Zanim zacznie się leczenie
Kilka tygodni przeznaczonych na poprawę sprawności, stanu odżywienia, kondycji psychicznej czy rzucenie palenia może zmniejszyć ryzyko powikłań i przyspieszyć powrót do zdrowia. Tak działa prehabilitacja – podejście, które zdobywa kolejne szpitale, ale wciąż czeka na systemowe miejsce w polskiej ochronie zdrowia.

Pacjent, który ma zaplanowaną operację lub inną obciążającą terapię, szczególnie w onkologii, nie musi biernie odliczać czasu do rozpoczęcia leczenia. Warto go wykorzystać na poprawę ogólnego stanu zdrowia i przygotowanie organizmu do nadchodzącej interwencji medycznej. Dzięki prehabilitacji można to zrobić kompleksowo i wielokierunkowo zarówno pod względem fizycznym, jak i psychicznym. Celem jest łagodniejsze przejście przez cały proces leczenia.
– Działania składające się na prehabilitację są skoncentrowane na budowaniu rezerw organizmu, dzięki którym leczenie nie obciąża nadmiernie pacjenta pod względem metabolicznym i pozwala utrzymać jak najlepszy poziom jego funkcjonowania. U około 80 proc. chorych oczekujących na planowy zabieg chirurgiczny jesteśmy w stanie poprawić ich stan zdrowia, zanim trafią na stół operacyjny – mówi prof. Tomasz Banasiewcz, kierownik Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej, Endokrynologicznej i Onkologii Gastroenterologicznej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, prezes elekt Towarzystwa Chirurgów Polskich.
Cztery filary zdrowia
Prehabilitacja opiera się na czterech filarach: wsparciu żywieniowym ukierunkowanym na poprawę stanu odżywienia, a także przygotowaniu fizycznym, pomocy psychologicznej oraz wsparciu w rezygnacji z nałogów. Na jej kompleksowość składają się także dodatkowe elementy, na które trzeba zwrócić uwagę w zależności od stanu zdrowia pacjenta i samego rodzaju planowanej interwencji medycznej.
Jak podkreśla prof. Banasiewicz, istotne znaczenie mają między innymi ocena wielochorobowości pacjenta i stabilizacja chorób współistniejących, analiza przyjmowanych leków, wyrównanie anemii przedoperacyjnej, optymalizacja poziomu glukozy u chorych z cukrzycą, eliminacja dysbiozy jelitowej, ale także zabezpieczenie komórek jajowych lub plemników u osób czekających na leczenie radykalne mogące wpływać na płodność albo edukacja przed zabiegiem wymagającym wyłonienia stomii.
Plan prehabilitacji nie jest uniwersalny, lecz każdorazowo dostosowany do potrzeb pacjenta. Jak wyjaśnia dr n. med. Magdalena Łasińska-Kowara, przewodnicząca Sekcji Prehabilitacji i Medycyny Okołooperacyjnej Polskiego Towarzystwa Programów Zdrowotnych, punktem wyjścia jest ocena aktualnego stanu odżywienia, sprawności funkcjonalnej i wydolności organizmu, w tym rezerw układu krążenia oraz układu oddechowego.
– Na podstawie uzyskanych wyników identyfikowane są obszary wymagające poprawy, a następnie przygotowywany harmonogram działań – mówi Magdalena Łasińska-Kowara, która już pod koniec 2018 r. wprowadziła program prehabilitacji w Klinice Kardiochirurgii Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku. Niestety, jak tłumaczy, projekt przerwano z przyczyn organizacyjnych.
Katalog wsparcia
Jakie realne korzyści uzyskuje pacjent? Prehabilitacja przede wszystkim zwiększa jego bezpieczeństwo. – Każda operacja wiąże się z ryzykiem powikłań, ale dzięki odpowiedniemu przygotowaniu chorego możemy to ryzyko minimalizować – podkreśla prof. Jerzy Sieńko, krajowy konsultant w dziedzinie chirurgii ogólnej.
Korzyści najlepiej widać na konkretnych przykładach. Jednym z najczęściej operowanych nowotworów jest rak jelita grubego. W przypadku tego typu zabiegów poważnym powikłaniem może być nieszczelność zespolenia jelitowego. Ryzyko jej wystąpienia rośnie u pacjentów niedożywionych. – Dzieje się tak, ponieważ gojenie wymaga odpowiedniej ilości białka. Jeśli organizm jest odpowiednio odżywiony, ma skąd czerpać ten budulec – tłumaczy prof. Sieńko.
