Lekarzy jest za mało (wideo)

Ograniczenie dostępu do lekarzy specjalistów i dłuższe kolejki w placówkach medycznych grożą pacjentom ze względu na coraz trudniejszą sytuację demograficzną w zawodzie lekarza – potwierdził raport Ośrodka Studiów, Analiz i Informacji Naczelnej Izby Lekarskiej. NIL wskazuje na szereg zagrożeń wynikających z malejącej liczby lekarzy w Polsce i apeluje o natychmiastowe działania.

Foto: Lidia Sulikowska

– Nie tylko kandydaci na Prezydenta RP, ale wszyscy decydenci muszą zauważyć dramatyczną sytuację demograficzną w zawodzie lekarza. Polska musi liczyć na siebie, bo nie należy się spodziewać, by przyjechali do nas koledzy z innych krajów – ostrzega prezes Naczelnej Rady Lekarskiej dr Maciej Hamankiewicz.

Liczba miejsc na studiach jest ograniczana: w ciągu ostatnich 10 lat studia medyczne kończyło średnio 2558 lekarzy i 850 lekarzy dentystów.

– Jeżeli nie nastąpią szybkie zmiany, liczba lekarzy będzie się zmniejszać, w wielu specjalnościach nie będzie komu leczyć, brak lekarzy specjalistów będzie coraz bardziej dotkliwy dla pacjentów, którzy będą mieli coraz większy problem, by dostać się do lekarza. Dotyczy to wielu specjalności potrzebnych chorym, takich jak m.in. choroby wewnętrzne, pediatria czy ginekologia i położnictwo – podkreśla prezes NRL.

Liczba lekarzy i lekarzy dentystów w centralnym rejestrze lekarzy 181 188 (w tym wykonujący zawód: 163 780). Ze statystyk wynika jednoznacznie, że te zawody są mocno sfeminizowane.

W Polsce jest ponad 180 tys. lekarzy i lekarzy dentystów, spośród nich zawód wykonuje ok. 164 tys. osób:

  • 128 tys. lekarzy, wśród których liczba specjalistów wynosi niecałe 86 tys. w 81 specjalnościach lekarskich,
  • 34 tys. lekarzy dentystów, wśród których liczba specjalistów wynosi 6 tys. w 11 specjalnościach lekarskich.

Konieczne jest zwiększenie liczby osób mogących rozpocząć specjalizacje, przede wszystkim zwiększenie liczby studentów na kierunku lekarskim.

Liczba lekarzy wykonujących zawód zmniejsza się od grupy w wieku 61-65 lat i od tego wieku zaczyna także zmniejszać się liczba lekarzy specjalistów. Liczba dentystów wykonujących zawód zmniejsza się od grupy wiekowej 51-55 lat i również od tego wieku zaczyna zmniejszać się liczba lekarzy dentystów specjalistów.

Średni wiek lekarza specjalisty i lekarza dentysty specjalisty to aż 54,5. Ze względu na coraz dotkliwszy brak lekarzy, większość lekarzy emerytów nadal pracuje, by zapewnić bezpieczeństwo swoim pacjentom.

– Po wejściu do Polski mieliśmy falę emigracyjną, w latach 2013-2014 ilość wyjeżdżających wzrosła jeszcze bardziej. Sporo lekarzy zaczęło emigrować do takich krajów jak Stany Zjednoczone czy Nowa Zelandia – mówi Maciej Hamankiewicz.

Aby zapewnić stałą liczbę lekarzy specjalistów, specjaliści w wieku do 50 lat powinni stanowić około 50 proc. liczby wszystkich specjalistów.

– Dane demograficzne są nieubłagane. Aby zmienić sytuację dużej grupy zawodowej konieczne są długoterminowe i konsekwentne działania. A Polska może liczyć tylko na własnych lekarzy, ponieważ nie jest atrakcyjnym miejscem wykonywania zawodu lekarza i nie przyciąga lekarzy z zagranicy. Konieczne jest zwiększenie liczby osób mogących rozpocząć specjalizacje – podkreśla prof. Romuald Krajewski, wiceprezes NRL.

Aby zapewnić stałą liczbę lekarzy dentystów specjalistów, specjaliści w wieku do 45 lat powinni stanowić około 50 proc. liczby wszystkich specjalistów.

W ciągu ostatnich 10 lat:

  • prawo wykonywania zawodu otrzymywało rocznie średnio 2564 lekarzy i 857 lekarzy dentystów,
  • specjalizacje kończyło średnio 3616 lekarzy i 177 lekarzy dentystów.

W trakcie specjalizacji jest 22679 lekarzy i 1150 lekarzy dentystów. Średni wiek lekarza uzyskującego specjalizację wyniósł 37,6 lat, natomiast średni wiek lekarza dentysty uzyskującego specjalizację wyniósł 34,3 lat.

