Anna Gołębicka: To nie lekarze są problemem, lecz system

Lekarza, który ich leczy, Polacy lubią. System, w którym muszą się leczyć – już znacznie mniej.

Fot. Monika Szałek

Polacy mają z lekarzami relację bardziej skomplikowaną, niż mogłoby wynikać z codziennych nagłówków. Z jednej strony słyszymy o kominach płacowych, milionowych zarobkach, kolejkach, konfliktach interesów i prywatnych gabinetach, z których ścieżka prowadzi na publiczne łóżko szpitalne. Z drugiej strony, kiedy pytamy ludzi o ich własnego lekarza, obraz nagle się ociepla.

Ponad sześciu na dziesięciu badanych deklaruje sympatię do lekarza, z którym najczęściej ma kontakt, ale o lekarzach jako grupie zawodowej pozytywnie mówi już tylko połowa. To fascynująca różnica. Osobiste doświadczenie wygrywa z medialnym obrazem. Relacja wygrywa z „czarnymi owcami”.

Raport „Nowy kontrakt społeczny dla ochrony zdrowia”, przygotowany na podstawie badania na grupie reprezentatywnej Polaków latem 2026 r. przez Human Answer Institute i Centrum im. Adama Smitha, pokazuje więc coś znacznie ważniejszego niż kolejny etap sporu o lekarzy.

Polacy nie mają przede wszystkim problemu z lekarzami, którzy ich leczą. Mają z nimi jako grupą, ale jeszcze bardziej z państwem, które od lat organizuje ochronę zdrowia metodą dokładania kolejnych warstw do konstrukcji, a nikt już nie pamięta, kto ją projektował.

Oczekiwania obywateli wobec zmian w systemie są zaskakująco konkretne. 70 proc. badanych uważa, że lekarze pracujący w publicznej ochronie zdrowia powinni być zatrudniani na etatach. 58 proc. chce ograniczenia konfliktów interesów między sektorem publicznym i prywatnym. Jeszcze mocniej brzmi sprzeciw wobec polityki w szpitalach. 74 proc. respondentów uważa, że osoby zarządzające szpitalami nie powinny należeć do partii politycznych. To nie jest rewolucja przeciwko lekarzom. To żądanie uporządkowania reguł gry.

Podobnie jest z pieniędzmi. Polacy nie chcą, żeby lekarz zarabiał mało. Blisko połowa akceptuje wynagrodzenie na poziomie trzykrotności średniej krajowej. Jednocześnie 62 proc. popiera ograniczenie skrajnie wysokich zarobków. Czyli kompetencje: tak. Przywileje bez granic: nie.

Polacy nie szukają już kompromisu między podziwem dla profesjonalizmu a alergią na poczucie niesprawiedliwości. Chcą jasnych zasad. Najbardziej wymowna w raporcie jest jednak odpowiedź na pytanie o odpowiedzialność za kryzys. Aż 74 proc. badanych wskazuje przede wszystkim rząd, niezależnie od tego, kto aktualnie rządzi. Lekarzy wskazuje znacznie mniej, bo 38 proc.

Pokazuje to, że pacjent najwyraźniej rozumie coś, o czym politycy często zapominają: że lekarz nie projektuje systemu. Nie ustala budżetu, nie tworzy zasad finansowania, nie decyduje o strukturze świadczeń. Ale też widzą, że potrafi tych zasad używać, a nawet nadużywać. Bulwersuje ich, gdy faktura i ostentacyjne auto w komplecie z poczuciem wyższości zastępuje troskę o pacjenta i rozwój zawodowy.

Dość zaskakującym jest też fakt, że „stomatologizacja” ma się dobrze, co wcale dobrze o polskim systemie nie świadczy. Aż 73 proc. Polaków korzysta z prywatnych wizyt lekarskich. Prywatna medycyna dla wielu stała się obejściem systemu lub jedyną szansą. Czasem jego uzupełnieniem, czasem kontynuacją, a czasem absurdalnym dublem. Pacjent coraz częściej sam koordynuje swoje leczenie. Sam szuka specjalistów, sam zbiera dokumentację, sam pilnuje terminów. Państwo zarządza placówkami, ale pacjent musi zarządzać własną chorobą, a w chorobie to szczególnie trudne.

I właśnie dlatego ten raport nie jest tak naprawdę raportem tylko o lekarzach. Jest o tym, że czas stworzyć system oparty na jasnych zasadach, transparentności i odpowiedzialności. O tym, że trzeba odpolitycznić zarządzanie zdrowiem. O tym, że czas na kluczowe decyzje, gdzie kończy się sektor publiczny, gdzie zaczyna prywatny, a gdzie prywatny podmiot realizuje publiczne zadania. Gdzie jest granica, gdzie jest most.

Polacy wysyłają prosty komunikat: lekarz powinien godnie zarabiać, nie powinno być zgody na cwaniactwo, niejasne reguły i uprzywilejowanie. Chcemy leczenia, a nie produkowania porad. Partnerstwa z personelem medycznym, a nie wojny wszystkich ze wszystkimi.

Bo ochrona zdrowia stała się dziś lustrem państwa. A w tym lustrze Polacy widzą i cwanych lekarzy, i swojego lekarza, którego lubią i szanują. Widzą system, który od dawna potrzebuje nie kolejnej reformy kosmetycznej, ale wreszcie spójnego pomysłu na siebie.

Anna Gołębicka, ekonomistka, strateg komunikacji i zarządzania

Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 10/2026