Wskazuje też inny przykład – pacjentów, których czeka zabieg w znieczuleniu ogólnym. Wyjaśnia, że warto przeprowadzić u nich trening ćwiczeń oddechowych rozciągających klatkę piersiową i zwiększających elastyczność mięśni międzyżebrowych i przepony. Działanie to przygotowuje organizm do pracy z respiratorem.
Ćwiczenia oddechowe przydają się także w innych sytuacjach. – W przypadku dużych przepuklin już sama operacja stanowi obciążenie dla układu oddechowego. Po odprowadzeniu zawartości przepukliny do jamy brzusznej i wykonaniu plastyki powłok wzrasta ciśnienie w jamie brzusznej, co powoduje ucisk na przeponę. W efekcie zmniejsza się pojemność płuc i pogarsza wydolność oddechowa – mówi dr n. med. Krzysztof Karaś, koordynator Oddziału Chirurgii Ogólnej i Małoinwazyjnej Szpitala Pomnik Chrztu Polski w Gnieźnie oraz szef działającej w tej placówce poradni prehabilitacji i opieki okołooperacyjnej.
– Jeśli pacjent przez lata palił papierosy, a dodatkowo choruje na astmę, ryzyko problemów z oddychaniem po operacji jest jeszcze większe. Przez 2–3 dni po zabiegu nie pali, zaczyna odkrztuszać zalegającą wydzielinę i intensywnie kaszle, co może doprowadzić nawet do rozejścia się szwów. Z kolei ograniczona wentylacja płuc oraz zmiany wywołane paleniem sprzyjają rozwojowi zapalenia płuc. Gdyby odpowiednio wcześniej rzucił palenie, a przed zabiegiem poprawił wydolność układu oddechowego za pomocą prostych ćwiczeń oddechowych, ryzyko takich powikłań można byłoby zmniejszyć – tłumaczy dr Karaś.
Poradnia prehabilitacji i opieki okołooperacyjnej w gnieźnieńskim szpitalu działa od marca 2022 r. Jak wyjaśnia Krzysztof Karaś, obecnie korzystają z niej pacjenci przygotowujący się do operacji w Oddziale Chirurgii Ogólnej i Małoinwazyjnej, jednak trwają przygotowania do objęcia programem również pacjentów ortopedycznych.
– W zależności od potrzeb zapewniamy konsultacje z dietetykiem, fizjoterapeutą i psychologiem. Podczas zajęć z fizjoterapii uczymy między innymi ćwiczeń przygotowujących do operacji oraz pokazujemy, jak bezpiecznie chronić powłoki brzuszne po zabiegu, na przykład podczas kaszlu, wstawania z łóżka czy zmiany pozycji – informuje chirurg.
Szpitale coraz częściej widzą sens
Prehabilitacja jest obecna między innymi w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Legnicy. – Widzę dużą różnicę pomiędzy pacjentami prehabilitowanymi a tymi, którzy nie przeszli przez tę ścieżkę. Ci pierwsi są lepiej przygotowani do znoszenia stresu związanego z operacją i samym pobytem w szpitalu, lepiej się goją, sprawniej im idzie współpraca z fizjoterapeutą już po zabiegu. Obserwujemy mniej powikłań, głównie związanych z infekcją rany – mówi Przemysław Zarzeczny, specjalista chirurgii ogólnej, który uruchomił poradnię prehabilitacji i żywienia klinicznego w legnickim WSS.
Pod jej skrzydła trafił m.in. starszy mężczyzna z rozpoznanym rakiem jelita grubego. Był niedożywiony do tego stopnia, że poruszał się na wózku inwalidzkim. – Dzięki wdrożonej prehabilitacji dobrze zniósł operację, a niedługo po zabiegu zgłosił się na kontrolę, przychodząc o własnych siłach do gabinetu mieszczącego się na drugim piętrze budynku. Nie skorzystał z windy – opowiada Przemysław Zarzeczny.
Wspomina też innego pacjenta, a właściwie pacjentkę skierowaną do endoprotezoplastyki stawu biodrowego. – Byłem przerażony, gdy ją zobaczyłem. Została przywieziona transportem medycznym do poradni prehabilitacji. Niedożywienie, sarkopenia, zaniki mięśniowe. Moja pierwsza myśl – po co ta endoproteza, przecież ta kobieta nie wstanie z łóżka. Aby wykorzystać potencjał nowego stawu, trzeba mieć odpowiednio zbudowaną siłę mięśniową. W ciągu dwóch miesięcy udało się jej stan poprawić na tyle, że przeszła zabieg bez powikłań, a na kontrolę doszła o kulach – mówi chirurg.