W ciągu ostatnich 10 lat w każdym roku liczba lekarzy uzyskujących specjalizację nie zmieniała się. Liczba lekarzy dentystów uzyskujących specjalizację średnio w każdym roku zwiększała się o 16 osób. Największy wzrost liczby uzyskujących specjalizację wystąpił w kardiologii (średnio o 29 osób rocznie). Najbardziej zmniejszała się liczba uzyskujących specjalizację z medycyny rodzinnej (średnio o 79 osób rocznie).

Najczęściej wyjeżdżają anestezjolodzy, patomorfolodzy, chirurdzy ogólni, chirurdzy plastyczni, chirurdzy klatki piersiowej, radiolodzy i specjaliści medycyny ratunkowej.

Ze względu na mało atrakcyjne warunki pracy dla młodych lekarzy, absolwenci polskich uczelni medycznych coraz częściej decydują się na emigrację. W ubiegłym roku liczba lekarzy otrzymujących zaświadczenia umożliwiające pracę w innych krajach Unii Europejskiej wzrosła aż o 25 proc. Te liczby nie obejmują lekarzy pracujących w krajach poza UE.

– Już teraz dostęp do specjalistów jest lepszy w wielkich aglomeracjach, a gorszy na terenach wiejskich – mówi Romuald Krajewski.

– Wyjeżdżają zwłaszcza młodzi lekarze, którzy w innych krajach widzą lepsze warunki pracy i płacy oraz lepsze perspektywy rozwoju zawodowego, w tym na zrobienie wymarzonej specjalizacji. Dla dobra polskich pacjentów tę sytuację trzeba zmienić. Należy zacząć od kształcenia. W ciągu ostatnich 10 lat studia medyczne kończyło rocznie ok. 2,5 tys. lekarzy. Średnio każdego roku absolwentów studiów na kierunku lekarskim było tylko o 76 więcej niż w roku poprzednim. To zdecydowanie za mało – mówi dr Filip Dąbrowski, przewodniczący Komisji ds. Młodych Lekarzy NRL.

Istotne jest również tworzenie miejsc do kształcenia. – Neurochirurg nie nauczy się neurochirurgii w przychodni rejonowej – podkreśla Filip Dąbrowski.

– Samorząd lekarski co roku zwraca uwagę, że limity przyjęć na studia medyczne są zbyt niskie. Po studiach Ministerstwo Zdrowia powinno zapewnić jak największą liczbę dobrze zorganizowanych rezydentur dla młodych lekarzy, aby mogli uzyskać specjalizację. Tymczasem pojawiają się problemy ze szkoleniem w ramach rezydentury np. ograniczenia możliwości wyboru specjalizacji. Z kolei dla placówek szkolących problemem są dodatkowe koszty oraz brak zachęt do prowadzenia szkolenia – zaznacza Filip Dąbrowski.

Lekarze apelują o pilne zmiany, gdyż w ciągu ostatnich 10 lat każdego roku liczba lekarzy uzyskujących specjalizację nie zmieniała się. Najbardziej zmniejszała się za to liczba specjalistów z zakresu medycyny rodzinnej (średnio o 79 osób rocznie).

Przedstawiciele NRL podkreślają, że niezbędne jest podjęcie następujących działań:

  • zwiększenie liczby studentów przyjmowanych na kierunek lekarski o 400-600 osób rocznie,
  • zwiększenie liczby lekarzy mogących rozpoczynać specjalizację o 300-400 osób rocznie (efekty tych działań pojawią się dopiero po 12-15 latach),
  • zwiększenie liczby ośrodków prowadzących szkolenia specjalizacyjne,
  • wprowadzenie zachęt finansowych dla osób i ośrodków prowadzących szkolenia specjalizacyjne.

Coroczne stanowiska Prezydium NRL apelują o zwiększenie liczby miejsc na kierunku lekarskim.

– Nie wiem, ile osób wyjedzie za granicę, ale szacuję, że już mniej więcej 10 proc. osób z mojego roku wyjechało, a rozważają to kolejne osoby – podkreśla Filip Dąbrowski.


Do pobrania:


Zapis wideo z konferencji:


Więcej o problemach związanych z edukacją i nauką piszemy tutaj.

Powiązane aktualności

komentarzy 17

Skomentuj
  1. xyz
    Maj 21, 2015 - 02:13 PM

    Spoko loko ludziska – Bronisław Komorowski daje festiwal obietnic wiec od zeszłego poniedziałku więc na pewno pomoże;-)

    ODPOWIEDZ
  2. Kuba
    Maj 21, 2015 - 02:17 PM

    Problemem nie jest liczba studentów medycyny, a liczba miejsc na specjalizacje. Absolwenci uniwersytetów medycznych wyjeżdżają bardzo często nie tyle z powodu lepszych perspektyw na przyszłość, co właśnie niemożliwości specjalizowania się w Polsce.

