Giełda nie gryzie. Zapracowany lekarz też może pomnażać kapitał
Inwestowanie to sposób na ochronę naszych oszczędności przed inflacją – przekonuje w rozmowie z Mariuszem Tomczakiem Artur Wiśniewski, autor bloga stockbroker.pl, ekonomista, makler papierów wartościowych, który pracę w banku zamienił na rzecz edukacji finansowej.

Czy giełdy trzeba się bać?
Nie warto wierzyć stereotypom, że giełda papierów wartościowych to kasyno. Niektóre osoby odstraszają spadki notowań, które sięgają nawet kilkudziesięciu procent, czy to, że powrót na szczyty czasem zajmuje kilka lat.
Lęk wzbudzają też możliwe bankructwa spółek. Jednak zanim powierzymy rynkowi swoje pierwsze pieniądze, trzeba poznać najważniejsze mechanizmy, które rządzą giełdą – wystarczą absolutne podstawy. Jedna z najbardziej uniwersalnych zasad brzmi: zawsze inwestuj w to, co rozumiesz.
Czy każdy może inwestować?
Tak, ale nie każdy musi samodzielnie wybierać spółki do swojego portfela. Nie trzeba też spędzać długich godzin nad analizą wykresów i raportów finansowych.
Od czego zacząć?
Przed przelaniem pierwszych środków na rachunek maklerski warto zbudować poduszkę bezpieczeństwa na tzw. czarną godzinę – gdybyśmy nagle stracili pracę, poważnie zachorowali lub zepsuł się samochód. Jej wysokość to kwestia indywidualna, choć często przyjmuje się, że powinna wynosić co najmniej sześciokrotność miesięcznych wydatków.
Aby te środki nie traciły na wartości, lepiej nie trzymać ich przez długie lata na zwykłym rachunku bankowym. Rozsądniej ulokować je na koncie oszczędnościowym lub w detalicznych obligacjach Skarbu Państwa. Do wyboru są m.in. obligacje indeksowane inflacją i o stałym oprocentowaniu – to zazwyczaj znacznie lepsze rozwiązanie niż standardowe lokaty bankowe.
Dlaczego?
Bo lokaty, na których bardzo wielu Polaków trzyma swoje oszczędności, w długim terminie nie chronią przed inflacją – ta w ostatnich pięciu latach wyniosła ok. 50 proc. Obligacje Skarbu Państwa mogą być też pierwszym krokiem w świecie inwestycji zwłaszcza dla osób, które wcześniej nie miały z nim styczności. Ich zakup jest prosty i, co najważniejsze, nie wymaga śledzenia notowań giełdowych.
Gdybyśmy od razu ulokowali większy kapitał w bardziej ryzykowne instrumenty, jak chociażby akcje, a na giełdzie doszłoby do większych spadków, moglibyśmy się zniechęcić. Znam wiele osób, które wpadały w panikę, widząc, jak ich rachunek z dnia na dzień traci na wartości. W efekcie sprzedawały akcje w najgorszym możliwym momencie i całkowicie rezygnowały z aktywności na rynku kapitałowym.
Do realizacji jakich celów nadaje się giełda?
Przede wszystkim do celów długoterminowych, jak emerytura. Giełda to przede wszystkim akcje, które są najbardziej zmienne, ale jednocześnie w długim terminie najbardziej zyskowne. Obligacje w przeszłości w miarę dobrze radziły sobie z inflacją, ale najczęściej nie pozwalały zgromadzić odpowiedniego kapitału na prywatną emeryturę. Aby ten cel osiągnąć, portfel musiał składać się w dużej mierze z akcji.
Lekarze są zapracowani, więc naturalne jest pytanie: czy powinni inwestować w akcje?
Tak, bo historycznie przynoszą wyższe stopy zwrotu niż obligacje, a zwłaszcza wtedy, jeżeli mają cele długoterminowe. I tak zwykle bywa – emerytura jest w badaniach wskazywana jako jeden z najczęstszych celów inwestycyjnych. Jednak gdybym był zupełnie początkujący, prawdopodobnie zacząłbym inwestowanie nie od akcji konkretnych spółek, lecz od szeroko zdywersyfikowanych funduszy ETF (ang. Exchange Traded Funds).
To rozwiązanie dla każdego, kto cierpi na brak wolnego czasu, a chce być obecny na rynku kapitałowym. Taki fundusz to – w dużym uproszczeniu – koszyk akcji, którego celem jest podążanie za notowaniami wybranego sektora, kraju lub rynków z wielu państw. W praktyce działa to tak, że jednym kliknięciem kupujemy udziały w dziesiątkach czy setkach spółek jednocześnie.
ETF-y są notowane na giełdzie. Dzięki nim skutecznie dywersyfikujemy ryzyko – nawet jeśli jedna spółka zbankrutuje, w portfelu mamy ich tak wiele, że nie zrujnuje to naszych oszczędności. Charakteryzują się one znacznie niższymi opłatami za zarządzanie w porównaniu do tradycyjnych funduszy inwestycyjnych.
Warto zaznaczyć, że ETF to tylko „narzędzie” dostarczane przez wiele firm. Bez reklamowania konkretnych rozwiązań – jaki fundusz wybrać?