Poradnię Prehabilitacyjną ma również Szpital Uniwersytecki w Krakowie. Została ona uruchomiona pod koniec marca tego roku. – Współpracujemy z oddziałami chirurgicznymi, udzielając wsparcia pacjentom z chorobami onkologicznymi, którzy przygotowują się do planowanych zabiegów w obrębie trzustki, wątroby, żołądka oraz jelit – mówi Anna Skwara, pielęgniarka pracująca w poradni prehabilitacyjnej. Pacjent otrzymuje wsparcie wielodyscyplinarnego zespołu: dietetyków lub zespołu ds. żywienia klinicznego, psychologów, fizjoterapeuty, pielęgniarki oraz edukatora diabetologicznego.
– Praca z pacjentem rozpoczyna się od oceny stanu odżywienia, analizy składu masy ciała, sprawności fizycznej oraz występowania sarkopenii czy zespołu kruchości. Wspólnie z pacjentem ustalany jest plan przygotowania do operacji. Konsultacje ze specjalistami nie kończą się na jednej wizycie. To cykl spotkań. Istotnym elementem jest również edukacja. Sukcesywnie przekazujemy wiedzę i uczymy konkretnych umiejętności – podkreśla Anna Skwara.
Jak dodaje, zalecenia trzeba poprzeć merytorycznymi argumentami. Przekazanie suchych instrukcji jest nieefektywne. Pacjent musi być świadomym partnerem w procesie leczenia. W pierwszym miesiącu działalności poradni zrealizowano 89 specjalistycznych wizyt, obejmując wsparciem 30 pacjentów w wieku od 25 do 86 lat. Zdecydowaną większość tej grupy stanowiły osoby przygotowujące się do zabiegów z zakresu onkologii kolorektalnej.
– Jestem chirurgiem od prawie 20 lat. Kiedy zaczynałem pracę, zwracanie uwagi na kwestie okołozabiegowe, takie jak żywienie, eliminacja używek i sprawność fizyczna, było wręcz wyśmiewane przez moich kolegów z pracy. Na szczęście obecnie takie myślenie jest znacznie mniej powszechne – mówi prof. Michał Pędziwiatr, kierownik O/K Chirurgii Ogólnej, Onkologicznej, Metabolicznej i Stanów Nagłych SU w Krakowie. Podkreśla, że największe benefity z prehabilitacji widzi u pacjentów poddawanych rozległym operacjom, a także u tych, którzy mają jakieś niedobory, np. są niedożywieni albo mają problemy ze sprawnością fizyczną. Taki stan często występuje u osób starszych.
Nie tylko operacja
O prehabilitacji najczęściej mówimy w kontekście chirurgii. Natomiast jest ona niezwykle istotna u pacjentów onkologicznych, którzy muszą przejść radioterapię lub leczenie skojarzone. Możliwość takiej opieki od kilku lat mają między innymi chorzy leczeni w Zakładzie Radioterapii I Narodowego Instytutu Onkologii w Warszawie.
Jak tłumaczy dr hab. n. med. Dorota Kiprian, prof. Instytutu i kierownik tej jednostki, poza standardową konsultacją żywieniową, fizjoterapeutyczną i psychologiczną przygotowanie chorych do napromieniania jest rozszerzone o pewne specyficzne kwestie. Na przykład każdy pacjent, który jest leczony z powodu nowotworów rejonu głowy i szyi i zakwalifikowany do napromieniania, kierowany jest na konsultację stomatologiczną.
– To ważne, bo radioterapia powoduje odczyny popromienne pod postacią stanów zapalnych, a także dysfunkcje ślinianek oraz szkliwa. Jakiekolwiek zmiany próchnicze skutkują nadkażeniami bakteryjnymi i innymi zmianami, które w konsekwencji tzw. odczynów późnych mogą doprowadzić do martwicy żuchwy. Dlatego tak niezmiernie ważna jest sanacja jamy ustnej przed rozpoczęciem leczenia – podkreśla Dorota Kiprian.
