest wprowadzenie rozróżnienia pomiędzy pakietami obejmującymi usuwanie twardych, zmineralizowanych złogów nazębnych i pakietami dotyczącymi profesjonalnej higienizacji u dzieci i młodzieży do 18. roku życia. Pakiety ST30, ST30A, ST30B i ST30C obejmują usuwanie twardych złogów nazębnych. Pakiety ST30D, ST30E, ST30F i ST30G dotyczą natomiast profesjonalnej higienizacji u dzieci i młodzieży, w tym usuwania złogów miękkich.
NFZ doprecyzował również sposób wykazywania poszczególnych świadczeń oraz wprowadził zmiany w zasadach stosowania współczynnika korygującego. W przypadku pakietów ST30D–ST30G współczynnik ten nie ma zastosowania. Prezydium NRL wcześniej negatywnie zaopiniowało projekt zarządzenia prezesa funduszu. Największe wątpliwości samorządu budzą kryteria czasowe, wycena świadczeń i sposób przeprowadzenia konsultacji.
Po co te zmiany?
„Dotychczas zdarzało się, że gabinety stomatologiczne raportowały do NFZ usunięcie kamienia nazębnego u dzieci i dorosłych. Tymczasem u małych pacjentów twardy kamień nazębny pojawia się niezwykle rzadko, szczególnie na wczesnym etapie rozwoju.
Taki pakiet – w połączeniu z instruktażem higieny jamy ustnej, badaniem lekarskim i lakierowaniem zębów – potrafił kosztować NFZ ponad 600 zł za jedną wizytę. Oznacza to, że świadczenie na NFZ było droższe niż podobna usługa na rynku komercyjnym” – tłumaczą pracownicy Centrali Narodowego Funduszu Zdrowia w komunikacie zamieszczonym na stronie internetowej.
Fundusz podkreśla, że odnotował znaczny wzrost rozliczania tego pakietu. Tylko w 2025 r. przeznaczył na tę pozycję ponad 500 mln zł. Dlatego wystąpił do Ministerstwa Zdrowia o podjęcie działań, które doprecyzują zasady realizacji i rozliczania świadczeń profilaktycznych w stomatologii dziecięcej. Ministerstwo Zdrowia zleciło Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) przygotowanie nowej wyceny.
W efekcie powstał nowy pakiet profesjonalnej higienizacji dla dzieci. Obejmuje on usuwanie złogów miękkich (resztek jedzenia bądź osadu nazębnego), połączone z instruktażem prawidłowego dbania o higienę jamy ustnej oraz opcjonalnym lakierowaniem zębów. AOTMiT określiła również minimalny czas niezbędny do prawidłowego wykonania świadczenia na minimum 30 minut na pacjenta w przypadku pakietu z instruktażem higieny lub minimum 20 minut na pacjenta w przypadku pakietu bez instruktażu.
Nowe stawki zastępują dotychczasowy bonus finansowy NFZ, który zwiększał wycenę świadczeń dla dzieci o 50 proc. Na tym jednak nie koniec zmian. Fundusz zapowiedział „przegląd wycen w obszarze stomatologii zachowawczej, w tym wypełnień”.
Siedem dni na konsultacje
Samorząd lekarski miał zastrzeżenia do tych zmian jeszcze na etapie projektu. Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej w stanowisku z 14 sierpnia negatywnie zaopiniowało propozycję NFZ – zarówno pod względem legislacyjnym, jak i proceduralnym.
Zwrócono uwagę przede wszystkim na tempo konsultacji. Na przedstawienie uwag do projektu przewidziano zaledwie siedem dni. Zdaniem Prezydium NRL to zbyt krótko, szczególnie że – jak wskazano w stanowisku – projekt skierowany do ponownych konsultacji nie był jedynie poprawioną wersją wcześniejszej propozycji.
Wprowadzał nowe produkty rozliczeniowe, zmieniał zasady finansowania i przewidywał wyłączenie współczynnika korygującego. Samorząd argumentuje, że przy tak istotnej przebudowie projektu partnerzy społeczni powinni mieć realną możliwość przeanalizowania nowych rozwiązań i przedstawienia uwag.
Najpoważniejsze merytoryczne zastrzeżenia dotyczą uzależnienia możliwości rozliczenia pakietów od czasu ich wykonywania. Samorząd lekarski wskazuje, że czas potrzebny na wykonanie higienizacji nie jest taki sam u każdego pacjenta.
Innego postępowania wymaga dziecko z niewielką ilością złogów i dobrze współpracujące, innego pacjent z dużą ilością płytki nazębnej, aparatem ortodontycznym czy chorobą przyzębia. Znaczenie mogą mieć także wiek dziecka, poziom lęku stomatologicznego, niepełnosprawność czy stopień współpracy z lekarzem. W ocenie samorządu sztywna norma czasowa nie uwzględnia tych różnic.
Samorząd wskazuje też na sytuację odwrotną: doświadczony lekarz może wykonać świadczenie w sposób kompletny i zgodny z aktualną wiedzą medyczną w czasie krótszym od ustalonego minimum. Wówczas prawidłowe wykonanie świadczenia może nie wystarczyć do jego rozliczenia. Powstaje więc pytanie: co powinno być miarą prawidłowo wykonanego świadczenia – czas jego trwania czy zakres i jakość wykonanych czynności? Prezydium NRL opowiada się jednoznacznie za tym drugim rozwiązaniem.