Na to pytanie nie ma jednej, uniwersalnej odpowiedzi. Każdy jest w innym wieku, ma inną sytuację osobistą i zawodową, odmienne cele oraz inną tolerancję na ryzyko. Dlatego tak ważne jest zdobycie elementarnej wiedzy o inwestowaniu. Moim zdaniem jednak to właśnie część pasywna oparta na ETF-ach powinna stanowić większość lub nawet całość portfela u osób, które chcą lokować kapitał w akcjach.
Dane z polskich domów maklerskich potwierdzają, że to właśnie te szeroko zdywersyfikowane instrumenty należą do najchętniej wybieranych przez inwestorów indywidualnych. W praktyce wystarczy wybrać jeden, który daje ekspozycję na globalny rynek akcji, a następnie regularnie nabywać jednostki uczestnictwa. Najbardziej popularne indeksy na ten rynek to MSCI All Country World, który skupia ok. 2,5 tys. spółek z 23 krajów rozwiniętych i 24 wschodzących, oraz FTSE All-World, który obejmuje ponad 4 tys. spółek.
Ile można na tym zyskać?
Historia pokazuje, że mając zdywersyfikowany fundusz na indeks akcji globalnych, można liczyć na stopy zwrotu przekraczające kilka procent powyżej inflacji. To realnie chroni zgromadzony kapitał przed utratą siły nabywczej i pozwala pomnażać majątek. Kluczem jest jednak cierpliwość. Przyjmuje się, że horyzont inwestycyjny powinien wynosić co najmniej 10 lat. Generalna zasada brzmi: im dłużej inwestujemy, tym większa jest szansa na zyski.
Czy to się zawsze sprawdza?
Można tak powiedzieć, ale w inwestowaniu sporo zależy też od szczęścia. Jeśli trafimy na długą hossę, nawet przeciętne aktywa mogą przynieść satysfakcjonującą stopę zwrotu. Jeśli jednak zdarza się krach, wychodzenie „na plus” czasami zajmuje długie lata.
Jak długo trzeba inwestować, aby ochronić się przed inflacją?
Im dłużej, tym lepiej. Gdyby spojrzeć na rynek amerykański za ostatnie 100 lat, inwestując w akcje w okresie jednego roku z inflacją udało się wygrać w 70 proc. przypadków. Wydłużając horyzont do pięciu lat, udało się ją pokonać w czterech przypadkach na pięć. A dla horyzontu 20-letniego inwestor wychodził z tej walki zwycięsko za każdym razem.
Ile czasu trzeba poświęcać na inwestowanie pasywne?
To kwestia indywidualna, ale bez wątpienia dzięki ETF-om może to zająć pół godziny rocznie – oczywiście pod warunkiem, że wiemy, jak to robić. Chciałbym jednak raz jeszcze podkreślić, że najpierw trzeba włożyć trochę wysiłku w zrozumienie podstaw. To nie jest tak trudne, jak się wydaje.
Czy bardzo młody lekarz powinien inwestować inaczej niż ktoś starszy o kilkanaście lat?
Teoretycznie tak. Im jesteśmy młodsi, tym na większe ryzyko możemy sobie pozwolić, bo mamy przed sobą więcej czasu na odrobienie potencjalnie dużych spadków na giełdzie. Mówiąc o ryzyku, mam na myśli posiadanie bardziej zmiennych aktywów, np. akcji, które „bujają” portfelem mocniej niż obligacje, ale jak już wcześniej wspomniałem, historycznie przynosiły wyższe stopy zwrotu.
A czy 60-latek wciąż powinien posiadać akcje?
Niektórzy twierdzą, że akcje są ryzykowne i w tym wieku nie należy ich mieć w ogóle. Z drugiej strony żyjemy coraz dłużej i część emerytów przez długie lata wciąż może korzystać z dobrej koniunktury na giełdzie. Jednak im bliżej momentu, w którym chcemy zacząć żyć ze zgromadzonego kapitału, tym bardziej spada apetyt na ryzyko, a rośnie zapotrzebowanie na święty spokój.
Dane historyczne z rynków globalnych wskazują, że w wieku 60 czy 65 lat nie należy od razu pozbywać się wszystkich akcji. Dla osób zbliżających się do emerytury dobrym rozwiązaniem wydaje się zabezpieczenie środków na rok lub dwa, a w przypadku bardziej zachowawczych osób nawet pięć lat, w formie obligacji i lokat. Reszta wciąż może być w instrumentach dających szansę na wyższe zyski.
Co jeszcze warto wiedzieć?
Zachęcam do inwestowania przede wszystkim poprzez indywidualne konto emerytalne oraz indywidualne konto zabezpieczenia emerytalnego. Oba pozwalają na realne oszczędności dzięki zwolnieniu z podatku od zysków kapitałowych. IKE i IKZE warto prowadzić w formie rachunku maklerskiego i za jego pośrednictwem kupować jednostki funduszu ETF.
Na początek w zupełności wystarczy portfel oparty na obligacjach skarbowych i ETF-ie na globalny rynek akcji. Osoby trochę bardziej zaawansowane, które są gotowe na wyższą zmienność, mogą poza obligacjami i szeroko zdywersyfikowanym funduszami akcyjnymi dodać inne klasy aktywów, np. złoto, ale to temat na zupełnie inną rozmowę.
Źródło: „Gazeta Lekarska” nr 5/2026