Innym przykładem są chorzy z nowotworami w obrębie klatki piersiowej. – Uczymy ich, jak podczas radioterapii dostosowywać oddychanie do wymogów leczenia. Czasem jest to tzw. swobodny oddech, a czasem jest konieczna nauka wstrzymania oddechu. To ważna umiejętność, bo kiedy napromieniamy lewą pierś, serce oddala się od ściany klatki piersiowej. Jeśli pacjentka jest na wdechu, jesteśmy w stanie oszczędzić naczynia wieńcowe i tkankę mięśnia sercowego – wyjaśnia dr Kiprian. Ważnym aspektem są kwestie żywieniowe, np. dieta powinna być modyfikowana w zależności od tego, jaki obszar ciała jest napromieniany.
– Na przykład przy radioterapii nakierowanej na miednicę mniejszą należy spożywać posiłki, które nie powodują zagazowania jelit – mówi dr Kiprian. Tłumaczone są też inne kwestie, między innymi jak wzmocnić kondycję skóry przed rozpoczęciem leczenia. Jeśli chodzi o obszar wsparcia psychicznego, to ważnym elementem jest ocena psychologa, czy pacjent ma tendencję do zapominania, a w związku z tym czy będzie miał problem ze stosowaniem się do wszystkich zaleceń, których w leczeniu napromienianiem jest naprawdę dużo.
W Narodowym Instytucie Onkologii – Państwowym Instytucie Badawczym w Warszawie działają dwie poradnie prehabilitacji. Poza tą przeznaczoną dla pacjentów czekających na radioterapię jest też oferowana prehabilitacja dla pacjentów chirurgicznych. Poradnia działa od kwietnia 2024 r. Poza wizytą u anestezjologa pacjenci mają jednocześnie możliwość konsultacji z dietetykiem, fizjoterapeutą i psychoonkologiem.
– Uważam, że w dzisiejszych czasach wstydem jest nie mieć prehabilitacji w ośrodku, w którym wykonuje się rozległe operacje – uważa dr n. med. Małgorzata Symonides, kierownik Oddziału Klinicznego Anestezjologii i Intensywnej Terapii warszawskiego Narodowego Instytutu Onkologii. Przyznaje jednak, że z powodów lokalowych, ograniczonej kadry i faktu, że prehabilitacja nie jest świadczeniem refundowanym przez NFZ, poradnia nie jest w stanie zająć się każdym pacjentem.
– W naszym instytucie wykonuje się około 9 tysięcy operacji rocznie, więc nie jesteśmy w stanie proponować tej opieki każdemu. Skupiamy się na tych chorych, których czeka rozległa operacja. Pacjenci są kierowani na prehabilitację na etapie wstępnej kwalifikacji do leczenia chirurgicznego. Lekarze z większości oddziałów chętnie kierują do nas pacjentów, ale czasem warto też przypomnieć o prehabilitacji – konstatuje Małgorzata Symonides.
Patrząc na mapę ośrodków onkologicznych w Polsce, widać, że prehabilitacja staje się coraz bardziej powszechna. Poradnia prehabilitacyjna działa m.in. w Radomskim Centrum Onkologii, Podkarpackim Ośrodku Onkologicznym w Brzozowie i Zachodniopomorskim Centrum Onkologii. W Zachodniopomorskim Centrum Onkologii kwalifikacja do prehabilitacji odbywa się na etapie planowania leczenia, najczęściej na etapie konsylium.
– Szczególna uwaga poświęcana jest pacjentom z nowotworami przewodu pokarmowego, głowy i szyi oraz płuca, ponieważ są to chorzy szczególnie narażeni na niedożywienie, utratę masy mięśniowej, obniżenie wydolności oraz pogorszenie jakości życia jeszcze przed rozpoczęciem leczenia – informuje dr n. med. i n. zdr. Jolanta Dynarska, z-ca dyrektora ds. pielęgniarstwa Zachodniopomorskiego Centrum Onkologii.
– Pacjenci dzięki procesowi prehabilitacji cechują się mniejszą redukcją masy ciała w czasie leczenia, wyższą beztłuszczową masą ciała oraz mineralizacją tkanki kostnej, lepszym kątem fazowym, co w sposób rzeczywisty przekłada się na integralność tkanek w procesie rekonwalescencji. Jako personel obserwujemy efektywniejsze gojenie się tkanek, sprawniejszy powrót pacjentów do samodzielności po zabiegach oraz zdecydowanie mniejszy odsetek rehospitalizacji – wyjaśnia z-ca dyrektora ds. pielęgniarstwa ZCO.