Leczenie z zegarkiem
Samorząd ostrzega, że konsekwencją sztywnych minimów czasowych może być sztuczne wydłużanie wizyt. Jeżeli wykonanie świadczenia w czasie krótszym od określonego minimum oznacza brak możliwości jego rozliczenia, lekarz może być zmuszony do dostosowania organizacji wizyty do wymogu administracyjnego. W ocenie Prezydium NRL może to oznaczać nieefektywne wykorzystanie czasu pracy personelu, ograniczenie liczby przyjmowanych pacjentów i w konsekwencji wydłużenie czasu oczekiwania na świadczenie.
Samorząd zwraca również uwagę na dodatkową biurokrację. Skoro czas wykonania procedury ma znaczenie dla jej rozliczenia, pojawia się pytanie, w jaki sposób będzie on dokumentowany i później weryfikowany. Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej uważa, że kryterium rozliczenia powinny stanowić zakres i jakość wykonanych czynności, potwierdzone dokumentacją medyczną.
W tle sporu o minuty znajduje się jeszcze jedna kwestia: jak właściwie mierzyć jakość profilaktyki stomatologicznej? Zdaniem Prezydium NRL długość wizyty ani liczba wykonanych procedur nie są wystarczającymi miernikami jakości. O rzeczywistej wartości świadczenia powinny decydować przede wszystkim efekty zdrowotne – poprawa stanu zdrowia jamy ustnej oraz ograniczenie ryzyka rozwoju chorób w przyszłości.
Samorząd zauważa, że w projekcie nie przewidziano mierników pozwalających ocenić taki efekt. W rezultacie istnieje ryzyko, że świadczeniodawcy będą organizować pracę przede wszystkim pod kątem spełnienia wymogów rozliczeniowych, a nie indywidualnych potrzeb pacjentów.
Na granicy opłacalności
Drugi zasadniczy punkt sporu to pieniądze. Prezydium NRL zakwestionowało możliwość oceny, czy zaproponowane przez NFZ stawki odpowiadają rzeczywistym kosztom wykonania świadczeń. W stanowisku wskazano, że przy kalkulacji należy uwzględnić m.in. czas pracy lekarza dentysty i personelu pomocniczego, sterylizację, materiały jednorazowe, koszty infrastruktury, sprzętu oraz jego eksploatacji.
Tymczasem – zdaniem samorządu – przedstawione informacje nie pozwalają zweryfikować, w jaki sposób poszczególne koszty zostały uwzględnione w wycenie. Według szacunków przywołanych przez samorząd lekarski rzeczywisty koszt realizacji świadczenia przy zachowaniu wymaganych standardów jakościowych, sanitarnych i sprzętowych wynosi około 165–320 zł.
Prezydium NRL ostrzega również, że jeżeli świadczeniodawca będzie musiał dokładać do świadczeń realizowanych w ramach publicznego systemu, problem nie pozostanie wyłącznie kwestią ekonomiki pojedynczego gabinetu. W dłuższej perspektywie część podmiotów może zrezygnować z zawierania lub kontynuowania umów z NFZ, co już obserwujemy.
Z punktu widzenia profilaktyki byłby to szczególnie niekorzystny scenariusz. Świadczenia profilaktyczne mają bowiem sens wtedy, gdy są dostępne możliwie szeroko i odpowiednio wcześnie. Dlatego Prezydium NRL domaga się przedstawienia pełnej metodologii kalkulacji wycen oraz danych kosztowych, które stanowiły podstawę ich ustalenia.
Samorząd zwraca uwagę jeszcze na jedną zmianę. Chodzi o ograniczenie możliwości jednoczasowego rozliczania procedur komplementarnych. W stanowisku wskazano, że wykonanie higienizacji może ograniczać możliwość rozliczenia procedury leczenia próchnicy i lakierowania zębów. Wątpliwości budzi także włączenie badania lekarskiego do pakietu bez – w ocenie samorządu – proporcjonalnego zwiększenia wyceny.
Problem z płatnikiem
Nowe regulacje pokazują szerszy problem, z którym od lat mierzy się publiczne finansowanie stomatologii. Płatnik musi określić jasne zasady rozliczania świadczeń i kontrolować sposób wydatkowania środków publicznych. Z kolei lekarz dentysta odpowiada za to, aby sposób i czas wykonania świadczenia wynikały z potrzeb konkretnego pacjenta, a nie wyłącznie z wymogów rozliczeniowych.
W przypadku nowych zasad higienizacji te dwa podejścia wyraźnie się zderzają. Dla NFZ kluczowe jest precyzyjne zdefiniowanie świadczenia i zasad jego finansowania. Dla lekarzy dentystów – zachowanie możliwości dostosowania postępowania do sytuacji klinicznej oraz zapewnienie finansowania odpowiadającego rzeczywistym kosztom. Nie chodzi więc wyłącznie o to, ile minut ma trwać wizyta i ile punktów otrzyma za nią świadczeniodawca.
– Nowe zasady wprowadzone od 1 września po raz kolejny wprowadzają chaos w systemie opieki stomatologicznej finansowanej z budżetu państwa. Otrzymujemy mnóstwo telefonów od zdezorientowanych lekarzy dentystów, którzy nie wiedzą, co mają robić, jak rozliczać świadczenia, bo do nowego zarządzenia prezesa NFZ nie ma żadnych wytycznych – mówi lek. dent. Paweł Barucha, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej.
– Mam nieodparte wrażenie, że NFZ robi wszystko, by małymi krokami wypchnąć stomatologię z systemu publicznej opieki zdrowotnej. Najgorsze jest to, że mimo posiadania ogromnego działu kontroli Fundusz woli karać wszystkich za wykroczenia nielicznych. Najwyższa pora, żeby urzędnicy wyszli zza biurek i zobaczyli rzeczywistość – stwierdza wiceprezes Barucha.
Artur Pedryc
Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 10/2026