PWZ dla obcokrajowców: spór o język i bezpieczeństwo

Czy lekarz może leczyć pacjentów bez potwierdzonej znajomości języka polskiego? Wokół wygaszania warunkowych praw wykonywania zawodu dla medyków spoza UE narasta spór między zwolennikami utrzymania rygorów a tymi, którzy obawiają się pogłębienia braków kadrowych.

Fot. magnific.com

Warunkowe prawo wykonywania zawodu zostało wprowadzone w czasie pandemii COVID‑19 jako rozwiązanie kryzysowe, pozwalające szybko uzupełnić braki kadrowe. Po wybuchu wojny w Ukrainie uproszczona ścieżka stała się podstawą zatrudnienia kolejnej grupy lekarzy spoza Unii Europejskiej. PWZ miało charakter czasowy, a jego utrzymanie uzależniono od przedstawienia certyfikatu znajomości języka polskiego na poziomie B1.

Przez dwa lata obowiązywania przepisów samorząd lekarski wielokrotnie podkreślał, że rozwiązanie to nie może stać się trwałym mechanizmem omijania standardów. Wskazywano również, że lekarze pracujący w Polsce muszą spełniać takie same wymogi jak polscy medycy, a znajomość języka jest warunkiem bezpieczeństwa pacjentów.

Działania samorządu

W ostatnich miesiącach NIL prowadziła intensywne działania informacyjne i organizacyjne. Do lekarzy z Ukrainy kierowano komunikaty o konieczności przystąpienia do egzaminu językowego, izby okręgowe organizowały spotkania i konsultacje, a część z nich uruchomiła kursy języka medycznego. Warto podkreślić, że Prezydium NRL kilkakrotnie apelowało do Ministerstwa Zdrowia o utrzymanie obowiązujących terminów, wskazując, że dalsze przedłużanie okresu przejściowego podważa sens regulacji.

Samorząd przygotował również analizy prawne dotyczące bezpieczeństwa pacjentów oraz zestawienia pokazujące, jak wymogi językowe wyglądają w innych krajach UE. Wskazywano, że Polska jest wyjątkiem, ponieważ w większości państw europejskich lekarze spoza UE muszą zdać nie tylko egzamin językowy, ale także testy praktyczne lub odbyć staż adaptacyjny.

Sytuacja lekarzy z Ukrainy

Wśród lekarzy z Ukrainy sytuacja była zróżnicowana. Część z nich przystąpiła do egzaminów i uzyskała certyfikat, inni zgłaszali trudności: brak czasu na naukę przy pełnym etacie, ograniczoną dostępność kursów, różnice w systemach edukacyjnych. Była także grupa, która mimo upływu dwóch lat nie podjęła żadnych działań w kierunku zdobycia certyfikatu.

Egzamin z języka polskiego dla lekarzy obejmuje nie tylko podstawowe słownictwo, ale również terminologię medyczną, komunikację kliniczną, opis przypadków i elementy dokumentacji. Składa się z części pisemnej i ustnej, a poziom B1 w medycynie jest znacznie bardziej wymagający niż standardowy egzamin ogólny.

Skala i konsekwencje

Od początku maja okręgowe izby lekarskie rozpoczęły wygaszanie PWZL osobom, które nie przedstawiły certyfikatu. Do 12 maja wygaszono 208 uprawnień, a łącznie od początku obowiązywania przepisów ok. 230. Najwięcej decyzji zapadło w izbach mazowieckiej, warmińsko‑mazurskiej, podlaskiej, lubelskiej i śląskiej.

Co ważne, w niektórych regionach wygaszanie uprawnień spowodowało problemy kadrowe, zwłaszcza w szpitalach powiatowych, gdzie lekarze z Ukrainy stanowili istotne wsparcie. Dyrektorzy placówek sygnalizowali trudności w obsadzeniu dyżurów, szczególnie na oddziałach internistycznych i ratunkowych. Jednocześnie Ministerstwo Zdrowia podkreśla, że są to sytuacje jednostkowe, a nie zjawisko o charakterze systemowym.

W ostatnich miesiącach pojawił się również problem różnic w interpretacji przepisów przez poszczególne izby. Część z nich wygaszała PWZL automatycznie, inne dawały lekarzom dodatkowy czas, powołując się na indywidualne okoliczności. NIL podejmowała działania mające na celu ujednolicenie praktyki, wskazując, że przepisy nie pozostawiają pola do dowolności.

Spotkanie w Pałacu Prezydenckim

W tej sytuacji prezes Naczelnej Rady Lekarskiej zwrócił się do Prezydenta RP o pilne spotkanie, które odbyło się 20 maja 2026 r. Podczas rozmowy Łukasz Jankowski przedstawił argumenty samorządu dotyczące konieczności utrzymania wymogów językowych. – Warunkiem skutecznego leczenia jest zrozumienie pacjenta przez lekarza – podkreślił. I dodał: – Jeśli ktoś przez dwa lata nie osiągnął poziomu B1, nie powinien liczyć na kolejne przedłużenia.

Prezes NRL zwrócił uwagę, że Polska jest jedynym krajem w Europie, który dopuszcza do wykonywania zawodu lekarzy bez formalnego potwierdzenia kompetencji językowych. Podkreślił również, że bezpieczeństwo pacjentów musi pozostać nadrzędnym kryterium, a system ochrony zdrowia nie może być oparty na rozwiązaniach tymczasowych.