Do poradni kierowani są przede wszystkim pacjenci onkologiczni przygotowywani do leczenia operacyjnego, ale również osoby rozpoczynające radioterapię, leczenie systemowe lub wymagające poprawy stanu ogólnego przed kolejnymi etapami terapii.
– Pacjenci objęci są kompleksową oceną obejmującą stan odżywienia, wydolność fizyczną, kondycję psychiczną oraz czynniki ryzyka mogące wpływać na przebieg leczenia. W zależności od potrzeb otrzymują indywidualny program przygotowania obejmujący wsparcie żywieniowe, fizjoterapeutyczne, psychologiczne, edukację zdrowotną, pomoc w eliminacji nałogów oraz przygotowanie do poszczególnych etapów leczenia, wiedzę na temat profilaktyki powikłań i samoopieki – wymienia Jolanta Dynarska.
Jak podkreślają eksperci, prehabilitacja pełni jeszcze jedną bardzo ważną funkcję: uświadamia pacjentowi, że w przygotowaniu do leczenia jest kimś, od kogo bardzo zależy wynik końcowy. Na skuteczność prehabilitacji wskazuje coraz więcej międzynarodowych badań naukowych. Sceptycy zwracają jednak uwagę, że wyniki poszczególnych analiz nie zawsze są jednoznaczne. Część badań pokazuje zmniejszenie liczby powikłań pooperacyjnych, ale nie potwierdza skrócenia czasu hospitalizacji, podczas gdy inne przynoszą odwrotne wnioski. Z czego wynikają te rozbieżności?
– Przyczyny takiego stanu rzeczy wiążą się z dużym z różnicowaniem pacjentów uczestniczących w badaniach i stosowaniem różnych protokołów postępowania prehabilitacyjnego. Najbardziej jednoznaczne wnioski mamy z badań prowadzonych wśród chorych z grup wysokiego ryzyka powikłań. W tej populacji wyraźnie widać, że wdrożenie prehabilitacji przed zabiegiem przynosi wymierne korzyści zarówno pod względem jakości leczenia, jak i jego kosztów. Tych pacjentów leczymy skuteczniej i taniej – wyjaśnia prof. Tomasz Banasiewicz.
Jak oszlifować diament
Prehabilitacja jest coraz bardziej obecna w szpitalach, m.in. w Samodzielnym Publicznym Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Szczecinie, w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu, Szpitalu Uniwersyteckim w Zielonej Górze, Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Częstochowie czy w Szpitalu Kopernika w Łodzi.
Opieka prehabilitacyjna w kraju jest różnie organizowana (w ramach oddzielnych poradni lub w strukturach innych poradni specjalistycznych). Czasem dostępne są pojedyncze konsultacje u poszczególnych specjalistów, gdzie indziej są też wizyty kontrolne. Różne są też kryteria kwalifikacji dotyczące tego, którzy pacjenci mogą skorzystać z tej formy wsparcia. Za to problem wszędzie jest jeden. Jak podkreślają eksperci, nie istnieje model finansowania prehabilitacji przez Narodowy Fundusz Zdrowia rozumiany jako kompleksowe przygotowanie pacjenta do leczenia, obejmujący opiekę fizjoterapeutyczną, dietetyczną i psychologiczną.
– Na razie prehabilitacja w polskim systemie ochrony zdrowia pozostaje nieoszlifowanym diamentem. Pojawiają się wartościowe oddolne inicjatywy, ale to wciąż za mało. Dochodzimy do momentu, w którym trzeba ująć prehabilitację w ramy systemowe i stworzyć jednolite zasady jej funkcjonowania. Dziś nie jest ona świadczeniem refundowanym przez NFZ, a bez finansowania trudno będzie upowszechnić ją na większą skalę. Potrzebna jest dyskusja o tym, jak skutecznie wdrożyć takie rozwiązanie – podkreśla Krzysztof Karaś.
Zdaniem prof. Jerzego Sieńki, konsultanta krajowego w dziedzinie chirurgii ogólnej, wycenienie prehabilitacji w ramach NFZ zachęci te ośrodki, które jeszcze jej nie wprowadziły, i ułatwi funkcjonowanie tych, które już działają. Pozytywne jest jednak to, że widać światełko w tunelu.