    ODPOWIEDZ
    • Griizly85
      Maj 21, 2015 - 02:19 PM

      Mylisz się. Lekarzy jest za mało. Wystarczy porównać ile wynosi ich liczba w przeliczeniu na np. 10 tysięcy mieszkańców u nas i gdzie indziej.

      ODPOWIEDZ
      • Student
        Maj 21, 2015 - 02:38 PM

        @GRIIZLY85:
        Lekarzy jest za mało gdyż po 6 latach ciężkiej nauki, roku stażu i zdaniu lekarskiego egzaminu końcowego na ponad 80% ludzie nie mogą się dostać na wymarzone specjalizacje i emigrują. W dzisiejszych czasach bardzo łatwo jest wyjechać, sam uczę się dwóch języków i jeżeli będę zmuszony wyjadę i będzie o jednego mniej. 😉 Warto posłuchać osób które w tym siedzą, problemem jest brak możliwości zrobienia specjalizacji. Pozdrawiam!

        ODPOWIEDZ
        • Griizly85
          Maj 21, 2015 - 03:25 PM

          Filip Dąbrowski (to ten z czerwonym krawacie;-)) raczej należy do grona młodych lekarz a mimo to mówił że problemem jest nie tylko brak możliwości robienia specki ale i stosunkowo mała ilośc miejsc na studiach. Ja się z nim zgadzam. To że na jakimkolwiek kierunku studiów sa limity jest chore. Może i z zakresu kardiologii, ginekologii czy szeroko pojetego ratowania pacjentów jest u Ciebie nieźle ale z wiedza z zakresu ekonomii u Ciebie kuleje a przecież zawsze tam gdzie są jakieś limity tam w końcu dochodzi do NIEDOBORU Pozdrawiam również;)!

          ODPOWIEDZ
    • Tomasz
      Maj 22, 2015 - 03:52 PM

      tak dla porównania w 65 milionowej Francji co roku studia kończy niemal 8000 studentów. W Polsce która ma mnie więcej 2/3 populacji Francji liczba nowych lekarzy co roku jest 3 razy mniejsza. A i tak we Francji brakuje lekarzy i przyjeżdzają z całego świata. Jeśli kiedyś chcemy wiec mieć dostęp do opieki medycznej tak jak tam powinnismy już zacząć kształcić niemal 2 razy więcej lekarzy.

      ODPOWIEDZ
  3. Adrian Filip
    Maj 22, 2015 - 10:14 AM

    zwiększyć liczbę studentów? tak, tylko gdzie oni będą się specjalizować, skoro dla tych 2.5tys rocznie NIE MA MIEJSC SPECJALIZACYJNYCH??

    ODPOWIEDZ
  4. Marek Jurek
    Maj 22, 2015 - 12:16 PM

    @GRIIZLY85
    Po co komu lekarz bez specjalizacji? Robiąc więcej miejsc na studiach zwiększy się tylko ilość osób czekających w kolejce na zrobienie specjalizacji. Wystarczy spojrzeć ile osób dwa razy w roku przy każdej rekrutacji nie dostaje się tam gdzie chce i już robi się bardzo duża grupa osób przygotowanych do pracy, ale co z tego jeżeli nie mają gdzie pracować by się dokształcić? Nie wiem dlaczego nie porusza się tego tematu, mówi się o zwiększeniu liczby rezydentur, o większej liczbie miejsc na studia medyczne, tylko co z tego że będzie dwa razy tyle rezydentur co zwykle, jeżeli ta liczba o którą wzrośnie ilość rezydentur pójdzie na kilka dziedzin, na których jest dużo miejsc szkoleniowych (pediatria, anestezjologia, medycyna rodzinna, choroby wewnętrzne, onkologia). A co z resztą? Na te dziedziny nigdy nie było dużo więcej chętnych niż wolnych miejsc więc skorzysta na tym garstka osób, pozostali są w tak samo beznadziejnej sytuacji jak byli wcześniej kiedy to MZ dawało ok. 2500 miejsc rezydenckich.

    ODPOWIEDZ
    • Zgryźliwy
      Maj 24, 2015 - 07:26 PM

      Pytasz po co komu lekarz bez specki? Ja znam nie jednego i nie dwóch – przyjmują w POZ. Czy to znaczy że są gorsi bo nie rozumiem???