Nowelizacja ustawy: możliwe scenariusze

Nowelizacja wydłużająca termin przedstawienia certyfikatu do 2027 r. jest obecnie procedowana w Senacie. Samorząd lekarski apeluje o wprowadzenie poprawek, które przywrócą pierwotny termin lub skrócą okres przejściowy, wprowadzą obowiązek potwierdzenia znajomości języka przed rozpoczęciem pracy z pacjentem, ujednolicą zasady w całym kraju, zapewnią, że bezpieczeństwo pacjentów pozostanie priorytetem.

W zależności od decyzji Senatu możliwe są dwa scenariusze: utrzymanie obecnych wymogów lub ich dalsze poluzowanie. W pierwszym przypadku proces wygaszania PWZL będzie kontynuowany, w drugim – lekarze z Ukrainy zyskają dodatkowy rok na zdobycie certyfikatu.

Potrzeba systemowych rozwiązań

Dyskusja o PWZ stawia wiele pytań, ale i odsłania także szerszy problem. Chodzi głównie o brak spójnej strategii dotyczącej integracji lekarzy spoza UE w polskim systemie ochrony zdrowia. Obecne rozwiązania mają charakter doraźny i reagują na kryzysy, takie jak pandemia, wojna, braki kadrowe, zamiast tworzyć stabilny model funkcjonujący niezależnie od sytuacji politycznej czy demograficznej.

Eksperci podkreślają, że konieczne są nie tylko programy adaptacyjne i kursy języka medycznego, ale również jednolite, przejrzyste procedury weryfikacji kompetencji zawodowych, które pozwolą ocenić realne umiejętności kliniczne lekarzy przyjeżdżających do Polski.

W wielu krajach europejskich funkcjonują rozbudowane modele wsparcia: od obowiązkowych staży adaptacyjnych, przez mentoring, po egzaminy praktyczne, które pomagają lekarzom odnaleźć się w nowym systemie, a jednocześnie chronią pacjentów przed ryzykiem wynikającym z różnic w standardach kształcenia.

W Polsce takich rozwiązań wciąż brakuje. Uproszczone ścieżki wprowadzone w czasie pandemii nie zostały zastąpione trwałym, przemyślanym systemem, a lekarze spoza UE trafiają do placówek bez wsparcia, które pomogłoby im zrozumieć specyfikę polskiego prawa medycznego, dokumentacji, organizacji pracy czy komunikacji z pacjentem.

W efekcie część z nich oczywiście radzi sobie dobrze, lecz inni mimo przecież dobrych intencji napotykają bariery, które utrudniają im wykonywanie zawodu na poziomie zgodnym z polskimi standardami. To z kolei rodzi napięcia w zespołach, obawy pacjentów i poczucie nierówności wśród polskich lekarzy, którzy muszą spełniać znacznie bardziej rygorystyczne wymogi.

Nauka i szkolenia

Samorząd lekarski od miesięcy podkreśla, że konieczne jest stworzenie kompleksowego modelu integracji, który obejmowałby zarówno naukę języka, jak i szkolenia z zakresu prawa medycznego, komunikacji klinicznej, dokumentacji medycznej oraz specyfiki polskiego systemu ochrony zdrowia. W ocenie NRL dopiero połączenie tych elementów może zapewnić, że lekarze spoza UE będą w stanie pracować w Polsce w sposób bezpieczny i zgodny ze standardami.

Jednocześnie NIL zwraca uwagę, że wsparcie dla szpitali w regionach o największych niedoborach kadrowych powinno mieć charakter systemowy, a nie doraźny – tak aby placówki nie były zmuszone do opierania swojej działalności na rozwiązaniach tymczasowych, które w dłuższej perspektywie mogą okazać się niestabilne.

W debacie coraz częściej pojawia się również postulat stworzenia centralnego programu adaptacyjnego dla lekarzy z zagranicy, prowadzonego we współpracy z uczelniami medycznymi i izbami lekarskimi. Taki model mógłby obejmować intensywne kursy języka medycznego, praktyczne zajęcia z komunikacji z pacjentem, szkolenia z zakresu dokumentacji i prawa medycznego oraz egzamin końcowy potwierdzający gotowość do pracy. Rozwiązania tego typu funkcjonują w wielu krajach UE i są uznawane za skuteczne narzędzia podnoszenia jakości opieki, a jednocześnie ułatwiają integrację lekarzy w nowych warunkach.

Samorząd lekarski deklaruje gotowość współpracy przy tworzeniu takich rozwiązań, podkreślając, że jakość leczenia i bezpieczeństwo pacjentów muszą pozostać nadrzędnym kryterium. NIL zwraca uwagę, że integracja lekarzy spoza UE jest możliwa i potrzebna, ale wymaga jasnych zasad, konsekwencji i odpowiedzialności. W ocenie samorządu tylko spójna, długofalowa polityka kadrowa pozwoli uniknąć sytuacji, w której system ochrony zdrowia będzie balansował między potrzebą uzupełniania braków kadrowych a ryzykiem obniżenia standardów bezpieczeństwa.

Dyskusja o PWZ może stać się impulsem do stworzenia takiego systemu, pod warunkiem że decyzje legislacyjne będą uwzględniały zarówno realne potrzeby kadrowe, jak i fundamentalną zasadę, że bezpieczeństwo pacjenta nie może być przedmiotem kompromisu.

Sylwia Wamej

Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 6/2026