– Obecnie nie mamy w koszyku świadczeń refundowanych NFZ stricte świadczenia prehabilitacyjnego, ale trwają rozmowy z Agencją Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) na temat wprowadzenia finansowania prehabilitacji w kolejności od najważniejszych wskazań. Do tej grupy należą pacjenci z grup wysokiego ryzyka, przede wszystkim pacjent kruchy, w zaawansowanym wieku, z cechami niedożywienia, osłabioną wydolnością fizyczną, słabym napędem psychicznym, często z anemią, z chorobą nowotworową – mówi prof. Tomasz Banasiewicz.
Przyznaje też, że w pewnych obszarach zalążki prehabilitacji już funkcjonują, np. w momencie zakładania karty DiLO jest oceniany stan odżywienia pacjenta, jego wydolności fizycznej i kondycji psychicznej. – To olbrzymia zmiana mentalna, ale muszą za tym pójść kolejne działania. Skoro na początku leczenia onkologicznego oceniamy stan pacjenta i jest on zły, to dla nas jasny sygnał, że coś trzeba z tym zrobić – podkreśla prof. Banasiewicz.
Inne pojedyncze przykłady elementów prehabilitacji też można znaleźć, problem polega na tym, że są one rozproszone. – Trzeba to usystematyzować, skupić się nie na konkretnych rodzajach zabiegów, a na stanie pacjenta, i wprowadzić zasadę kompleksowości opartej na czterech filarach z udziałem wielodyscyplinarnego zespołu specjalistów medycznych, ale nie na zasadzie, że się proponuje tylko pomoc dietetyka albo tylko fizjoterapeutę – dodaje prezes elekt Towarzystwa Chirurgów Polskich.
Trwają też dyskusje, w jakim kierunku należałoby rozwijać prehabilitację. – Zastanawiamy się w gronie ekspertów, czy koniecznie są odrębne poradnie prehabilitacji. Wydaje mi się, że nie jest to jedyna możliwa droga. Uważam, że można rozwijać prehabilitację również w ramach prostszego rozwiązania, czyli utworzenia świadczenia prehabilitacji, które będzie możliwe do rozliczenia w poradniach już istniejących, np. chirurgicznej, anestezjologicznej, ortopedycznej, onkologicznej, czyli wszędzie tam, gdzie pacjent wymaga takiego leczenia – uważa prof. Banasiewicz.
Kierunek POZ
Coraz częściej zwraca się uwagę na zasadność inicjowania prehabilitacji w obszarze podstawowej opieki zdrowotnej. – O prehabilitacji warto pomyśleć już wtedy, gdy lekarz rodzinny kieruje pacjenta do szpitala lub poradni specjalistycznej z podejrzeniem schorzenia, które może wymagać leczenia inwazyjnego. To moment, w którym można wstępnie ocenić ogólną kondycję chorego i uświadomić mu, że czas oczekiwania na zabieg warto wykorzystać na jak najlepsze przygotowanie organizmu do obciążającego leczenia – mówi dr Magdalena Łasińska-Kowara.
Dodaje, że kolejną dobrą okazją jest etap kwalifikacji do operacji, gdy lekarze kierujący na zabieg proszą lekarza POZ o informacje dotyczące przebytych chorób i stanu zdrowia pacjenta. – Warto wówczas ocenić jego rezerwę funkcjonalną i, jeśli jest ona obniżona, uwzględnić tę informację – podkreśla anestezjolożka.
Czy lekarze POZ mają wystarczającą wiedzę na temat prehabilitacji? – Badamy tę kwestię w ramach ankiety dotyczącej opieki okołooperacyjnej opracowanej przez Polskie Towarzystwo Medycyny Rodzinnej we współpracy z Sekcją PRIMO PTPZ. Zachęcam lekarzy rodzinnych do jej wypełnienia. Zapraszam też do współpracy z naszą sekcją, jesteśmy otwarci na rozmowy o prehabilitacji – mówi dr Łasińska-Kowara.
Ankietę można wypełnić online, link jest dostępny na stronach PTMR i PTPZ. Zaznacza jednak, że systemowo włączanie prehabilitacji powinno odbywać się na etapie kwalifikacji do zabiegu operacyjnego, a specjalistyczne konsultacje fizjoterapeutyczne, dietetyczne, psychologiczne czy farmakologiczne powinny odbywać się w obrębie opieki szpitalnej.
Uważa też, że trzeba stworzyć korzystniejsze warunki systemowe dla anestezjologów do kwalifikowania do programów prehabilitacyjnych, ponieważ lekarze tej specjalności są świetnie przygotowani do oceny wydolności fizycznej pacjenta, jego stanu odżywienia i zdolności do regeneracji.
Lidia Sulikowska
Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 9/2026