      ODPOWIEDZ
  5. Piotr
    Maj 25, 2015 - 12:40 AM

    Ale co tu da zwiększenie ilości studentów jak nie tu jest „blok”? Sam kończę teraz studia i rozważam wyjazd tylko i wyłącznie dlatego, że na spacjalizacje ( ponoć deficytowe pod względem ilości specjalistów) które chciałbym wykonywać jest 1- 2 miejsca na województwo, To jest główny problem- MZ daje mi ( i wielu moim znajomym z którymi rozmawiam) wybór- albo rób co chcemy, żebyś robił albo spadaj. To jest największy problem. Dużo bardzo zdolnych koleżanek marzących np. o olulistyce już szuka sobie pracy w niemczech. Każdy student kończący studia powinien mieć zagwarantowaną możliwość robienia spacjalizacji. Nie mówię oczywiście, że ma być po 50 miejsc na neurochirurgię, okulistykę, kadiochirurgię itp. ale 1 miejsce na województwo to jest śmiech na sali, bo to oznacza, że w danym województwie o ile dobrze pójdzie będzie przybywał 1 specjalista rocznie. Więc proszę mi powiedzieć jak ma średnia wieku nie rosnąć?

    ODPOWIEDZ
    • Normalna
      Maj 25, 2015 - 06:02 PM

      „Każdy student kończący studia powinien mieć zagwarantowaną możliwość robienia specjalizacji” – dokładnie, ale pod jednym warunkiem: że partycypuje w kosztach nauki. A najlepiej: bierze kredyt albo dostaje stypedium i się uczy.

      Teraz sytuacja jest chora – wszyscy studiujemy rzekomo za darmo a władze odgórnie blokują rozwój setkom absolwentów ustalając jakieś limity itp. Trzeba docelowo znieść te głupie limity i niech każdy zapłaci za naukę to będzie ją bardziej szanował!!!

      ODPOWIEDZ
      • MQMQ
        Maj 27, 2015 - 01:43 PM

        Normalna, nienormalna…czy studiowanie to TYLKO koszt studiów??? A gdzie mieszkanie, opłaty, jedzenie, dojazdy, książki itd to jest za darmo??? Czy myślisz że tych kosztów nikt nie liczy ?są za darmo? Przecież to jest co najmniej 1500-2000zł miesięcznie, jak studia są za darmo? Zajęcia na uczelni tak ale nie studia! Ja i wielu moich znajomych szanują to co mają i zdobyli, bo zdobyli to SAMI plus pomoc rodziców.

        ODPOWIEDZ
        • Ja
          Maj 27, 2015 - 08:55 PM

          Koleżanko/Kolego, ale w naszym kraju studiują dziesiątki tysięcy ludzi. Oni też muszą jeść i wynajmować stancje.
          Przestanacie pisać że studentom medycyny wszystko się należy za darmo bo kompromitujecie Nas przed resztą społeczeństwa. Jak czasami słucham że wszyscy mają dopłacać do kształcenia pediatrów ginekologów czy ortopedów to się pytam czy w Polsce sa tylko potrzebni lekarze? A na przykład prawnicy, księgowi policjanci czy mechanicy samochodowi to sa naprawdę zbędni?
          PS. Nie tak dawno byłem studentem i dorabiałem korepetycjami. Nie by lo mi łatwo ale nie robiłem z siebie ofiary!

          ODPOWIEDZ
  6. got
    Cze 07, 2015 - 07:09 PM

    Patomorfolog jest najgorszą, najmniej prestiżowo traktowaną i najsłabiej wynagradzaną specjalizacją lekarską w Polsce , chociaż paradoksalnie bez niego nie istnieje leczenie onkologiczne. Czy ktoś się jeszcze dziwi, że patomorfolodzy wyjeżdżają za granicę, gdzie są traktowani jak normalni lekarze i tak jak inni szanowani i godnie wynagradzani?

    ODPOWIEDZ
  7. m a
    Cze 13, 2015 - 03:44 PM

    a co z uczelniami, ktore zarabiaja na studentach? odnosze wrazenie, ze celem wiekszosci wykładowców jest umniejszenie i „uwalenie” studenta. w mojej grupie studenckiej na drugim roku były juz 4 osoby po repecie, dodatkowe 2 miały warunek z FAKULTETU, nieobecnosci na którym za nic nie można było odrobić w inny sposób… i nie dlatego, że nie nadawały się na te studia, tylko dlatego, ze uczelnia nie daje możliwości poprawy kolokwiów, które potrzebne są do dopuszczenia do egzaminu, że już nie wspomnę o niektórych ustnych egzaminach, których nie zdaje 90% studentów. biorac pod uwage jak ciezko dostac sie na te studia warunki powinny byc chyba troszke inne

    ODPOWIEDZ
    • Titus
      Cze 14, 2015 - 01:10 PM

      Lekarz to zawod elitarny. Studia nie moga być łatwe. Egzaminy i zaliczenia też. Sorry taki mamy klimat.

      ODPOWIEDZ
      • A
        Cze 14, 2015 - 04:54 PM

        Politologia na przykład to według Ciebie też kierunek elitarny? Wydaje mi się , że właśnie tak uważasz 😉

        ODPOWIEDZ

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *